Kto może towarzyszyć ci podczas porodu?

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Zastanawiasz się, czy zdecydować się na poród samej, czy może w towarzystwie męża lub przyjaciółki? Niektóre pary wiedzą od początku, że razem powitają swoje dziecko na świecie. Czy rzeczywiście łatwiej rodzić z kimś bliskim? I kto to powinien być? Pomożemy ci podjąć decyzję.

Przed porodem zastanów się, kto najlepiej sprawdzi się w roli osoby towarzyszącej.
Przed porodem zastanów się, kto najlepiej sprawdzi się w roli osoby towarzyszącej.

Obecność bliskiej osoby podczas porodu zwykle sprawia, że czujemy się pewniej, bezpieczniej, raźniej. Jednak nie zawsze tak się dzieje - czasem drugi człowiek denerwuje, przeszkadza i najchętniej wyprosiłoby się go za drzwi. Przed podjęciem ostatecznej decyzji zastanów się, jaka opcja odpowiadałaby ci najbardziej i jakie korzyści daje ci możliwość rodzenia z osobą towarzyszącą.

Razem?

1. Pomoc. Przyjeżdżasz do szpitala ze skurczami co trzy minuty, a tam widok białych fartuchów, szpitalne procedury, pytania o PESEL i datę urodzenia całkowicie mogą wytrącić cię z myślenia o porodzie. Efekt może być taki, że skurcze zanikną, a położne z Izby Przyjęć odeślą cię do domu. W tej sytuacji przyda się bliska osoba, która będzie wiedziała, gdzie są wszystkie potrzebne dokumenty i będzie umiała odpowiedzieć na pytania zadawane przez personel.

2. Ulga. Z bliską osobą jest raźniej, można z nią porozmawiać, co skróci okres oczekiwania - poród, zwłaszcza pierwszy, może trwać nawet kilkanaście godzin, spędzenie tak długiego czasu w samotności nie musi należeć do najprzyjemniejszych. Osoba towarzysząca może pomóc - zaprowadzi do łazienki, poda butelkę z wodą, założy skarpetki, przytuli, pochwali, powie dobre słowo (np. "Jesteś bardzo dzielna") oraz rozmasuje ci plecy, gdy będziesz miała skurcze.

3. Rzecznik. Osoba towarzysząca ci w porodzie musi wcześniej wiedzieć, jakie masz oczekiwania i potrzeby, a czego chcesz uniknąć. Podczas skurczów będziesz skupiona na bólu i rodzeniu, a nie na odpowiadaniu na pytania położnej, np. o przebyte choroby. Ktoś, kto ci towarzyszy, będzie mógł odpowiedzieć za ciebie albo przekazać personelowi informację, że właśnie masz skurcz i wszelkich wyjaśnień udzielisz za chwilę.

Mąż?

Psychologowie twierdzą, że towarzyszenie podczas porodu oraz pierwsze minuty spędzone z dzieckiem tuż po przyjściu na świat pozwalają ojcom nawiązać bardzo głęboką więź z noworodkiem. Bez wątpienia pierwsze spotkanie z maluszkiem, pierwsze spojrzenie w oczy, pierwszy dotyk wyciskają niezatarty ślad na psychice mężczyzny jako ojca, zwłaszcza gdy dzieje się to jeszcze na sali porodowej. Ojciec dziecka, widząc trud i cierpienie, z jakimi zmaga się partnerka, doceni jej wielki wysiłek włożony w urodzenie dziecka. Mąż zdaje sobie sprawę także ze swojej bezradności - nie może odjąć ci bólu, może ci tylko towarzyszyć, być krok za tobą.

Wielu mężczyzn czuje się zobligowanych do uczestnictwa w porodzie - koledzy wywierają na nich presję, w mediach jest moda, jednak sami zainteresowani nie widzą się w roli towarzysza porodu, choćby ze względu na strach czy z obawy przed widokiem krwi (choć tak naprawdę zwykle nie widać jej wiele podczas porodu). Jeśli twój mąż nie jest pewien, czy chce być z tobą w momencie przychodzenia na świat waszego dziecka, nie wywieraj na nim nacisku. Może po rozmowach z innymi mężczyznami dojdzie do wniosku, że spróbuje urodzić razem z tobą. Pomocne mogą być zajęcia w szkole rodzenia - spotkacie tam pary w sytuacji podobnej do waszej. Uwierz, że w głębi serca wielu mężczyzn się waha, a tylko niektórzy mówią głośno o swoich wątpliwościach. Na szczęście ciąża trwa dziewięć miesięcy, zatem macie czas na przedyskutowanie zalet i wad wspólnego porodu. Pozwól mężowi samemu podjąć tę decyzję.

O zaletach i wadach porodu rodzinnego opowiada położna, Magdalena Witkiewicz:

 

 

Przyjaciółka? Mama? Teściowa?

  • Przyjaciółka. Jeśli masz osobę, której ufasz, która widziała cię w niejednej trudnej sytuacji i wiesz, że na jej dyskrecji możesz polegać, to możesz poprosić ją o towarzyszenie ci podczas porodu. Musisz jednak mieć pewność, że przyjaciółka będzie cię wspierać, a nie narzucać swoje zdanie czy krytykować. Zastanów się, czy nie będziesz się czuła skrępowana nagością i cierpieniem w jej obecności.
  • Mama/teściowa. Położne zauważają, że porody z mamą lub teściową zdarzają się bardzo sporadycznie. Gdy rodzisz dziecko, sama stajesz się matką. Mając mamę obok siebie, będzie ci trudniej - pamiętaj, że jej funkcja też się zmienia, ponieważ staje się babcią. Poza tym jest jeszcze kwestia fizjologii, intymności i nagości - poród to wydarzenie bardzo seksualne. Pomyśl, czy będziesz się czuła swobodna i nieskrępowana obecnością teściowej na porodówce. Pamiętaj, że twoje cierpienie i ból oraz bezradność mogą podziałać na mamę negatywnie i twoja wizja porodu legnie w gruzach, bo mama będzie się np. domagać znieczulenia, którego ty sobie nie życzysz.

 

Położna?

Dobrym rozwiązaniem jest własna położna. Jeśli zamierzasz rodzić z wybraną położną, spotkaj się z nią przed porodem, nawet kilka razy. Zobaczysz, czy jesteś w stanie jej zaufać i zdać się na jej wiedzę oraz doświadczenie. W razie braku zaufania, "chemii" między wami, lepiej zmień położną jeszcze przed porodem. Zwykle usługi opłaconej położnej obejmują 1-2 wizyty w domu u młodej mamy - położna upewnia się, czy dobrze przystawiasz malucha do piersi, czy macica się obkurcza, sprawdza też, jak goi się twoje krocze.

Doula?

To osoba wspierająca rodzącą i jej ewentualnego towarzysza (z grec. kobieta, "która służy"). Spełnia rolę trochę przyjaciółki, a trochę położnej - wspiera, pomaga, ułatwia współpracę rodzącej z personelem szpitala, jest łącznikiem między nimi. Dzięki obecności douli, którą darzysz zaufaniem, masz szansę szybciej urodzić, lepiej poradzisz sobie ze skurczami. Co ważne, praca douli nie kończy się z chwilą pojawienia się noworodka na świecie - opiekuje się ona kobietą po urodzeniu się łożyska, pomaga prawidłowo przystawić maluszka do piersi i uczy pielęgnacji dziecka.

 

Tematy: poród rodzinny, położna, partner przy porodzie, doula

Komentarze