Jak naprawdę wygląda poród w domu?

Ocena: 4.36/5 Głosów: 21
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Jedna kobieta urodziła siedząc na sedesie. Śmiałyśmy się, że była typem perfekcyjnej pani domu więc i miejsce do rodzenia wybrała takie, żeby nic nie zabrudzić.

Podczas porodu domowego sama jesteś sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Fot. Shutterstock
Podczas porodu domowego sama jesteś sobie sterem, żeglarzem i okrętem.

Wywiad z Elizą Leoniuk, położną ze Szpitala Św. Zofii w Warszawie, która asystuje przy porodach domowych i sama urodziła dwójkę dzieci w domu.

- Dlaczego zdecydowałaś się rodzić w domu?

- Nie widziałam żadnego powodu, dla którego nie miałabym rodzić w domu. Ciąża to przecież nie choroba.Poza tym jestem niezależna i mam zaufanie do swojego ciała. Znana propagatorka porodów naturalnych, autorka wielu publikacji na ten temat, antropolożka Sheila Kitzniger, porównała kiedyś poród w szpitalu do lotu samolotem. Wchodzisz i zdajesz się na pilota. To on ma doprowadzić cię do celu. Natomiast rodzenie w domu jest jak pływanie łódką. Sama jesteś sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Masz team pomocniczy, no ale to ty prowadzisz.

Zrozumiałam, że chcę rodzić w domu, kiedy na studiach pokazano nam dwa filmy o porodach. Jeden z porodu w domu i zaraz potem drugi o porodzie w szpitalu. Różnica była ogromna na niekorzyść porodu szpitalnego.

- Co powinnam zrobić, jeśli też chciałabym rodzić w domu?

- Przede wszystkim musisz być zdrową kobietą, w zdrowej, fizjologicznej ciąży. Dobrym pomysłem jest, by twoją ciążę prowadziła od początku położna. Po to, żeby mogła wszystko śledzić i miała pewność, że możesz urodzić w domu. W Polsce położna ma prawo prowadzić sama fizjologiczną ciążę.

- Czy mam dodatkowo chodzić do ginekologa?

- Zgodnie z zaleceniami Ministra Zdrowia, jeśli twoją ciążę prowadzi położna, powinnaś pójść do ginekologa trzy razy. Zwykle jednak kobiety chodzą częściej - po to, by mieć skierowania na bezpłatne badania.

- Położna nie może ich wystawić?

- Może wystawić skierowania na cały pakiet badań, które są zalecane pacjentkom w fizjologicznej ciąży, a więc np. badania krwi i USG. Tyle, że za te, zlecone przez położną, pacjentka musi sama zapłacić.

- Jak mam przygotować się do porodu w domu?

- Najpierw musisz jeszcze przejść tzw. kwalifikację do porodu domowego - mniej więcej w 36. tygodniu ciąży. Przeprowadza ją położna prowadząca i dwie położne, z których jedna przyjedzie do pomocy w końcowej fazie porodu, a druga - w sytuacji, kiedy tej pierwszej coś wypadnie np. dyżur w szpitalu lub inny poród domowy. Dobrze, żebyś mogła poznać wszystkie trzy.

- Gdzie odbywa się ta kwalifikacja?

- U ciebie w domu. To sytuacja optymalna. Ważne, żebyśmy wcześniej mogły zobaczyć miejsce, w którym odbędzie się poród i sprawdzić dojazd.

- Co oceniacie podczas takiej kwalifikacji?

- Przeprowadzamy badanie, oceniamy to, co działo się podczas ciąży. Bierzemy pod uwagę także czynniki psycho-społeczne. Na przykład jeśli napięcie miedzy ciężarną a partnerem jest tak duże, że mogłoby negatywnie wpłynąć na przebieg porodu, odradzamy rodzenie w domu. Na tyle na ile to możliwe, chcemy mieć pewność, że poród domowy w tym konkretnym przypadku będzie bezpieczny.

Lista przeciwwskazań do porodu domowego opracowana przez stowarzyszenie "Dobrze Urodzeni".

- Co powinnam przygotować do porodu w domu?

- Folię malarską, ręczniki, prześcieradła, i paczkę podkładów foliowanych od spodu.

- To wszystko?

- No właśnie. Wszyscy są zaskoczeni, że tak niewiele potrzeba. Oczywiście musisz też mieć spakowaną torbę porodową na wypadek, gdybyś jednak musiała jechać do szpitala. Powinnaś też wcześniej ustalić, kto cię tam zawiezie - to może być partner, koleżanka, znajomy. 

- Powinnam jakoś szczególnie dokładnie posprzątać mieszkanie przed porodem?

- Nie, wystarczy tak, jak zwykle. Na pewno nie trzeba go sterylizować. Oczywiście część kobiet i tak pod koniec ciąży robi generalne porządki. Mają tzw. syndrom wicia gniazda - czują potrzebę urządzania, przestawiania mebli, prania firanek itp. Dla niektórych kobiet sprzątanie i krzątanie się jest też sposobem radzenia sobie ze skurczami w początkowej fazie porodu.

- Rozumiem, że kiedy poczuję pierwsze skurcze, dzwonię do położnej...

- Tak. I ona ocenia, czy powinna już przyjechać. Naprawdę przez telefon często można się zorientować, na jakim etapie porodu jest kobieta. To słychać w jej głosie. Oczywiście, jeśli kobiecie zależy, żeby położna przyjechała od razu, to przyjedzie.

- Rozumiem, że czekając na nią powinnam przygotować jakiś kącik porodowy?

- Niekoniecznie. Ja przed pierwszym porodem zafoliowałam łóżko i kawałek podłogi. Na łóżko położyłam stare prześcieradła. Ale to nie jest konieczne. Czasem wystarczy rozłożyć podkład tuż przed kulminacyjnym momentem porodu. Bo przecież nie wiadomo, gdzie urodzimy. Ja zawsze ląduję przy łóżku. Ale towarzyszyłam kobiecie, która urodziła na tarasie swojego domu. Było lato i ona kucając, podtrzymywana przez męża, rodziła. Mieszkała na posesji, która miała 17 tys. metrów kwadratowych. Wkoło jej posiadłości były pola i łąki, do najbliższych sąsiadów daleko, więc mogła bez skrepowania rodzić na zewnątrz. Była też kobieta, która urodziła siedząc na sedesie. Śmiałyśmy się, że była typem perfekcyjnej pani domu, więc i miejsce do rodzenia wybrała takie, żeby nic nie zabrudzić.

- Czy w domu nie będzie nam brakować jakiegoś sprzętu? Na przykład krzesła porodowego?

- Krzesło przywozi ze sobą położna. Przyjeżdża z dwoma walizkami - można je nazwać "kompaktową salą porodową". W nich jest cały sprzęt do porodu m.in. potrzebne narzędzia, gaziki, serwety, sprzęt do resuscytacji noworodka i zestaw do szycia krocza. Wprawdzie podczas porodu domowego rzadziej nacina się krocze niż w szpitalu, no ale jednak czasem trzeba to zrobić.

- Nie potrzeba jakiegoś specjalnego miejsca do tego zabiegu?

 

Czytaj dalej na następnej stronie: Jak naprawdę wygląda poród w domu.

Tematy: Poród, poród naturalny, poród w domu, położna, poród drogami natury, poród domowy

Komentarze