Bad moms – bunt matek

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Zła matka dba o siebie, bywa zmęczona i niecierpliwa, nie wstydzi się swoich słabości i pozwala sobie na błędy – jest prawdziwa. Dlaczego matki nie chcą już być idealne?

Na drodze do perfekcji można zgubić radość z macierzyństwa.
Na drodze do perfekcji można zgubić radość z macierzyństwa.

Na całym świecie coraz bardziej popularne stają się grupy zrzeszające tzw. "złe mamy". Pierwszą internetową złą matką była Catherine Connors, która założyła Bad Moms Club (z ang. - "klub złych mam"). Kluby złych matek to wcale nie stowarzyszenia kobiet, które lekceważą dobro swoich dzieci, ale tych, które mówią: koniec z wyśrubowanymi normami i nierealistycznymi wzorcami macierzyństwa. Tych, które zwracają uwagę, że współczesne matki znajdują się pod ogromną presją. Są przygniecione wszelkimi zakazami i nakazami.

W Polsce też można dostrzec ów trend. Możemy znaleźć m.in. fora i blogi adresowane do "mam nieidealnych". Od niedawna w naszych księgarniach dostępna jest też książka Ayelet Waldman "Zła matka", która w USA wzbudziła sensację. Autorka wyznaje w niej swoje matczyne winy, przyznaje, że macierzyństwo to nie tylko szczęście, ale także chwile frustracji i błędy. Jej książka jest, jak to sama określa, o "niebezpieczeństwach i radościach towarzyszących próbie bycia przyzwoitą matką w świecie, który chce, bym czuła się zła".

Pora więc przyjrzeć się złym matkom bliżej.

Grzechy matek nieidealnych

Kobiety określające się mianem "bad moms" wspierają się i dodają otuchy, np. opowiadając o swoich matczynych "grzeszkach". W ten sposób utwierdzają się w przekonaniu, że każdej z nas zdarza się popełniać błędy, odpuścić sobie czy być zmęczoną lub sfrustrowaną. I tak okazuje się, że wiele z nas np.:

  • daje dziecku parówki (choć podobno niezdrowe i nie ma pewności, z czego się je produkuje),
  • nie kupuje warzyw z upraw ekologicznych (bo musiałybyśmy jeździć po nie na drugi koniec miasta),
  • nie daje dziecku najnowszych modeli zabawek interaktywnych wspomagających jego rozwój,
  • włącza mu bajkę, by spokojnie z kimś porozmawiać albo poczytać gazetę.

Ta lista "przewinień" może być długa i każda z nas może dopisać do niej własne słabostki. Czy przez to nasze dzieci będą miały gorsze dzieciństwo? A może właśnie ich życie będzie bardziej normalne?

"Cudowne" czasy postępu

Współczesne macierzyństwo może wydawać się łatwe. Są jednorazowe pieluszki, pralki automatyczne i gotowe dania w słoiczkach, mamy też łatwy dostęp do informacji. Nie wiesz, jak karmić malucha? Kup poradnik dla rodziców i dowiesz się wszystkiego. Trudno ci okiełznać rozwścieczonego dwulatka? Włącz telewizor i obejrzyj program na temat wychowania. I choć dzięki rozpowszechnianiu wiedzy z zakresu psychologii, medycyny i dietetyki powinno być nam łatwiej odnaleźć się w roli matek, to jednak bywa też trudniej. Gąszcz porad i zaleceń sprawia, że gubimy się coraz bardziej. Nie wiemy, co jest naprawdę ważne, a co mniej. Tracimy kontak z naszymi uczuciami i przestajemy wierzyć naszej intuicji.

Macierzyński terror

Media stworzyły idealny wizerunek macierzyństwa, niekoniecznie przystający do realiów, pełen wewnętrznych sprzeczności - ogromnie restrykcyjny, a przez to trudny do urzeczywistnienia. Obecnie na sztandary wciągnięto np. karmienie piersią i naturalne porody. Te mamy, które decydują się na cesarskie cięcie albo karmienie dziecka mieszanką, słyszą, że są złe, wyrodne. Wiele kobiet spotyka się z takimi komentarzami w szpitalach położniczych, a nawet we własnych rodzinach. Ciężko im sprostać tym wszystkim wymaganiom. Dopada je poczucie winy. Mają wrażenie, że bez względu na to jak będą się starać, nigdy nie będą wystarczająco dobrymi matkami.

"Niegrzeczne mamuśki" nie negują dobrych, zdrowych zaleceń. Podkreślają jednak różnicę pomiędzy ich propagowaniem, a przymuszaniem do nich. Mówią, że presja czasem jest tak duża, że część kobiet zamiast przyznać, że ma inne zdanie, dokonała innego wyboru niż większość, woli kłamać, by nie spotkać się z potępieniem.

Całkowita anarchia? Ależ skąd!

Czy bycie nieidealną mamą oznacza nieliczenie się z dobrem dziecka, jego zdrowiem, potrzebami? Dbanie tylko o własną wygodę? Wcale nie. Chodzi o znalezienie "złotego środka", świadomość tego, że stosowanie się do wszystkich, choćby najmądrzejszych zaleceń nie jest w praktyce możliwe. Jesteśmy tylko ludźmi. Bywamy zmęczone, sfrustrowane, sytuacja życiowa każdej z nas jest inna. Inny mamy charakter, temperament i różne rzeczy są dla nas ważne - dla niektórych wypucowany dom, dla innych zabawa z dzieckiem. Zalecenia powinny stanowić pewne drogowskazy, inspirację, jak być dobrymi, ale nie - idealnymi mamami, bo takie nie istnieją. Najczęściej wystarczy zdrowy rozsądek i posłuchanie własnej, matczynej intuicji. Pamiętaj, że na drodze do perfekcji można zgubić radość z macierzyństwa. Dziecku od doskonałej, ale spiętej i nieszczęśliwej mamy bardziej potrzebna jest ta autentyczna, która czasem jest zmęczona, niecierpliwa, ale kochająca. Bo to matka prawdziwa, a nie uśmiechnięta sztucznie pani z reklamy kaszki dla niemowląt, która stwarza pozory, że wszystko jest cudowne. Dzieci i tak wyczują, jak jest naprawdę.

Tematy: bad moms, zła matka, bad mothers

Komentarze