Co dzieje się z dzieckiem, kiedy na nie krzyczymy?

Ocena: 4.68/5 Głosów: 14
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Jak dziecko reaguje na nasz krzyk? Co czuje, kiedy zmęczeni i sfrustrowani zbyt głośno i zbyt emocjonalnie zwracamy mu uwagę? Jaką lekcję mu wówczas dajemy?

Fotolia

Uwaga, zagrożenie!

 

Wybiła dziesiąta, a dzień już dał ci się we znaki. Wstałaś wcześnie, jesteście spóźnieni, a twoje dzieci jak na złość odmówiły współpracy. Jedno płacze, że ma niewygodne buty, drugie, że sweterek drapie, a trzecie wylało na twoją sukienkę sok. Granice twojej cierpliwości zostały przekroczone. Wycierając plamę, krzyczysz, że masz już tego wszystkiego absolutnie dość, rzucasz inwektywami, zaciągasz w nerwach dzieciaki do samochodu, sadzasz je w fotelikach i nagle uświadamiasz sobie, że nastała głucha cisza wokół. Mimo tego, że sytuacja wygląda na opanowaną, czujesz się z tym dziwnie. Czy wiesz, co tak naprawdę się stało?

W oczach swoich dzieci w tym momencie przestałaś być mamą, a stałaś się niebezpieczeństwem. Mózg cały czas przetwarza wszystkie informacje z zewnątrz, które do niego docierają za pomocą zmysłów. Można powiedzieć, że do świadomości dociera wstępnie uporządkowana wersja rzeczywistości poddana selekcji bodźców. Większość jest ignorowana, ale sygnały postrzegane jako ważne będą koncentrować na sobie uwagę, wywołując zbliżanie się lub unikanie.

Zazwyczaj jesteś bodźcem przyjemnym, wywołującym reakcję zbliżania. Malec chroni się w twych ramionach, szuka pocieszenia i ukojenia. Jednak kiedy krzyczysz, jego układ nerwowy wysyła do organizmu sygnał o sytuacji zagrożenia. Serce zaczyna mocniej bić, żołądek przestaje pracować, napinają się mięśnie, uwaga się wyostrza. Jesteś interpretowana jako sygnał alarmowy, którego trzeba się bać i unikać.

 

Fight or flight

 

Gdy człowiek znajduje się w sytuacji zagrożenia, przechodzi do trybu automatycznego i zaczyna realizować jeden z trzech wariantów: walcz, uciekaj albo zastygnij. Nazywa się to reakcją fight or flight. Dziecko może cię uderzyć, kopnąć lub ugryźć, najprawdopodobniej będzie krzyczało jeszcze głośniej od ciebie i zacznie wić się jak piskorz, gdy ty zechcesz użyć siły. Częstą reakcją jest też zamieranie w bezruchu, z dziwną miną na twarzy, która zazwyczaj interpretowana jest jako impertynencka i bezczelna. Odbierasz te reakcje personalnie, lecz tak naprawdę twoja pociecha nad nimi nie panuje, a spirala gniewu niepotrzebnie się nakręca.

Zatrzymaj to błędne koło. Pamiętaj, że dziecko nie walczy personalnie z tobą, lecz z sytuacją zagrażającą. Ono jest po prostu przerażone i broni się. Działanie w afekcie wyłącza wyższe procesy korowe i nie pozwala na panowanie nad sobą. Jest to szczególnie trudne dla najmłodszych, ponieważ nie mają jeszcze dostatecznie wykształconych funkcji kory przedczołowej.

 

 „Nic do ciebie nie dociera!”

 

W sytuacji stresowej kontrolę przejmuje ciało migdałowate, które jest częścią mózgu odpowiedzialną za emocje i przetrwanie. W momencie napięcia tego typu ograniczone są procesy nie tylko hamowania, ale także uczenia się i komunikacji. Po stresie, nasze ciało wypełnia się adrenaliną i kortyzolem nawet na cztery godziny. Zbyt wysokie stężenie tych hormonów prowadzi do destrukcji komórek nerwowych. Aby temu zapobiec nasz układ nerwowy chce jak najszybciej zakończyć sytuację stresową. W praktyce sytuacja jeszcze bardziej się zaognia, bo obie strony zupełnie nad sobą nie panują.

Pamiętaj, że wrzask nie jest dobrą formą komunikacji. Jest raczej barierą na drodze do porozumienia. Twoje pouczenia wykrzyczane w gniewie odbijają się od muru postawionego z gniewu dziecka. Zrezygnuj z przemów w takich sytuacjach, nie mów do tej ściany, bo ona działa w taki sposób, że przepuszcza tylko to, co potwierdza, że jesteś zagrożeniem. Raczej pozwól, aby emocje opadły. Opanowaniem i spokojem dużo więcej zdziałasz.

 

Lekcja zachowania

 

Każda twoja reakcja daje dziecku lekcję zachowania, bo, czy tego chcesz czy nie, jesteś dla młodego człowieka wzorem postępowania. Pamiętaj jednak o tym, że nie tyle same słowa, co ich pokrycie w czynach ma kształtujący wpływ. Krzycząc, uczysz dzieci, że właśnie tak powinno się wyrażać zły nastrój. Wstydzisz się, gdy dowiadujesz się, że twój maluch zachowuje się agresywnie wobec rówieśników w przedszkolu? Martwisz się, że twoja dorosła córka szarpie twoje ukochane wnuki? Może domyślasz się już przyczyny?

Zastraszanie, wrzaski, przemoc mają wielką moc, ale ta moc nie tworzy tylko niszczy. Jest jak buldożer, który wkracza na plac budowy, burząc wszelkie przejawy empatii, wrażliwości, zaufania. Jeśli uda ci się wymusić posłuszeństwo, to będzie ono okupione wielką ceną. Tłumione emocje i tak kiedyś znajdą ujście. Wtedy dowiesz się, co naprawdę dzieje się we wnętrzu twojego dziecka, lecz nie będzie to miła wiadomość.

 

Kiedy można krzyknąć?

 

Zdarzają się też takie sytuacje, kiedy krzyk będzie działać tak, jak trzeba – przykuje uwagę, ostrzeże i zapobiegnie nieszczęściu. Nie bój krzyknąć, gdy rodzeństwo okłada się pięściami, kotłując się na podłodze, albo gdy dziecko biegnie za piłką w stronę jezdni lub gdy wyciąga rączkę, by złapać za kubek z wrzątkiem. Krzycz zawsze wtedy, gdy zauważysz jakąś niebezpieczną sytuację, w której liczą się nawet ułamki sekund. Stosuj wtedy jedną złotą zasadę – ostrzegaj gwałtownie, tłumacz spokojnie.

Więc jaka jest konkluzja? Od teraz masz być robotem bez emocji, który nie popełnia błędów? Perfekcyjnie operować swoim głosem i modulować go w razie potrzeby? Oczywiście, że nie. Nikt rozsądny tego nie będzie wymagać od rodziców. Wszyscy jesteśmy ludźmi, a ciągłe pilnowanie się przy dziecku przyniesie odwrotny skutek. Malec doskonale wyczuje, co jest w tobie prawdziwe, a co nie. Warto jednak uwrażliwiać się na pewne kwestie, o których często nie mamy pojęcia.

Wszyscy kochamy swoje dzieci. Nigdy nie przeszło by mi przez myśl, aby zarzucać krzyczącym rodzicom brak miłości. Problem polega na tym, że sami mamy zranione wnętrza, że nie zawsze życie wyglądało idealnie i teraz więzimy gdzieś w sobie tę miłość, nie potrafiąc jej okazywać. Szczególnie trudne to jest, gdy emocje biorą górę. Pamiętajmy jednak o tym, że wikłając się w agresję, rozpylamy w swoim domu trującą zawiesinę, która sukcesywnie z dnia na dzień będzie niszczyć szczęście.

Jako ludzie, mamy jednak swoją tajną broń, która pomaga neutralizować toksyczne opary gniewu. I teraz zdradzę ci mój sekret, który pomaga w trudnych sytuacjach. Zamiast poczucia porażki pielęgnuj w sobie poczucie humoru.

 

Tematy: wychodzanie dziecka, rozmowa z dzieckiem, błędy wychowawcze

Komentarze