7 częstych błędów popełnianych przez pracujące zawodowo mamy

Ocena: 3.02/5 Głosów: 2
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Kariera i dzieci? To da się połączyć. Pod warunkiem, że ominiesz te rafy.

Nie warto wciąż opowiadać o swoim dziecku, ale też nie ma co udawać, że ono nie istnieje. Fot. Shutterstock
Nie warto wciąż opowiadać o swoim dziecku, ale też nie ma co udawać, że ono nie istnieje.

Jeśli chcesz znaleźć nową pracę, w miarę bezboleśnie łączyć życie prywatne z zawodowym, zdobyć i utrzymać dobrą pozycję w swojej firmie, nie idź w ślad mam, które:

  1. Dzień po zakończeniu urlopu macierzyńskiego lub wychowawczego po prostu stają w drzwiach firmy
    Zdecydowanie lepiej by było, gdyby wcześniej zadzwoniły do szefa, a najlepiej się z nim spotkały i porozmawiały o swoim powrocie. Poinformowały lub przypomniały, że już wracają i ustaliły szczegóły. Dobrze zresztą gdyby przez cały okres urlopu raz na jakiś czas przypominały o swoim istnieniu. Ta wirtualna obecność w miejscu pracy może trochę zapobiec niemiłym niespodziankom typu: "myśleliśmy, że będziesz chciała jeszcze wziąć wychowawczy, więc zatrudniliśmy Kasię, która świetnie się na twoim stanowisku sprawdza. Dlatego ty zajmiesz się teraz…";
  2. Rozpowszechniają w sieci swoje baaardzo prywatne rodzinne zdjęcia
    Chodzi głównie o serwisy społecznościowe i zdjęcia z cyklu "na piłce w sali porodowej". Warto dokładnie sprawdzić ustawienia prywatności i przyznać dostęp do zdjęć tylko bliskim osobom. To rada zwłaszcza dla tych mam, które chcą znaleźć nową pracę. Trzeba bowiem pamiętać, że pracodawcy szukają wszelkich wiadomości o kandydacie i lepią sobie z tych znalezionych w sieci fragmentów jego postać. Potem próbują go sobie jakoś dopasować do danego stanowiska. Widząc 100 fotografii dokumentujących intymne chwile macierzyństwa i żadnej fotki, która pokazywałaby cię w innym kontekście mogą stwierdzić: "ona mi się jakoś nie kojarzy z dyrektorem sprzedaży...";
  3. Same robią z dziecka problem
    Na przykład mówią na rozmowie kwalifikacyjnej "nie wiem, czy będę mogła pracować pełne osiem godzin bo mąż jest przyzwyczajony do tego, że to ja odbieram dziecko z przedszkola". To autentyczny tekst, który wprawił w osłupienie osoby prowadzące rozmowę. On nie tylko rodzi pytanie "to po co się spotykamy?", ale też wzmacnia opinię o tym, że dzieci to wyłącznie sprawa kobiet, więc zamiast młodych mam lepiej zatrudniać ich mężów;
  4. Wprost z piaskownicy idą na rozmowę kwalifikacyjną
    Jeśli kilka ostatnich miesięcy lub lat spędziłaś głównie z dzieckiem, znajomymi czy krewnymi i nie brałaś udziału w żadnych formalnych spotkaniach, a rozmowa kwalifikacyjna ma być tym pierwszym, to jest duże ryzyko, że wypadniesz gorzej niż byś mogła. Możesz być bardziej zestresowana i zanim przestawisz się na formalny tryb, trochę czasu minie. Jakie masz wyjście? Podczas urlopu od czasu do czasu wybierz się na jakieś bardziej oficjalne spotkanie, albo przynajmniej poświęcić więcej czasu niż zwykle na przygotowanie się do rozmowy. Zdobądź informacje o firmie, która cię zaprosiła, sprawdź, co nowego w twojej branży, przypomnij sobie szczegóły związane z doświadczeniem zawodowym. A jeśli rozmowa ma się odbyć po angielsku pomyśl o wykupieniu kilku godzin konwersacji;  
  5. Albo ciągle mówią o dziecku, albo udają, że go nie ma
    Poruszanie wciąż tego samego tematu jest męczące dla otoczenia. I nieważne, czy tematem są dzieci, koty czy wędkarstwo. Z drugiej strony nie chodzi o to, żeby ukrywać posiadanie potomstwa i udowadniać całemu światu, że po porodzie nic się u ciebie nie zmieniło. Zresztą nikt nie żyje w próżni i na pracę każdej osoby jakiś wpływ ma także życie prywatne. Jeden choruje, inny niedługo bierze ślub, ktoś kończy studia podyplomowe, ktoś się zakochał, a ty urodziłaś dziecko i to wszystko w jakiś sposób odbija się na pracy. Nigdy nie da się tych dwóch sfer w pełni oddzielić. Można jedynie do tego dążyć i starać się znaleźć w tym jakąś równowagę. Nie opowiadaj więc wciąż o kolkach swego niemowlaka ani nie oklejaj całego biura zdjęciami dziecka. Ale też nie wahaj się zapytać szefa o to, czy możesz czasem pracować z domu, albo przesunąć sobie godziny pracy, by móc odbierać dziecko z przedszkola;
  6. Twierdzą, że nie chcą pracować zawodowo, ale muszą
    Oczywiście są kobiety, które marzą o tym, by po macierzyńskim zostać jeszcze w domu z dzieckiem. Są jednak także takie, które z radością wracają do życia zawodowego, ale boją się lub wstydzą do tego przyznać. Czasem także przed sobą. Takie kłamstwa najbardziej szkodzą samym kobietom, bo podsycają w nich poczucie winy, że za mało czasu spędzają z dzieckiem i utwierdzają w przekonaniu, że podejmując decyzję o swojej przyszłości powinny myśleć wyłącznie o dziecku. To rodzi jedynie frustrację i może źle wpływać zarówno na pracę zawodową, jak i na relacje z dzieckiem;
  7. Chcą pokazać światu, że dają radę na każdym froncie
    Chcą udowodnić, że sprzątają i zajmują się dzieckiem tak, jakby nie pracowały zawodowo i pracują zawodowo tak, jakby nie miały życia prywatnego. Nie dzielą się obowiązkami domowymi z partnerem, bo nie potrafią go na to namówić albo nie chcą. Niestety, nikt na tym nie zyskuje. Może poza partnerem, który ma całkiem sporo wolnego czasu. Bo radości ze związku to raczej nie. Coraz częściej można bowiem usłyszeć skargi mężczyzn, że chcą mieć przy boku ukochaną kobietę, a nie robota do sprzątania, prania i przewijania. Warto ten głos usłyszeć.

 

 

Tematy: kariera i macierzyństwo, obowiązki domowe, szukanie pracy

Komentarze