Nie mam instynktu macierzyńskiego

Ocena: 3.77/5 Głosów: 3
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Wszystkie twoje koleżanki pozachodziły w ciążę albo cieszą się nowonarodzonymi maluchami. A ty… jesteś równie szczęśliwa, ale dziecko wcale nie jest ci do tego potrzebne!

Coraz częściej kobiety, które rezygnują z macierzyństwa, bez skrępowania o tym mówią.
Coraz częściej kobiety, które rezygnują z macierzyństwa, bez skrępowania o tym mówią.

Instynkt macierzyński to naturalnie pojawiająca się u kobiety potrzeba urodzenia i zaopiekowania się dzieckiem. Chociaż zwykle budzi się dopiero po okresie dojrzewania albo nawet później, jego zwiastuny można zaobserwować już u małych dziewczynek: opiekuńczość, czułość, wrażliwość, zdolność do empatii - to cechy najczęściej kojarzone z przedstawicielkami płci pięknej od ich najmłodszych lat.

Egoistka czy...

Mimo że kuchnia i pokój dziecięcy już dawno przestały być jedynymi miejscami, w których kobieta ma prawo się spełniać, od współczesnych kobiet wciąż oczekuje się, że będą przede wszystkim matkami. Nawet jeśli robią karierę, zajmują odpowiedzialne stanowiska, zarabiają duże pieniądze, powinny łączyć te funkcje z macierzyństwem. Jeśli pojawia się konieczność wyboru pomiędzy awansem a kolejnym dzieckiem, słuszna jest tylko opcja prorodzinna.

Kobieta, która nie chce mieć dziecka i otwarcie o tym mówi, to dla większości społeczeństwa wciąż pusta, psychicznie skrzywiona egoistka, myśląca jedynie o własnej wygodzie. Ciekawe, że z większą akceptacją spotyka się porzucający rodzinę mężczyzna, niż bezdzietna z wyboru kobieta.

Pogląd, że kobieta stworzona jest do poświęceń, tak mocno się utrwalił, że nawet te przekonane dotąd o niezależności własnych wyborów dziewczyny zaczynają mieć wątpliwości i zastanawiają się, czy wszystko jest z nimi w porządku. Tak swój problem opisuje Renata (28 lat): "Nie lubię dzieci, ale bardzo się tego wstydzę, zdarzało się, że ludzie patrzyli na mnie z politowaniem albo wręcz z niechęcią, jak na trędowatą. Mam poczucie winy, czuję się niepełnowartościową kobietą."

... świadoma realistka

Coraz częściej jednak kobiety mają odwagę walczyć ze stereotypem zimnej egocentryczki. Świadomie rezygnują z macierzyństwa i bez skrępowania mówią o swoich potrzebach, celach i prawie do samodzielnych decyzji.

Małgosia sama siebie nazywa odpowiedzialną realistką. "Nie cieszyłabym się ciążą, nie wkładałabym serca w opiekę nad dzieckiem, mam inne priorytety. Ono czułoby się niechciane. Czy mam więc na siłę zajść w ciążę, bo "tak trzeba", bo jestem kobietą?"

Anita myśli podobnie i wymienia całą listę powodów, dla których instynkt macierzyński jest dla niej zupełnie obcym uczuciem. "Nie chcę rujnować sobie kariery, nie chcę powtarzać błędów moich rodziców, którzy odkładając na wykształcenie czworga dzieci, odmawiali sobie wielu przyjemności, nie chcę być w ciąży - dziwnym stanie przez 9 miesięcy, nie chcę dorosnąć, nie chcę bać się o dzieciaki, że może spotkać je coś złego, nie chcę siedzieć w domu. Chcę natomiast czuć, że żyję, chcę podróżować, dokończyć studia doktoranckie, chcę przenosić się z miejsca na miejsce, chcę cieszyć sie mym lubym każdego dnia, chcę móc cały czas brać udział w zajęciach, na które codziennie czekam, chcę... tak wiele chcę!"

To jednak tylko jedna strona medalu, bo Anita, mimo swojego zdecydowania, odczuwa skutki presji wywieranej na nią ze strony rodziny i społeczeństwa: "Jestem rozdarta. Czy naprawdę mogę czuć się spełnioną kobietą dopiero, jak wydam na świat potomstwo? Przecież to bez sensu mieć je tylko dlatego, że ktoś tego od ciebie oczekuje."

I dodaje: "Szanuję rodziny i wymagam, by mnie również szanowano. Decyzja o dziecku zmieniłaby całe moje życie - chyba mam prawo podjąć ją sama?"

Komentarze