Kobieta i alimenty

Ocena: .87/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Przywykło się sądzić, że problem z alimentami mają przede wszystkim osoby zobowiązane do ich płacenia. W Polsce są to zazwyczaj ojcowie dzieci. Tymczasem problem z alimentami ma także wiele kobiet. Z powodu własnych uprzedzeń i zahamowań nie składają pozwu alimentacyjnego.

Zastanów się, czy nie występując o alimenty, nie robisz krzywdy swojemu dziecku.
Zastanów się, czy nie występując o alimenty, nie robisz krzywdy swojemu dziecku.

Słowo alimenty ma dość pejoratywne znaczenie, wiele osób wzdryga się na sam dźwięk.

Gdzieś w podświadomym porządku znaczeń "alimenty" zdają się należeć do tej samej grupy wyrażeń co bękart albo panna z dzieckiem. Kojarzą się z nieprawością, naciąganiem, wyłudzaniem, wykorzystywaniem. To pozostałość jakże błędnego myślenia, że kobieta, która samotnie wychowuje dziecko, powinna dbać o nie sama, skoro "nie utrzymała mężczyzny przy sobie". Tego rodzaju przekonania w połączeniu z powszechnym przyzwoleniem na zły los i ubogie życie samotnych matek sprawiają, że wiele kobiet nie egzekwuje alimentów od ojców swoich dzieci. Nawet jeśli świadomie rozumieją zasadność "świadczeń alimentacyjnych", to znajdują w sobie dziesiątki ważnych powodów do tego, by nie wystąpić do sądu. W rezultacie tracą na tym wszyscy - matka, ojciec, dzieci, może nawet my, postronni obserwatorzy. I wcale nie jest oczywiste, kto traci najbardziej.

Oprócz pieniądza

Oboje rodzice, bez względu na to, w jakich okolicznościach doszło do poczęcia dziecka, są odpowiedzialni za jego istnienie i byt. Człowiek, który bierze udział w akcie seksualnym, automatycznie bierze na siebie odpowiedzialność za jego konsekwencje. Tak jest w życiu ze wszystkim. Czy tego chcemy czy nie - wszystko co robimy ma jakieś skutki i musimy się z tym liczyć.

Alimenty mają wymiar nie tylko praktyczny, finansowy. Są także, a może przede wszystkim, pewnym symbolem. Alimenty płacone regularnie, w rozsądnej kwocie, to ważne dla otoczenia potwierdzenie współodpowiedzialności rodziców. Chociaż musieli się rozstać, każde z nich ma swój wkład w utrzymanie dzieci, bo na tym to wszystko polega. To także informacja dla dzieci, że ich potrzeby, zarówno bytowe jak i emocjonalne, są respektowane. Dzieci potrzebują poczucia, że oboje rodzice się o nie troszczą. W niektórych wypadkach ta troska ma swoją wartość, nawet jeśli jest egzekwowana przez komornika.

W szerszej perspektywie społecznej alimenty są tym samym co emerytury dla osób starszych czy renty dla osób chorych. Istnieją, ponieważ nam wszystkim zależy na tym, aby potrzeby dzieci były szanowane. Warto, aby o tym również wiedziały. Troska o dzieci, osoby starsze czy chore jest jednym z zasadniczych wskaźników definiujących kulturowe zaplecze świata, w którym żyjemy. Dzięki niej ciągle się rozwijamy, jesteśmy tym, kim jesteśmy. To wyraz naszego szacunku dla siebie samych.

Warto lub nie warto

Dlatego tak samo niewłaściwe, jak uchylanie się od płacenia alimentów, jest nie ubieganie się o nie w imieniu dziecka. To także łamanie pewnego prawa, jednego z wielu, których nie bronią żadne kodeksy.

Dlaczego kobiety, czasem nawet borykające się z poważnymi problemami finansowymi, nie wykorzystują możliwości ubiegania się o alimenty (w Polsce tylko 3 procent ojców opiekuje się dziećmi po rozwodzie)?

Fałszywa duma, nieadekwatna w tej sytuacji chęć manifestowania swojej niezależności, lęk przed gniewem byłego partnera, niechęć do załatwiania spraw papierkowych, czasem poczucie winy albo chęć całkowitego odcięcia się od byłego partnera, niewiara w pozytywne skutki złożenia pozwu, nieświadomość - w każdym wypadku jest pewno trochę inaczej.

I chociaż życie pisze rozmaite scenariusze i czasem rzeczywiście najrozsądniej zapomnieć o alimentach, warto zastanowić się, czy rzeczywiście warto. Czy nie jest to tylko kwestia pewnej wygody, przełamania uprzedzeń, wstydu, które są tu i teraz. Skoro dla dziecka ten jeden krok może procentować przez lata?

 

 

Tematy: rozwód, alimenty, partnerstwo

Komentarze