Jak sobie radzić po stracie ciąży?

Ocena: 2.88/5 Głosów: 7
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Żałoba po poronieniu może trwać rok. Fot. Shutterstock
Żałoba po poronieniu może trwać rok.

- Tak, chociaż nie powinny. Każdy ma prawo przeżywać swoje emocje tak, jak potrafi. Są osoby bardzo wylewne, które do wszystkiego podchodzą bardzo emocjonalnie, ale są i takie, które wychodzą z założenia "widocznie tak miało być". Jedni z radości skaczą do góry, inni tylko się uśmiechają. Kobiety muszą wiedzieć, że mają prawo przeżywać tragedię we własny sposób i nikt nie powinien tego oceniać.

- Od czego zależy to, że jedne kobiety odczuwają żal bardziej, a inne mniej?

- Od ich konstytucji psychicznej, umiejętności radzenia sobie z emocjami, postawy życiowej… Badania pokazują np., że z porażkami życiowymi lepiej radzą sobie osoby, które mają poczucie realności, świadomość, że w życiu raz coś wychodzi, a raz nie, że nad jednymi rzeczami mamy kontrolę, a nad innymi nie możemy zapanować. Dla nich nie każda trudna sytuacja życiowa staje się traumą.

- Czy ma znaczenie, na jakim etapie kobieta straciła ciążę - czy była w 8. czy 30. tygodniu?

- Myślę, że kobiety, które straciły ciążę na późniejszym etapie, mogą uważać, że jest im trudniej niż tym, które poroniły. Mogą myśleć:  "ja mam gorzej, bo moje dziecko rozwijało się w moim łonie siedem miesięcy. W dodatku musiałam je urodzić." Jestem w stanie zrozumieć ich tok myślenia, ale uważam, że to, czy kobieta nawiązała więź ze swoim nienarodzonym dzieckiem, nie zależy od tego ile trwała ciąża. Czasem wystarczy, że kobieta zobaczy drugi pasek na teście ciążowym, by w jej głowie powstał obraz dziecka. Już zaczyna myśleć o tym jakie ono będzie, jaki wózek kupi, czy urodzi chłopczyka czy dziewczynkę. Zmienia się myślenieo przyszłości. I potem kiedy traci ciążę, to nie tylko traci to maleństwo, tę szpileczkę…

-  ale też marzenia, plany i wyobrażenia.

- Tak. Cząstkę siebie, myślenie o sobie jako o matce. Czasami kiedy kobiety tracą dziecko w późnej ciąży albo tuż po porodzie, próbują  poradzić sobie z siłą emocji myśląc: "gdyby to się stało kiedy dziecko miało 8 tygodni, to może byłoby łatwiej". Ja myślę, że niekoniecznie…

- Zdarza się, że kobiety latami trwają w głębokim smutku.

- Tak. Wtedy mamy do czynienia z tzw. "żałobą przewlekłą".

- Co wtedy można dla siebie zrobić?

- Trzeba wrócić do wspomnień, wszystko jeszcze raz przepracować np. podczas pracy z terapeutą.

- Jednak nie każda kobieta pójdzie do psychologa. Może sobie jakoś sama poradzić?

- Tak, może spróbować. Najważniejsze są rozmowy z kimś bliskim. Takie, w których kobieta będzie opowiadać o tym, co się wydarzyło. Ale nie jak widz, tylko jak uczestnik. Trzeba dotrzeć do bolesnych emocji, które towarzyszyły stracie dziecka, poczuć je, opowiadać  o nich w pierwszej osobie. Chodzi o to, by nie tyle stracić kontrolę nad emocjami, co zanurzyć się w nich.

- To dość skomplikowane…

- Proszę zastanowić się jaka jest natura emocji. One, obojętnie czy są przyjemne, czy nieprzyjemne, eskalują. W pewnym momencie osiągają swoje apogeum i zaczynają się wyciszać. Jeśli pozwolimy sobie na przeżycie tych najbardziej intensywnych emocji, to one w końcu zaczną słabnąć, a my przekonamy się, że jesteśmy w stanie to przeżyć i nie rozpaść się. Dowiemy się, że możemy pozwolić sobie na przeżywanie także nieprzyjemnych emocji czyli np. złości, strachu, rozpaczy, żalu, smutku i to nie burzy nam życia. Co więcej - poczujemy ulgę. Kiedy staramy się zatrzymać wzrost tych emocji, to nie możemy też doświadczyć ich wyciszenia. Na przykład czas przeżywamy ten sam głęboki (ale jeszcze nie najgłębszy) smutek. Tak można trwać wiele lat. Dlatego lepiej pozwolić sobie na pełne zanurzenie się w tych emocjach. Oczywiście ważne, by ktoś nam w tym towarzyszył. Chodzi o to, by mieć poczucie, że ktoś to jednak kontroluje i czuwa nad nami np. partner, mama czy przyjaciółka.

- Czego nie powinni mówić kobiecie?

- Że to był "tylko płód", "resztki popłodowe" czy "kilkanaście tkanek". Lepiej nie dawać dobrych rad  "za chwilę zajdziesz w nową ciążę" i za bardzo nie pocieszać :"nie przejmuj się", "wszystko będzie dobrze", "dacie radę", "jesteś jeszcze młoda", "takie jest życie"…

- Ale przecież niektórym słowa pocieszenia mogą pomóc. Chcą usłyszeć, że mogą coś jeszcze zrobić, by mieć dziecko. Chcą mieć nadzieję, jakiś plan.

- To prawda. Chodzi tylko o to, by nasze rady nie miały charakteru dyrektywnego. Nie mówmy kobiecie jak ma postąpić, tylko powiedzmy raczej:  "widzę, że jest ci źle, czy mogę ci jakoś pomóc?". Albo: "Ja w takich sytuacjach radzę sobie tak, że…" albo: "myślę, że to co mogłoby ci pomóc…".  Lepiej przedstawić wachlarz możliwości niż konkretne wytyczne. Pamiętajmy jednak, że kobieta, która straciła dziecko najbardziej potrzebuje kontaktu, bycia w relacji. Towarzyszymy jej więc i nie próbujmy jej uciszyć. Mówiąc  "oj już przestań, przecież nic się nie stało" tak naprawdę wcale jej nie pomagamy.

 

Czytaj dalej na następnej stronie: jak sobie radzić po stracie ciąży.

Tematy: depresja, poronienie, strata ciąży, strata dziecka, żałoba

Komentarze