Lęk przed rozłąką u dwulatków

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Lęk przed rozłąką z kimś, kto był do tej pory cały czas przy dziecku jest zrozumiały, gdyż wynika z praw biologii.

Lęk przed rozłąką z kimś, kto był do tej pory cały czas przy dziecku wynika z praw biologii.
Lęk przed rozłąką z kimś, kto był do tej pory cały czas przy dziecku wynika z praw biologii.

Tym kimś jest najczęściej matka i gdy musi ona wyjechać, nawet na krótko, lub co gorsze iść do pracy, staje się to prawdziwą tragedią dla dwu - trzylatka, który całą sytuację odbiera jako porzucenie go. Pojawiający się wtedy lęk przed jej utratą, staje się często tak paraliżujący, że w skrajnych przypadkach dziecko boi się nawet zapytać, gdzie jest mama. Gdy wraca ona do domu reakcje są dwojakie.

Dzika radość

Są dzieci, które z chwilą powrotu matki szaleją z radości i "przyklejają się" do niej, jak przysłowiowy rzep do psiego ogona - czepiają się kurczowo i nie odstępują na krok, podążają za nią jak cień i już nie pozwalają wyjść z domu. Mama jest zobowiązania poświęcić im cały swój czas i uwagę, a maluch, który przedtem nie był tak wylewny i skory do pieszczoch, najchętniej nie opuszczałby jej kolan. Staje się zaborczy i, wygląda na to, że nie chce dopuścić do niej nikogo innego. Zawłaszcza ją wyłącznie dla siebie i do wręcz rozdzierających scen dochodzi wieczorem, gdy przychodzi pora snu. Maluch jest przerażony, panikuje i w żaden sposób nie chce, by mama wyszła z jego pokoju -  boi się, że znów zniknie i to na stałe. Potrafi wygramolić się zza barierki łóżeczka, choć nigdy przedtem tego nie robił, a jeśli tego nie umie, może przesiedzieć w nim całą noc, podsypiając i czuwając na zmianę. W sytuacji tak krytycznej mama musi przez kilka dni nie opuszczać pokoju dziecięcego tak długo, dopóki pociecha na dobre nie zaśnie.

Zero kontaktu

Druga reakcja na powrót mamy może być jednak zaskakująco odwrotna. Z reguły wprawia nieszczęsną kobietę w tak wielki stres, że na długo nie dopuszcza ona do "powtórki z rozrywki". Dziecko po prostu obraża się i całkowicie ignoruje swoją rodzicielkę, traktując ją tak, jakby jej w ogóle nie było. Pamiętam zaskoczenie, ból i rozpacz kuzynki, która, zmuszona przez wyjątkowo ciężką sesję egzaminacyjną, odwiozła na ten czas dwuletnią córeczkę do swoich rodziców. Gdy szczęśliwa i stęskniona stanęła po kilku dniach w progu ich domu, mała spojrzała na nią…odwróciła się i rzuciła w objęcia babci. Nie tylko, że nie dała się przytulić, wziąć na ręce, ale nie raczyła nawet spojrzeć na "wiarołomną" matkę. Po prostu zero kontaktu i zero zainteresowania. "Kara", bo tak to trzeba nazwać, trwała aż dwie doby, w czasie których młoda mama wprost wychodziła ze skóry, by mała złośnica pozwoliła wreszcie utulić się i ucałować. Takie zachowanie, sugerujące ukaranie matki poprzez długie manifestowanie jej odrzucenia, pokazuje, jak głęboka jest uraza dziecka.

Łagodzenie stanów lękowych

Załagodzenie takich stanów lękowych, wynikających z rozłąki i to niezależnie od tego, czy jest ona jednorazowa dłuższa czy codzienna parogodzinna, trwa długo. Trzeba uświadamiać dziecku bezzasadność jego lęku, tłumacząc, że mama przecież wróci, gdyż je kocha i nigdy, przenigdy nie zostawi. Błędem natomiast jest ignorowanie tego lęku i nie wspominanie o nim, gdyż w takiej sytuacji może on zostać stłumiony i ujawnić się w formie fobii, czyli trwającego w nieskończoność lęku przed jakimś konkretnym pomieszczeniem, przedmiotem czy zjawiskiem.

Lęk przed rozłąką dotyka głównie pierwszego dziecka w rodzinie, które najczęściej do drugiego, trzeciego roku życia jest jedynakiem. Następne w kolejności dzieci nie przeżywają już tego tak intensywnie, gdyż mają starsze rodzeństwo, którego obecność zapewnia im choćby częściowo poczucie bezpieczeństwa. Natomiast w sytuacji posiadania jedynaka  rodzice dla własnego dobra i dobra swego dziecka powinni zapewnić mu szerokie kontakty z dziadkami, bliższymi i dalszymi krewnymi a nawet sąsiadami, gdyż przywiązanie dziecka do innych osób pomaga mu przystosować się do życia społecznego. Uwalnia też jego rodziców od poczucia całkowitego zniewolenia. Nie ma bardziej zniechęcającego widoku, niż obrazek umęczonej matki, u spódnicy której wisi kurczowo przyczepiony trzylatek, który chowa się za nią przed wszystkim, co go otacza i wszystkimi, którzy chcą się z nim zaprzyjaźnić. Jest przerażony, gdy nawet na sekundę straci ją z oczu, wpada w histerię i nie da sobie nic przetłumaczyć. A ona? No cóż - uosobienie rezygnacji i też kupka nieszczęścia. Drogie mamy, pamiętajcie, że każde miłosne poświęcenie ma też jakieś granice, w których musicie wytyczyć grunt tylko dla siebie.

Tematy: strach, mama, Lęk prze rozłąką, dwulatki, zegar biologiczny

Komentarze