Jak radzić sobie ze stresem w pracy

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Zostać korporacyjną wojowniczką jest bardzo prosto. Wystarczy ziewać. I głęboko oddychać. Wszystkie samce Alfa zaczną ci schodzić z drogi.

Przed powrotem z pracy do domu pozbądź się stresu.
Przed powrotem z pracy do domu pozbądź się stresu.

Siedzisz za biurkiem

Wyprostowana, ze sztywnymi rękami leżącymi na blacie. Nerwowo bębnisz palcami. Za chwilę czeka cię rozmowa, która ma przesądzić o twoim być albo nie być w firmie. Przerzucasz notatki, czujesz, jak spina ci się brzuch. I nagle: "Aaaaaaaaaaa!" Ziewnięcie: nieoczekiwane, głębokie, godne Shreka z bajki. Napotykasz zdziwione miny współpracowników: "A ta, co? Nudzi jej się?". "To ze zdenerwowania" - uśmiechasz się przepraszająco. Ale to tylko część prawdy.

Ziewanie nawilża, gwizdanie rozluźnia

Twoje ciało wysyła nie tylko wyraźne sygnały przeciążenia stresem, ale także próbuje sobie z nim radzić. Zanim wejdziesz na rozmowę z szefem, dowiedz się, dlaczego ziewnęłaś.

W czasie stresu nasze ciało jest w stanie mobilizacji. Przygotowuje się do ataku lub ucieczki. Szczęki się zaciskają (trzeba przygotować zęby do ukąszenia), naprężają się mięśnie. Przestajemy mrugać oczami (lepiej mieć oczy szeroko otwarte), oddech się skraca.

Ziewanie jest więc niczym innym, jak krótkim resetem naszego organizmu. To tylko na pozór głębokie wciągnięcie powietrza. W rzeczywistości dzieją się wtedy cuda! Robimy dwa wdechy (jeden przeponowy - dołem brzucha, drugi górną częścią klatki piersiowej), głębiej już się nie da. Pozwala to wpompować do płuc potrzebną ilość tlenu. Rozluźniają napięte mięśnie - w czasie ziewania masz ochotę mocno się przeciągnąć. Likwidujemy szczękościsk. Nawilżają gałki oczne - zamykamy oczy, czasami płyną z nich łzy. A co najważniejsze, nasza świadomość na krótką chwilę odpoczywa od stresu, koncentrując się na ziewaniu. - Napięcie nie pozwala nam np. zagwizdać. Panowie znają doskonale "syndrom pisuarowy": zestresowany mężczyzna - jeżeli nie zagwizda  albo nie ziewnie, czyli nie rozluźni mięśni, nie będzie mógł się wysikać.

Jak długo można przebywać w stanie mobilizacji bez uszczerbku na zdrowiu? Amerykańskie NASA zrobiło badania. Już wiadomo: ludzki organizm może być w stanie gotowości maksimum przez 90 minut. Potem obowiązkowo należy mu się 20 minutowy odpoczynek. Inaczej wszyscy - od komandosów odbijających zakładnika po studentów prawa przed egzaminem - zaczynają ziewać. Potem jest tylko gorzej.

Porządny reset

Badacze Jim Loehr i Tony Schwartz w książce "Making of Corporate Athlete" udowodnili, że pracownicy korporacji zużywają tyle samo energii, ile zawodowi sportowcy. Tyle tylko, że ci ostatni mają mnóstwo sposobów na jej odzyskanie: sauna, masaże, odnowa biologiczna.

A jak zapewnić sobie psychiczną odnowę biologiczną po pracy? Najpierw warto nauczyć się odczytywać sygnały płynące z naszego ciała wołającego o porządny reset. Lekceważenie tych oznak może doprowadzić w skrajnym przypadku do śmierci. Amerykanie wyliczyli, że rocznie pracują o 165 godzin więcej niż w latach 70. Z powodu nieradzenia sobie ze stresem umiera tam kilkadziesiąt tysięcy osób.

Dostrzec pierwsze objawy stresu można najpierw w lustrze i w sypialni. Organizm w stresie najpierw "wyłącza urodę", włosy i skóra tracą blask, łamią się paznokcie. Zwracaj uwagę na swój sen. Już 50 proc. Polaków ma problemy z zasypianiem. Jeżeli wybudzasz się często między 3 a 5 w nocy, kiedy organizm naturalnie wchodzi w stan autoresetowania - zanalizuj to, co dzieje się w pracy. Jeżeli traci się ochotę na seks, w weekendy czujemy ogarniającą apatię, pogarsza się pamięć i nie mamy ochoty na kontakty ze znajomymi, są to niepokojące sygnały. Co wtedy zrobić? Wtedy nie wystarczy już gwizdnąć lub ziewnąć.

Prof. John Adams, pionier amerykańskich badań nad stresem, twierdzi, że najlepszym "odstresowaczem" jest ruch. - Ponieważ nasze ciała są wciąż ciałami ludzi z epoki kamienia łupanego, na nadmiar hormonów stresowych reagujemy chęcią walki lub ucieczki, czyli ruchem - mówi Adams.

On sam biega, jeździ na rowerze, uprawia nordic walking, spaceruje. Żeby poradzić sobie ze stresem, wystarczy trzy razy w tygodniu przez 30 minut zmusić serce do szybszego bicia. Poza tym dobrze jest zmienić swój sposób oddychania. Metodę oddychania przeponowego polecają coraz częściej trenerzy wysokiej klasy menedżerów. Polega ona - najprościej tłumacząc - na "oddychaniu brzuchem", a nie piersiami. Wciągamy powietrze do płuc, wypinając przy tym brzuch. Zatrzymujemy je przez chwilę, po czym z głębokim westchnieniem wypuszczamy. Zasada jest prosta: im jest trudniej, tym głębiej, mocniej oddychamy,  ćwicz oddech przeponowy wszędzie: zamiast denerwować się, stojąc na światłach, oddychaj. W kolejce na poczcie - oddychaj. Przed snem - oddychaj.

W samochodzie przed powrotem do domu z pracy dobrze jest "oczyścić się" ze stresu.

Na przykład wykrzyczeć przez 10 minut wszelkie możliwe brzydkie wyrazy.

Już teraz rozumiesz, co się dzieje z twoim ciałem w stresie. Dlatego odetchnij głęboko i wejdź do gabinetu szefa. O, on też ziewa. No cóż, nikt z nas nie jest wolny od stresu.

Tematy: stres, praca

Komentarze