Mama pracuje, dziecko choruje – jak przetrwać sezon chorobowy

Ocena: 4.8/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Twój przedszkolak zaskoczył cię nagłą gorączką, złapał infekcję, choruje już kolejny raz w miesiącu? Powinnaś zostać w domu, ale co z pracą? Pomożemy ci opracować plan awaryjny.

Warto być czujnym i kontaktować się z mamami innych chorowitków. / fot. shutterstock
Warto być czujnym i kontaktować się z mamami innych chorowitków. / fot. shutterstock

Znasz swoje dziecko i potrafisz wyłapać pierwsze symptomy choroby. Dlatego gdy np. po powrocie malca z przedszkola lub szkoły zaobserwujesz u niego niepokojące objawy, od razu zaczynaj planować opiekę nad nim na kolejny dzień. Trudniej jest, gdy infekcja dziecka zaskoczy cię w nocy lub rano - na te sytuacje warto być przygotowanym wcześniej i działać według opracowanego planu.

Pracujesz? To ci się należy

Jeśli masz przynajmniej jedno dziecko poniżej 14 r. życia, masz prawo do dwóch pełnopłatnych dni na opiekę w ciągu kalendarzowego roku. Od 2016 r. możesz je wykorzystywać w godzinach, czyli nie jak wcześniej: od razu jeden lub dwa dni, tylko np. cztery razy po cztery godziny (to razem nadal daje 16 godzin) - jeśli jesteś zatrudniona na cały etat. Jeśli na część etatu, masz do dyspozycji odpowiednio mniej godzin np. pracując na pół etatu, możesz wykorzystać 8 godzin opieki. Pamiętaj, że w przeciwieństwie do urlopu wypoczynkowego, dni opieki nad dzieckiem nie "przechodzą" na następny rok. 

W przypadku choroby malca możesz również skorzystać ze zwolnienia lekarskiego na dziecko albo wypisać wniosek o zasiłek opiekuńczy (masz prawo do 60 dni w roku kalendarzowym) - za te dni otrzymasz pomniejszoną pensję (otrzymujesz 80 proc. jej podstawy). 

Trzymaj sztamę z szefem...

Warto wcześniej ustalić z pracodawcą, jak powinnaś powiadamiać go o swojej nieobecności w związku z chorobą dziecka. Może chciałby o tym wiedzieć już wieczorem dzień wcześniej albo wystarczy mu informacja z samego rana, że nie przyjdziesz tego dnia do pracy? Wystarczy, że wyślesz SMSa, a może zawsze powinnaś zadzwonić? Wbrew pozorom to nie są drobiazgi, takie ustalenia pomagają uniknąć nieporozumień, niedomówień oraz pokazują szefowi, że zależy ci na tym, by choroby dziecka nie zakłócały waszej współpracy.

Następnie podpytaj pracodawcę, czy nie ma takiej możliwości, byś dni, w których dziecko jest chore, traktowała jako robocze dni pracy zdalnej. Nie musiałabyś wtedy brać zwolnienia lekarskiego, bo wykonywałabyś swoje obowiązki z domu i po powrocie do biura rozliczałabyś się z wykonanych zadań. Albo zaproponuj, że w takie dni przychodziłabyś na przykład po południu, kiedy maż wróci z pracy i zajmie się dzieckiem. Jeśli wszystkie te (i inne, które wynikną w czasie rozmowy) opcje przeanalizujesz z szefem na spokojnie zanim dziecko zachoruje, jest duża szansa, że infekcje malca nie przeszkodzą ci w zawodowych zobowiązaniach.

... i kolegami z pracy

Ustalenia z szefem to jedno. Warto również dogadać się ze współpracownikami, w czym mogliby ci pomóc na wypadek twojej nieobecności spowodowanej chorobą dziecka. Twoim kolegom z pewnością będzie zależało na takich ustaleniach, zwłaszcza jeśli oni również mają dzieci. Umów się, że np. kolega będzie odbierał telefony na twoim biurku albo wypuści z twojej służbowej skrzynki mailowej automatyczną odpowiedź na przychodzące wiadomości z informacją, że w konkretnych dniach jesteś nieobecna. Porozmawiajcie, w czym ty z kolei będziesz mogła mu pomóc, by nie pozostać mu dłużna.

Nie bierz wszystkich nieobecności na siebie

W pracy omówiłaś już możliwe scenariusze wydarzeń na wypadek choroby dziecka. Teraz czas na dom. Infekcja malca nie musi być równoznaczna z twoją nieobecnością w pracy. Także mąż może wziąć zwolnienie lekarskie na chore dziecko. Ale warto to wcześniej ustalić. Usiądźcie nad kalendarzem i zaznaczcie najbardziej gorące terminy w waszych służbowych grafikach. W grudniu mąż oddaje ważny projekt? Bądź przygotowana, że to ty będziesz się wtedy opiekowała chorym dzieckiem. Ale już w styczniu mąż będzie miał mniej pracy, więc będzie brał zwolnienia lekarskie na siebie.

Jak rozmawiać z partnerem o podziale obowiązków? - Posłuchaj, co radzi mediatorka.

 

Poproś o pomoc babcię

Gdy dziecko jest chore, od razu dzwonisz po babcię? W porządku, jeśli wcześniej wspólnie to ustaliliście. Nawet najbardziej zaangażowani w opiekę nad wnuczętami dziadkowie, którzy już nie pracują, lubią wiedzieć, że liczysz na ich pomoc w sytuacjach awaryjnych. Porozmawiajcie o tym. Ustalcie, czy możesz np. dzwonić w środku nocy, by poprosić o pomoc następnego dnia. Prowadź tak rozmowę, by większość propozycji pomocy wychodziła od babci, a nie była jej narzucana. Przecież opieka nad chorym wnukiem nie jest wpisana w listę jej obowiązków. Koniecznie podkreśl to w waszej rozmowie. Uwaga! Jeśli malec ma chorobę zakaźną (np. ospę) lub inną o ciężkim przebiegu (np. zapalenie płuc), zastanów się, czy babcia rzeczywiście może się nim zająć. Pamiętaj, że osoby starsze zdecydowanie gorzej przechodzą wiele chorób

Zaprzyjaźnij się z mamami chorowitków

Zwykle dzieci w przedszkolu lub szkole chorują "hurtowo" - zakatarzony malec zaraża kolegów i w kolejnych dniach coraz więcej dzieci jest nieobecnych. Warto być czujnym i kontaktować się z mamami innych chorowitków. Jeśli macie do czynienia ze zwykłym przeziębieniem, możecie podzielić się opieką nad dziećmi. Może do twojej pociechy przyjedzie chory kolega i będziesz opiekowała się dwoma maluchami, a w przypadku kolejnej choroby dziećmi zajmie się druga mama? Oczywiście, dotyczy to sytuacji, kiedy dzieci mają tę samą infekcję, np. przeziębienie czy ospę.

Co jeszcze możesz zrobić:

  • Poszukaj opiekunek. Zorientuj się w ofertach niań na godziny. Czasem takie usługi oferują panie, które na co dzień pracują w prywatnych żłobkach lub przedszkolach, ale w nienormowanych godzinach pracy. Warto jednak najpierw taką opiekunkę sprawdzić i wcześniej zapoznać z nią malca (a nie dopiero w czasie choroby).
  • Popytaj sąsiadów. Może w waszym bloku mieszka studentka lub emerytka, która chętnie przyjmie pracę na godziny. Taka osoba ma niebywałe zalety: mieszka obok (więc możesz ją prosić o pomoc w dniu choroby, a ona szybko do was dotrze) i dziecko ją zna (choćby z widzenia). Rozsądny uczeń szkoły podstawowej może nawet zostać w domu sam, pod warunkiem że kilka razy na godzinę zajrzy do niego sąsiadka, by sprawdzić, czy wszystko w porządku, pomóc przygotować posiłek i podać leki.
Tematy: choroba dziecka, przeziębienie, gorączka u dzieci, sezon chorobowy

Komentarze