Ratunku, moje dziecko wciąż płacze!

Ocena: 3.6/5 Głosów: 17
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Płacz ma przywołać opiekuna, a uśmiech go zatrzymać. Zdjęcie: www.shutterstock.com
Płacz ma przywołać opiekuna, a uśmiech go zatrzymać. Zdjęcie: www.shutterstock.com

- Trzeba rozejrzeć się wokoło i zastanowić czy nie jest tak, że wszystko wokół gra i rusza się. Na przykład karuzela nad łóżeczkiem. Może są goście i kolejne osoby biorą malca na ręce. A może telewizor jest włączony, świeci ostre światło, a z otwartej na pokój kuchni dochodzi intensywny zapach gotowanego jedzenia. Albo nad dzieckiem pochylił się ktoś mocno wyperfumowany? Naprawdę zwróciłabym baczną uwagę na zapachy, bo węch noworodka jest świetnie rozwinięty. W końcu mamę poznaje przede wszystkim po zapachu. A może dziecko ma dość patrzenia na czarno-białe książeczki, które rodzice ustawiali wokół jego głowy w łóżeczku.

- Te książeczki są podobno bardzo dobre...

- Są dobre, ale do zabawy. Można je dziecku od czasu do czasu pokazać. Ale jeśli malec wciąż musi na nie patrzeć, to w końcu może się zmęczyć. Jeśli podejrzewamy, że dziecko jest przestymulowane, zmniejszmy ilość bodźców. Wyłączymy to, co gra i świeci. Odłóżmy dziecko w spokojne miejsce. Pochylmy się nad nim, połóżmy rękę na brzuchu i poczekajmy chwilę, żeby sprawdzić czy się uspokoi. Pamiętam taką sytuację, gdy po długim badaniu niemowlak został na chwilę odłożony na duży parapet, bo mama chciała mu wytrzeć nos. Wystarczyła chwila, by dziecko zasłoniło się firanką i zasnęło. Oczywiście to zasłonięcie było przypadkowe. Dziewczynka machnęła rączką i odcięła się od bodźców. To i bliskość mamy sprawiły, że od razu zapadła w sen.

- Jak można zorientować się, że dziecko jest zmęczone? Jeszcze zanim się rozpłacze.

- Zwykle daje nam wyraźne sygnały np. odwraca wzrok, przymyka lub zamyka oczy. Próbą odcięcia się od bodźców może być też ziewanie, czkawka, albo ulewanie, które nie następuje po jedzeniu. Takie ulewanie to bardzo wyraźny znak, że dziecko jest zestresowane i do takiej sytuacji starajmy się nie dopuszczać.

- A może ściągnąć aplikację na smartfona? Są takie, które podobno rozpoznają, dlaczego dziecko płacze.

- Odradzam ten pomysł. Nie twierdzę, że aplikacje podają złe wyniki, bo ich nie testowałam. Może nawet zostały stworzone w oparciu o rzetelne badania naukowe.  Natomiast uważam, że mogą oddalać dziecko od matki. Jeśli między tę dwójkę wstawimy jakieś urządzenie, to jest ryzyko, że matka zupełnie się pogubi. A już na pewno nie nabierze do siebie zaufania. Ta więź, która się tworzy jest zbyt ważna, żeby próbować ją zaprogramować maszyną.

- Ani trochę nie można się nią wesprzeć?

- Radziłabym raczej wspierać się bliskimi osobami. Uwierzyć, że wkrótce będzie lepiej, bo przecież nikt na początku nie wie, jak dotrzeć do swego dziecka. Miłość macierzyńska też nie zawsze pojawia się od razu. Znam wiele matek, które dopiero po pewnym czasie zakochały się w swoich dzieciach. Czasem trudno jest od początku kochać kogoś, kogo nie znamy albo kogoś, kto jest zupełnie inny niż sobie wyobrażaliśmy. Kogoś, kto na przykład właśnie dużo płacze. Na początku łatwo poczuć się niekompetentną mamą. Zwłaszcza jeśli pielęgniarki i lekarki krytykują: "ale to dziecko płacze! Jaka z pani jest matka? Nie może pani dać mu tej piersi?". A powinny mówić "jest pani świetną matką, na pewno da pani sobie radę, ja tylko troszkę pomogę".

- Ale na zachowanie personelu nie mamy wpływu.

- Trochę mamy. Wymagajmy i zwracajmy uwagę. Zacznijmy oczekiwać od pielęgniarki, by nie tylko umiała świetnie zrobić wkłucie, ale też wsparła mamę. To stosunek otoczenia w dużej mierze zdecyduje o tym, jak młoda mama będzie sobie radziła z płaczem dziecka i ze swoją nową rolą. Kobietę powinien wesprzeć także partner, jej mama albo przyjaciółka. Tylko ważne, by te bliskie kobiety chciały pomóc, a nie udowodnić jakimi są świetnymi matkami.

- A co robić, jeśli nas krytykują albo narzucają swój punkt widzenia?

- Można powiedzieć np.: "kochana mamo, jestem ci bardzo wdzięczna za to, że mnie wychowałaś. Świetnie sobie z tym poradziłaś. Pozwól, że teraz ja spróbuję. Pozwól mi być matką".

- Działa?

- Działa.

- A nie jest trochę sztuczne?

- Trochę jest, ale chodzi o to, by zrobiło wrażenie na drugiej osobie. Ona pewnie działa w dobrej wierze i nie ma pojęcia, jakie uczucia w nas wzbudza. Zresztą o swoich uczuciach też możemy powiedzieć np. "jest mi przykro, gdy tak mówisz".

- A jeśli się nie uda i kobieta nie otrzyma wsparcia bliskich osób? 

- To wtedy może zwrócić się do psychologa. Pamiętam pacjentkę, która spędziła po porodzie 3 tygodnie w szpitalu, bo miała problem z raną po cesarskim cięciu. Jej rodzina mieszkała 300 km od Warszawy. Dziewczyna leżała w jednoosobowej sali. Przez większość dnia była sama. Mąż odwiedzał ją wieczorami. I mimo że miała pięknego, zdrowego synka, który dobrze się rozwijał, wątpiła w to, że dobrze sobie radzi. Spotkałyśmy się trzy razy, pokazałam ile potrafi jej syn, jak na nią reaguje i jak ona sama świetnie się spisuje. Mam wrażenie, że pomogło. A jej lepsze samopoczucie dobrze wpłynęło na relację z dzieckiem.

- Czy dziecko może płakać dlatego, że mama jest zdenerwowana? 

- Może.

- Co ma zrobić zestresowana kobieta, która wie, że jej nastrój udziela się dziecku? Świadomość, że ono może przez nią płakać, jeszcze bardziej ją denerwuje. 

 

Czytaj dalej na następnej stronie: Ratunku, moje dziecko wciąż płacze!

Tematy: płacz niemowlęcia, język niemowlaka, jak uspokoić dziecko

Komentarze