Bariery komunikacyjne

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Stopień w jakim posiedliśmy sztukę komunikowania przesądza o tym, jak wyglądają nasze kontakty z najbliższymi. Mimo najszczerszych chęci porozumienia, proste błędy mogą uniemożliwić dogadanie się. Z czego zbudowane są najpoważniejsze bariery komunikacyjne?

Jedna z barier komunikacyjnych polega na unikaniu udziału w problemach dziecka.
Jedna z barier komunikacyjnych polega na unikaniu udziału w problemach dziecka.

Pojawiają się w rozmowie niejako automatycznie. Ktoś wypowiada komunikat i nagle rozmowa grzęźnie, staje się trudniejsza, nie wiedzieć czemu skomplikowana. Bariery komunikacyjne działają zarówno na osobę, która je wypowiada, jak i na odbiorcę wypowiedzi. Ten drugi wpadając na barierę, może poczuć się upokorzony, obrażony, niezrozumiany, osamotniony. Ten, kto barierę postawił, zaczyna myśleć i czuć zgodnie z tym co właśnie powiedział, na dodatek negatywnie reaguje na oznaki sprzeciwu, które przed chwilą sam sprowokował. Tworzy się specyficzna spirala negatywnych odniesień, maleje szansa na zgodę.

Osądzanie

Wspólną cechą barier pierwszego rodzaju jest osądzanie. Robimy to na przykład, kiedy kogoś krytykujemy. Na przykład: "Sam sobie jesteś winien, trzeba się było uczyć". To jedno zdanie wystarczy, by dziecko przestało rozmawiać, a zaczęło się bronić. Osądzamy także, nadając etykietki: "głupi", "mądry", "bystry", "siłacz" - są one potrzebne, bo upraszczają rzeczywistość, jednak ograniczają nasze myślenie do wąskiego toru skojarzeń, czasem stereotypowych. Trudno spodziewać się, że ktoś, kto w tej chwili jest "spryciarzem", za minutę będzie miał z czymś duży problem. Do barier oceniających zaliczamy także stawianie diagnozy. Mówimy: "Jesteś nastawiony pesymistycznie", "Masz podejście roszczeniowe". Co może zrobić dziecko, słysząc taki komunikat? Praktycznie niewiele, tym bardziej, że wypowiadając tego rodzaju osąd, po chwili jesteśmy przekonani, że jest całkowicie słuszny.

Dawanie rozwiązań

Kolejna grupa barier komunikacyjnych wiąże się z sugerowaniem rozmówcy gotowych rozwiązań. Tutaj wymienić możemy: rozkazywanie ("Nigdzie nie wyjdziesz, bo ja tak mówię"), moralizowanie (wszystkie zdania w których używamy słowa "powinieneś", "powinno się"), stawianie rozmówcy zbyt wielu lub niewłaściwych pytań. Zarzucenie pytaniami to niezwykle subtelny i ciekawy sposób na zakończenie komunikacji. Równie podstępne jest dawanie rad. Na ogół jest ono obrażaniem inteligencji rozmówcy, bo doradzający zazwyczaj nie zna istoty problemu, więc z jego perspektywy wygląda on prosto i łatwo mu podsuwać gotowe rozwiązania. Odbiorca takiej porady może mieć wrażenie, że traktuje się go jak głupka, który nie potrafi rozwiązać prostego problemu.

Unikanie

Wspólnym mianownikiem trzeciego rodzaju barier komunikacyjnych jest unikanie udziału w problemach dziecka. Robimy to na przykład, uspokajając. Kiedy dziecko stwierdza, że jest głupie albo że nie poradzi sobie z klasówką, mówimy "nie będzie tak źle" albo "wszystko będzie dobrze", czyli w rzeczywistości odsuwamy od siebie jego problem. Robimy to, kiedy tak na prawdę nie chce nam się wysilić, aby mu pomóc.

Unikaniem udziału jest również odwracanie uwagi od problemu oraz logiczne argumentowanie. To ostatnie pozwala odsunąć się na dystans od spraw naszej pociechy, budzi w niej jednak złość, poczucie zlekceważenia i niezrozumienia.

Niestety, zwrócenie naszemu rozmówcy uwagi, że zastosował barierę komunikacyjną, to stawianie diagnozy, czyli kolejna bariera. Najlepiej po prostu słuchać. Amerykański psycholog i terapeuta, Carl Rogers, tłumaczył, że słuchanie to nie tylko patrzenie komuś w oczy i potakiwanie w odpowiednich momentach. Do tego, by dobrze słuchać, potrzebna jest wyobraźnia. Słuchanie polega bowiem na "słyszeniu dźwięków i wczuwaniu się w kształt wewnętrznego świata drugiej osoby". Ważne są przy tym nie tylko jego słowa, ale także wyraz twarzy, postawa. Choć to wydaje się banalne - słuchając dzieci, musimy za każdym razem pamiętać o tym, że nie wiemy, co mają nam do powiedzenia. Nawet jeśli w pierwszej chwili wydaje się nam to oczywiste.

Tematy: komunikacja

Komentarze