Bezsenność dwulatka

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Zdarza się, że na przełomie drugiego i trzeciego roku życia nasza pociecha, która dotychczas bardzo chętnie zmierzała wieczorem do łóżeczka i ochoczo układała się do snu, nagle zaczyna marudzić, usiłując zatrzymać przy sobie mamę lub tatę.

Bezsenność u dwulatków to częsty problem.
Bezsenność u dwulatków to częsty problem.

Stosuje w tym celu przeróżne wybiegi, najczęściej te, na które rodzice mogą się najłatwiej "złapać", a więc chce siusiu, bo już umie siadać na nocniku, chce pić, umyć ręce lub nawet zęby. Będąc w tym czasie w okresie treningu higienicznego rodzice są zachwyceni taką miłością dziecka do czystości i dość długo nie zdają sobie sprawy z tego, że wcale nie chodzi tu o potrzeby fizjologiczne ale emocjonalne.

Podstępna "przylepa"

Drastyczniejszym wariantem jest sytuacja, gdy maluch wprawdzie nie zatrzymuje rodziców na siłę przy swoim łóżeczku lecz po np. dziesięciu minutach zjawia się w ich pokoju. Jest niezmiernie rozbrajający i choć w dzień tego nie robi, to teraz gramoli się na mamine kolana lub z ufnością "przylepia" do taty, jest rozmowny i nadzwyczaj uroczy, chcąc zjednać sobie rodziców i sprawić by zapomnieli o późnej godzinie. Gdy wreszcie rodzice "przytomnieją" i wyprawiają go do dziecinnego łóżeczka, sytuacja powtarza się po kilku minutach. Niewiniątko znów ewakuowane jest "do siebie", ale sytuacja powtarza się mimo wzrastającej dezaprobaty czy wręcz irytacji dorosłych.

Lęk przed snem

Należy wiedzieć, że dziecko manifestuje w ten sposób swoistą i łagodną jeszcze formę lęku przed rozstaniem, który pojawia się wieczorem, gdy nadchodzi pora snu. Nie trzeba okazywać gniewu lecz konsekwentnie i stanowczo nie dać się "zbałamucić" gdyż reguły panujące w domu legną wtedy w gruzach i trudno je będzie odbudować. Stanowcza choć serdeczna postawa rodziców, którzy w zdecydowany sposób odprowadzą malucha do łóżka, tłumacząc, że teraz jest pora snu a nie np. rozmów czy przytulania to sygnał, że nie ma żadnych powodów do obaw. W pokoju dziecinnym można zapalić nocną lampkę, a w sytuacjach drastycznych usiąść przy łóżeczku i poczytać sobie książkę, tak by dać swej pociesze do zrozumienia, że wprawdzie jesteśmy przy niej ale zajmujemy się swoimi sprawami, bo taka to pora.

Bądź wieczorem w domu

W okresie występowania tych irracjonalnych nawet lęków nie należy wychodzić wieczorem z domu nawet w sytuacji, gdy wiemy, że dziecko jak już zaśnie to mocno śpi i na ogół się nie budzi. Pamiętajmy o tym, że gdyby się jednak obudziło, to nieobecność rodziców wywoła u niego panikę, mimo dobrze znanej opiekunki, i wtedy tak spotęguje lęk przed rozłąką, że trudno będzie go opanować.

Ja, jedynaczka, do dziś pamiętam sytuację, która spotkała mnie w wieku około trzech - czterech lat, gdy to moi kochani przecież rodzice, wyszli do teatru, zostawiając mnie samą. Naturalnie nie odbyło się to przez zaskoczenie, lecz poprzedziły ten fakt długie rozmowy i z pełnym zrozumieniem przyjęte przeze mnie tłumaczenia, że ja już będę spała, że wokół mieszkają dobrze mi znani sąsiedzi, a oni wrócą po około dwóch godzinach. I wszystko było dobrze do momentu, gdy nie wyszli. Niby spałam, ale od razu się obudziłam i pamiętam do dziś lęk, który mnie ogarnął. Spowodował, że runęłam do drzwi wejściowych, a mój krzyk: "Pani Halinko" musiał być strasznym rykiem, gdyż zbiegło się pół kamienicy. Rezultat: dwie godziny pod zamkniętymi drzwiami; ja z jednej strony, a kochana pani Halinka na stołeczku po drugiej.

Tematy: bunt, Bezsenność, problemy ze snem, dwulatek, marudzenie

Komentarze