Zaraz panią natnę

Ocena: 5/5 Głosów: 28
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Gdy decyduję o nacięciu krocza przy porodzie, znaczenie ma wielkość dziecka i anatomia krocza – to wcale nie jest tak, że wszystkie kobiety mają w tym miejscu to samo. Rozmowa z Magdaleną Witkiewicz, położną ze Szpitala Św. Zofii w Warszawie.

Magdalena Drab: Głośno jest ostatnio o praktyce niepotrzebnego nacinania krocza. Czy można się na to nie zgodzić?

Magdalena Witkiewicz: Oczywiście, kobieta ma pełną władzę nad swoim ciałem i może powiedzieć "nie", tylko trzeba się zastanowić, czy jest to rozsądne. Może wiele kobiet sobie tego nie uświadamia, ale podpisuje zgodę na nacięcie krocza, często przy przyjęciu do szpitala albo na samym wstępie porodu. W niektórych szpitalach ta zgoda jest sformułowana ogólnie: "zgadzam się na leczenie szpitalne", w innych konkretne działania są precyzyjnie określone.

A więc potem - w trakcie porodu - nie ma już po co pytać.

Poród to nie jest proces racjonalny, przynajmniej nie powinien taki być, najlepiej, jeśli przebiega instynktownie. Z kolei żeby podjąć decyzję o nacięciu krocza, trzeba dokonać analizy racjonalnej. Dlatego uważam, że w finale porodu nie ma sensu pytać kobiety, czy się zgadza, czy nie, bo ona nie jest w stanie ocenić tej sytuacji. Nawet osoba towarzysząca, która przecież nie jest dotknięta bólem, też nie oceni, czy nacięcie krocza jest faktycznie potrzebne.

Co więcej, uważam, że uprzedzanie kobiety słowami typu "chciałabym panią teraz naciąć" albo "teraz konieczne jest nacięcie, zaraz panią natnę" mija się z celem. Jeżeli kobieta ma jakieś negatywne skojarzenia ze słowem "nacięcie", to może spowodować jeszcze większe spięcie i lęk. Ona wtedy przestanie przeć, zepnie się w sobie, będzie czujna i gotowa, zacznie się zastanawiać, kiedy poczuje ten straszny ból i czy to właśnie to. A warto wiedzieć, że jeśli nacięcie krocza jest wykonane naprawdę dobrze, fachowo, w odpowiednim momencie, to kobieta tego nie czuje. Wiele kobiet po porodzie dziwi się: naprawdę byłam nacięta? Nawet nie zauważyłam kiedy.

Warto przed porodem ustalić z położną, że w razie komplikacji może nacinać?

Nacięcie krocza to problem do przedyskutowania z kobietą wcześniej. Chociaż tak naprawdę, jeśli mnie przed porodem ktoś zapyta, czy to nacięcie będzie konieczne, czy nie, to ja tego nie mogę wiedzieć. Tę decyzję podejmuje się w ostatniej chwili, kiedy widać wielkość główki, kiedy wiadomo, jakie są warunki anatomiczne kobiety, a przede wszystkim - jaka jest kondycja dziecka w finale. Trzeba pamiętać, że z nacięciem krocza rodzi się ciut szybciej, więc jeśli jest jakiekolwiek zagrożenie ze strony dziecka, np. ryzyko niedotlenienia, to rozsądniej jest naciąć. Rana przecież się zagoi, a konsekwencje niedotlenienia mogą się odbić na całym życiu dziecka. Dlatego zakładania z góry i mówienie "nie chcę nacięcia" jest nierozsądne, bo nie wiadomo, czy to nie okaże się niezbędne.

Lepiej goi się krocze nacięte czy pęknięte w naturalny sposób?

Z moich doświadczeń wynika, że jeśli dojdzie do pęknięcia, a kobieta ma zdrowe tkanki, to taka rana dużo lepiej się goi niż nacięcie. Najczęściej nacina się w bok, przecina się w poprzek włókna mięśniowe, więc zrastanie się tej rany wiąże się z dużo większym bólem. A gdy krocze pęka, to zwykle pęka centralnie, w prostej linii między wejściem do pochwy a odbytem, gdzie nie ma mięśni tylko cieniutka błonka. To jest mniej bolesne i łatwiej się goi.

Na czym polega ochrona krocza w czasie porodu?

Chodzi przede wszystkim o bardzo wolne wytaczanie główki, co - nie ukrywam - też jest trudne dla kobiety rodzącej. Moment wyłaniania główki wydłuża się i gdy taka duża kula głowy stoi w kroczu, to, jak można się domyślać, kobieta nie czuje się komfortowo. Wtedy jej podstawowym pragnieniem jest mocno poprzeć, żeby się uwolnić od tego napięcia i pieczenia, które zwykle pojawia się na tym etapie porodu. Ja to zawsze nazywam podpowiedzią diabła, bo gwałtowne wyskoczenie główki może powodować naprawdę spore urazy. Dlatego lepiej w tym momencie oddychać, mimo że ciało chce przeć. Czyli, podsumowując, bardzo wolne przesuwanie się główki w kanale rodnym i powolne wyłanianie się jej - to te czynniki, które mogą decydować o tym, czy dojdzie do poważnych obrażeń krocza. Znaczenie ma także wielkość dziecka i anatomia krocza - to wcale nie jest tak, że wszystkie kobiety mają w tym miejscu to samo. U niektórych zdolność krocza do rozciągania się jest większa.

Dlaczego w polskich szpitalach wciąż często nacina się krocze rutynowo?

Myślę, że wpływa na to bardzo wiele czynników. Po pierwsze, to przyzwyczajenie, bo takie były trendy w położnictwie ostatnimi czasy, położne i lekarze byli w ten sposób edukowani, mówiono im, że nacinanie jest lepsze niż nienacinanie. Ciężko to wykorzenić. Po drugie, bardzo wiele położnych, mimo że posiada aktualną wiedzę, staje przed wyborem: nie ciąć, bo nie widzi takiej potrzeby, albo ciąć, bo takie rozporządzenie wydał np. ordynator szpitala.

Jak to?

Rozporządzenie ordynatora może np. głosić, że wszystkie kobiety rodzące po raz pierwszy mają być nacinane. I koniec. To procedura, której personel szpitala musi przestrzegać. Często te dyspozycje przełożonych wynikają z ich osobistych doświadczeń, ordynator opiera się na własnych doświadczeniach i wiedzy. Bo jeżeli on nie ma takiego przekonania, że kobieta jest w stanie się otworzyć i urodzić bez nacięcia krocza, jeśli tego nigdy w życiu nie widział, to ciężko mu w to uwierzyć.

Czy kobieta, która zgłasza się do szpitala, ma szansę dowiedzieć się o takim rozporządzeniu?

Tak, kobieta powinna o to zapytać, jeszcze na etapie wybierania szpitala. Może dowiedzieć się, czy położna ma możliwość podejmowania samodzielnych decyzji i czy nikt jej za to nie zlinczuje. Bo może dojść do sytuacji, że położna będzie musiała wybrać między tym, co chce pacjentka, a tym, czego oczekuje od niej szpital. Warto więc wcześniej zrobić rekonesans i poznać praktykę w danym szpitalu.

A położne? Też pewnie mają na ten temat różne zdania.

Tak, są różne środowiska położnych, niektóre są bardziej, inne mniej otwarte na nową wiedzę, różne też mają doświadczenia. Jeśli kobieta nie chce nacięcia, to najlepiej niech powie o tym na początku porodu, ale na zasadzie: "o ile będzie taka możliwość". Wtedy - gdy zespół nie ma żadnych ograniczeń i jednocześnie posiada dobrą wolę - to jest w stanie próbować zrealizować jej życzenie.

Dziękuję za rozmowę.

Przeczytaj pierwszą i drugą część wywiadu z położną, Magdaleną Witkiewicz.

 

mwitkiewicz-cz.1

Magdalena Witkiewicz jest położną od 14 lat, obecnie pracuje w warszawskim szpitalu Św. Zofii, przygotowuje też pary do porodu w szkole rodzenia.

Tematy: poród naturalny, położna, Magdalena Witkiewicz, nacięcie krocza, pęknięcie krocza, wywiad z położną

Komentarze