High-need baby

Ocena: 3.01/5 Głosów: 3
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Twoje niemowlę wciąż płacze, mało śpi, często je i nie daje się odłożyć do łóżeczka? Lekarze mówią, że jest zdrowe, a teściowa, że sobie po prostu nie radzisz? Nie daj się wpędzić w poczucie winy. Nie jesteś złą matką, a twoje dziecko nie jest trudne tylko „wyjątkowo wymagające”.

Bardziej wymagające dzieci częściej płaczą, mniej śpią i często zaskakują rodziców swoim zachowaniem. Fot. Shutterstock.com
Bardziej wymagające dzieci częściej płaczą, mniej śpią i często zaskakują rodziców swoim zachowaniem.

Wywiad z psycholożką Marleną Trąbińską-Haduch psycholożką i założycielką Ośrodka Terapeutyczno - Edukacyjnego MaterPater

- Ostatnio coraz częściej spotykam się z terminem "high-need baby", który ma opisywać wyjątkowo wymagające niemowlęta. Czy takie dzieci rzeczywiście istnieją, czy może jest to, jak twierdzą niektórzy "kolejne po ADHD i zaburzeniach integracji sensorycznej usprawiedliwienie dla rodziców, nieradzących sobie z dziećmi"?

- Nie. To nie jest wymysł. High-need babies istnieją. Tak samo, jak dzieci z ADHD czy z zaburzeniami integracji sensorycznej. Zresztą William i Martha Sears (lekarz i pielęgniarka, znani amerykańscy autorzy poradników dla rodziców - przyp. red.), tworząc ten termin, niczego nowego nie odkryli, a jedynie opisali i nazwali pewną grupę dzieci, które zawsze istniały. Odpowiedzieli na pewną potrzebę kategoryzacji.

- Czyją?

- Głównie rodziców tych dzieci. Zwykle z każdą taką kategorią: "dziecko z ADHD", "dziecko z zaburzeniami integracji sensorycznej" jest związany cały pakiet porad. To ukierunkowuje, pomaga odnaleźć się w rodzicielstwie i uporządkować rzeczywistość. Poza tym zdejmuje z rodzica poczucie winy, tłumaczy, że odmienne zachowanie dziecka nie jest spowodowane tym, że rodzic robi coś niewłaściwego. W przypadku "high-need babies" jest powiedzeniem głośno, że dzieci, które dużo więcej płaczą niż przeciętne niemowlaki, częściej chcą jeść i mniej śpią to nie "trudne dzieci złych rodziców", tylko właśnie dzieci, które rodzą się bardziej wymagające.

- No właśnie, a często funkcjonuje przekonanie, że z dziećmi jest jak z portmonetką - co włożysz to wyjmiesz.

- To tylko częściowo prawda. W psychologii rozwojowej dawno stwierdzono, że zachowanie dziecka jest zależne od wyposażenia genetycznego, miejsca w jakim żyje i rodziny. Wpływu żadnego z tych trzech czynników nie można bagatelizować. Noworodki nie rodzą się takie same. Thomas Berry Brazelton (najbardziej znany amerykański pediatra - przyp. red.) wprowadzając swoją skalę oceny malutkich dzieci mówił, że mają one różny temperament, więc  trzeba przyglądać się uważnie każdemu niemowlakowi i starać się odpowiadać na jego indywidualne potrzeby, a nie zmuszać, by dostosował się do naszego trybu życia.

- Czym charakteryzują się te "bardziej wymagające dzieci"?

- Więcej i częściej płaczą. Śpią mniej i byle co może je obudzić. Zwykle częściej i krócej jedzą. Potrzebują więcej bliskości zarówno w dzień, jak i w nocy. Chcą być noszone i rzadko pozwalają odłożyć się do łóżeczka. Mogą bardziej potrzebować dotyku albo wręcz przeciwnie - od niego stronić. I to drugie jest dla matek szczególnie trudne, bo bywa odbierane jako odrzucenie. Oczywiście dziecko nie odrzuca matki, tylko zachowuje się tak, bo np. ma zwiększoną wrażliwość na bodźce. Jednak to, co wydaje mi się najbardziej charakterystyczne dla high-need babies, to zdolność ciągłego zaskakiwania rodziców. Jednego dnia odkrywamy, że dziecko przestaje płakać, kiedy je pionowo kołyszemy, drugiego dnia ta metoda uspokajania już nie działa. Wciąż trzeba szukać możliwych przyczyn frustracji i sposobów na ukojenie malca. Takie dzieci trudniej też przechodzą wszystkie kryzysy rozwojowe. Na przykład większość niemowlaków w 7.-8. miesiącu życia ma problemy z zasypianiem, ale u high-need babies będą one większe. Z kolei wchodząc w okres buntu dwulatka, te wrażliwe dzieci będą bardziej rozedrgane.

- Bunt dwulatka… Czy to oznacza, że te trudności nie skończą się w okresie niemowlęcym?

- Często takie bardzo wymagające niemowlaki stają się wymagającymi kilkulatkami, a potem nastolatkami, ale to nie znaczy, że w kolejnych latach życia dziecka będziemy się borykać z jakimiś ogromnymi problemami. Pewnie te dzieci będą wymagać od rodziców większej uważności, ale nie ciągłej opieki. Znam dzieci, które w niemowlęctwie były typowymi high-need babies i wyrosły na odpowiedzialne, empatyczne, samodzielne i bardzo inteligentne nastolatki.

- Opisując te dzieci, mówi pani: "bardziej", "częściej", "więcej" niż przeciętne niemowlę. Skąd kobieta, która po raz pierwszy została matką ma wiedzieć jak wygląda doba z przeciętnym niemowlakiem?

- No właśnie. Kiedy kobieta zostaje mamą po raz trzeci i jej trzecie dziecko jest wyjątkowo wymagające, nie da sobie powiedzieć, że to ona ma problem, bo to normalne, że dzieci płaczą. Wie, że płaczą, ale nie aż tak, nie cały czas. Kobieta, która po raz pierwszy została mamą może więc tylko polegać na swojej subiektywnej ocenie. I należy przyjąć, że jeśli uważa, iż ma high-need baby, to tak właśnie jest.

- A nie powinna najpierw pójść do lekarza, żeby sprawdzić, czy za tą wrażliwością dziecka nie kryją się jakieś problemy zdrowotne?

- Powinna. Na szczęście na początku kontroli pediatrycznych jest bardzo dużo, więc jest okazja, by porozmawiać o swoich obserwacjach z lekarzem. A ten powinien wszystko dokładanie przeanalizować: rozwój, odruchy, kupki, napięcie mięśniowe, wypytać o rytm dobowy czy kolki, obejrzeć skórę i zastanowić się, czy problemem nie jest alergia. Może też zalecić kontrolę u neurologa. Nie zawsze od razu zostanie postawiona diagnoza. Często lekarz daje wskazówki, pod jakim kątem obserwować dziecko albo prosi o zapisywanie ile i kiedy dokładanie dziecko płacze. A jeśli zostanie wykryty jakiś problem, nawet mały, trzeba go koniecznie najpierw rozwiązać. Podkreślam to, bo czasem lekarz mówi "hmmm ma lekko wzmożone napięcie, ale poczekamy co się będzie dalej działo". No nie czekamy, bo dziecku jest źle teraz. To tak jakby stomatolog powiedział: "Ćmi panią ząb? Ale to taka mała dziura. Poczekamy aż się zrobi większa, bo teraz nie opłaca się plombować" . Idźmy od razu do fizjoterapeuty, niech pokaże jak dziecko nosić i jak pielęgnować.

Sprawdź na następnej stronie, w jaki sposób najlepiej opiekować się wyjątkowo wymagającym dzieckiem.

Tematy: ADHD, „high-need baby”, metoda Brazeltona

Komentarze