Infant-directed speech, czyli o tym, jak zdrowo mówić do dziecka

Ocena: 4/5 Głosów: 14
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

"A kto jest taki ślicznyyyy? Niunio jest śliczny, taaak? No piiiiękny chłopacek". Niektórzy taki sposób mówienia do dziecka uznają za irytujący, nonsensowny, wręcz szkodliwy. Inni traktują go jako wyraz nieskończonych pokładów ciepła i miłości. Okazuje się, że prawda leży pośrodku.

Fotolia

Infant-directed speech, mowa matczyna czy język rodzicielski, to naukowe nazewnictwo sposobu mówienia wszystkich rozczulających się nad dziećmi mam czy babć, które charakterystycznie rozciągają samogłoski, używają nienaturalnie wysokiego tonu, przesadnie intonują i w kółko powtarzają te same słowa. Jest to powszechne zjawisko i wystarczy udać się na plac zabaw, aby usłyszeć:

„A coo tyy tu maaasz? No coo? Piaaseczkiem się bawisz, tak? Oj, jak łaaadnie. Piaseczkiem się bawisz i takie babki stawiasz? Taaak?”

Wielu dorosłych uznaje ten rodzaj komunikowania się z dziećmi za infantylny, irytujący lub wręcz nonsensowny. Sugerują, że ciągłe otaczanie malca, nienaturalnym brzmieniem języka może być szkodliwe dla rozwoju mowy. Nie jest to bezzasadne, więc, aby wyrobić sobie własne zdanie i nie powielać stereotypów, sprawdziłam, co w tym temacie ma do powiedzenia nauka.

Okazuje się, że infant-directed speech jest naturalnym sposobem zwracania się do niemowląt, instynktownie stosowanym przez matki na całym świecie. Co więcej, instynkt rodzicielski najwyraźniej i tym razem się nie myli, gdyż obserwacje i badania eksperymentalne pokazują, że takie mówienie na pewnym etapie rozwoju jest bardzo potrzebne.

Jaki pożytek może płynąć z pełnego entuzjazmu, zaśpiewnego mówienia do dziecka, które to mówienie jednocześnie irytuje niektórych dorosłych? Otóż nauka wskazuje na szereg korzyści.

Zacznijmy od tego, że infant-directed speech stymuluje aktywność mózgu niemowląt. Zbadano to w grupie sześcio- i trzynastomiesięcznych malców, u których zaobserwowano wzrost aktywności elektrycznej mózgu podczas słuchania mowy rodzicielskiej.[1] Małe dzieci najwyraźniej są żywo zainteresowane takim sposobem mówienia.

Wyniki innego badania jednoznacznie wskazują na to, że już noworodki preferują język rodzicielski od słuchania typowych wypowiedzi dorosłych osób.[2] Wiemy to stąd, że choć nie mogą nam opowiedzieć o tym, co lubią, to chętniej i na dłużej odwracają głowy w kierunku czegoś, co jest dla nich ciekawe. Wśród zainteresowań noworodków, oprócz mowy rodzicielskiej, znalazły się m.in. twarze, kontrasty czy rytm bicia serca, czyli wszystko to, co uważamy za przyjazne niemowlęciu i jego rozwojowi.

Niektórych może zaskoczyć, że takie mówienie wcale nie opóźnia rozwoju języka, a raczej ma na niego korzystny wpływ. 7,5-miesięczne dzieci potrafiły rozpoznać na nagraniach słowa, które poznały poprzedniego dnia, uważnie im się przysłuchując. Jednak działo się to tylko wtedy, gdy wcześniej w trakcie nauki nowe wyrazy były wprowadzane za pomocą infant-directed speech.[3]

Skąd zatem te nieprzychylne opinie na temat mowy matczynej? Prawdopodobnie ze względu na kwestie kojarzone z infant-directed speech, lecz niemające z nią nic wspólnego. Przesadne zdrobnienia, stosowanie nieistniejących słów, brak umiaru, powtarzanie dziecięcego sposobu artykułowania trudnych spółgłosek, te maniery nie są wskazane w nauce poprawnego wysławiania się. Język rodzicielski polega bowiem na używaniu istniejących słów i pełnych aczkolwiek krótkich zdań, które wypowiadamy w określony sposób: wolno i wyraźnie, stosując wysoki ton, powtórzenia i przeciągając samogłoski, a przede wszystkim z entuzjazmem i w kontakcie wzrokowym z niemowlęciem.

Warto pamiętać, że stosowanie mowy matczynej nieadekwatnie do funkcji, jaką ma pełnić, może być szkodliwe, jak wszystko to, co zechcemy użyć niezgodnie z przeznaczeniem.

Na co zatem zwrócić uwagę?

  • Infant-directet speech służy do nauki języka, więc z czystym sumieniem stosuj ją, mówiąc do niemowląt, ale tylko do nich. To bardzo ważna zasada, gdyż wraz z rozwojem kompetencji językowych malca powinien modyfikować się także sposób, w jaki do niego się zwracasz. Infantylizowanie i niedostosowanie do wieku dziecka nie tylko języka, ale w ogóle całego stylu komunikowania się może wpłynąć negatywnie nie tylko na problemy logopedyczne, komunikacyjne czy edukacyjne, ale także na rozwój sfer psychiki i, przykładowo, skutkować tym, że dziecko będzie zachowywało się poniżej swoich możliwości. 
  • Korzystaj ze zdrobnień z umiarem. W języku polskim pełnią one konkretne funkcje i zgodnie z nimi należy ich używać. Pamiętaj, że służą do mówienia o przedmiotach mniejszych od tych, których nazwa jest ich podstawą, określają także pozytywny stosunek do nazywanego przedmiotu lub osoby, do której mówiący się zwraca. Ważne, by stosowanie zdrobnień nie stało się irytujące dla otoczenia, nie warto szafować nimi na każdym kroku. Zwróć także uwagę na stosowanie nieistniejących zdrobnień. Ucz pociechę, że w sklepie płacimy pieniędzmi (pieniążek to nazwa rośliny), pan Adam jest tam sprzedawcą (oby tylko nie sprzedawczykiem) i wystawi nam fakturę (a nie fakturkę).
  • Posługiwanie się nieistniejącymi słowami nauczy dziecko nieistniejącego języka. Później te zaległości będzie musiało nadrabiać, zamiast doskonalić swoje kompetencje językowe jak jego rówieśnicy. Takie mówienie może być również przyczyną w trudnościach z socjalizacją w grupie, zaowocować niechcianym przezwiskiem, a nawet wyobcowaniem.
  • Dziecięcy sposób artykułowania trudnych spółgłosek (np. psieplasiam, lowelek itd.) może i jest uroczy, ale nie należy go utrwalać. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, że powtarzanie po dziecku źle wypowiadanych przez niego słów, najprawdopodobniej zaowocuje problemami logopedycznymi. Zamiast tego lepiej byłoby stymulować rozwój mowy poprzez powtarzanie wyrazów, ale już we właściwym ich brzmieniu.

Podsumowując, chociaż infant-directed speech jest właściwym i pożytecznym sposobem zwracania się do niemowląt, to pamiętaj, że przesada zazwyczaj nie jest nigdzie wskazana i nie inaczej jest z mową rodzicielską. Ciągła nienaturalna intonacja może generować nie tylko kłopoty komunikacyjne, ale także wynikające z nich problemy emocjonalne.

 

[1] Renate Zangl & Debra L. Mills, Increased Brain Activity to Infant-Directed Speech in 6- and 13-Month-Old Infants, Infancy, vol. 11, pp. 31-62, 2007.

[2] Robin Panneton Cooper and Richard N. Aslin, Developmental Differences in Infant Attention to the Spectral Properties of Infant-Directed Speech, Child Development, Vol. 65, No. 6, pp. 1663-1677, 1994.

[3] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2213512/

Tematy: infant directed speach, mowa matczyna, jak mówić do niemowlaka, rozwój niemowlaka

Komentarze