Główny sojusznik ciąży – progesteron

Ocena: 2.54/5 Głosów: 25
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Jeśli chcesz zrozumieć, co dzieje się w twoim organizmie, skąd mogą brać się problemy z zajściem w ciążę, dlaczego mamy PMS i baby blues oraz co sprawia, że po porodzie możesz karmić piersią – musisz GO poznać.

PMS to rezultat m.in. spadku poziomu progesteronu. Fot. Shutterstock.com
PMS to rezultat m.in. spadku poziomu progesteronu.

Nazywany jest także luteiną i należy, razem z prolaktyną, oksytocyną i estrogenami, do rodziny żeńskich hormonów płciowych. Wydzielany jest przez jajniki i w niewielkiej ilości przez nadnercza, ale kiedy spodziewamy się dziecka, wytwarzaniem progesteronu zaczyna zajmować się ciałko żółte i łożysko. Zwykle witamy progesteron z otwartymi ramionami, bo to dzięki niemu udaje się nam zajść w ciążę i ją utrzymać. Natomiast kiedy jest go mniej np. przed okresem albo krótko po porodzie - dopada nas smutek. Wzloty i upadki progesteronu są zupełnie normalne - taki już jego urok. Żeby lepiej je znosić, warto mieć świadomość, skąd się biorą i czemu służą. Warto też wiedzieć, kiedy wymagają interwencji lekarza.

Zobacz: PMS, czyli napięcie pod kontrolą

PROGESTERON WKRACZA DO AKCJI

W czasie dwóch pierwszych tygodni CYKLU MIESIĄCZKOWEGO jest go niewiele (norma to: 0,28-0,72 ng/ml). Uaktywnia się dopiero w okresie okołoowulacyjnym, czyli mniej więcej około 14. dnia cyklu. Wtedy jego ilość wzrasta (0,64-1,63 ng/ml), by osiągnąć najwyższy poziom w fazie lutealnej (ta faza trwa od owulacji do końca cyklu), a konkretnie - mniej więcej w 22.-23. dniu cyklu (4,71-18,0 ng/ml).

Jeśli nie dochodzi do zapłodnienia, ciałko żółte zanika w ostatnich dniach cyklu i poziom progesteronu zaczyna spadać. W rezultacie błona śluzowa macicy złuszcza się i występuje miesiączka. W tym czasie nastrój zwykle nam się pogarsza. To właśnie mniejsza ilość progesteronu tuż przed miesiączką skutkuje rozdrażnieniem i płaczliwością.

Sytuacja wygląda kompletnie inaczej, gdy dochodzi do zapłodnienia. Wtedy progesteron już nie odpuszcza. Jego ilość cały czas wzrasta. Początkowo wytwarzany jest przez ciałko żółte, a pomiędzy 9. a 11. tygodniem ciąży jego produkcję stopniowo przejmuje łożysko. Co ciekawe, w ciąży mnogiej poziom progesteronu jest wyższy niż w ciąży pojedynczej.

Uwaga! Jeśli po zapłodnieniu poziom progesteronu zacznie spadać, może dojść do poronienia. Właśnie zaburzenia fazy lutealnej (skrócenie fazy i/lub za niski poziom progesteronu) bywają przyczyną niepłodności u kobiet. Zbyt niskie stężenie progesteronu sprawia, że błona śluzowa macicy nie jest odpowiednio przygotowana do ciąży, więc implantacja zarodka kończy się porażką i dochodzi do wczesnego poronienia, którego kobieta może nawet nie zauważyć, bo często wypada ono w terminie miesiączki.

 

Czytaj też: Zaburzenia hormonalne a płodność

PROBLEMY Z PROGESTERONEM

Jeśli lekarz podejrzewa u kobiety zaburzenia fazy lutealnej, stara się ocenić jej długość. Normalnie powinna ona trwać 14 dni przeciętnie od 15. dnia cyklu (dzień po owulacji) do wystąpienia miesiączki. Żeby wiedzieć, czy rzeczywiście tak jest, sprawdza się temperaturę ciała. Po owulacji, w drugiej fazie cyklu, jest ona wyższa od temperatury w pierwszej fazie cyklu o około 0,5 st. C i na tej wysokości powinna utrzymać się do dnia miesiączki. Poza tym sprawdza się poziom progesteronu w dniach, w których powinien być najwyższy, czyli najczęściej 7 dni po owulacji. Dla pełniejszego obrazu powtarza się badanie w kolejnych 1-2 cyklach. Przy leczeniu niepłodności konieczne może być sprawdzanie progesteronu codziennie lub co kilka dni w fazie lutealnej. Jeśli lekarz zaobserwuje nieprawidłowości, może zalecić leczenie z wykorzystaniem progesteronu (w formie leku doustnego, podjęzykowego lub dopochwowego).

Czytaj też: 7 rzeczy, o których warto pamiętać, idąc do lekarza (nie tylko w ciąży)

Czytaj dalej na następnej stronie: Główny sojusznik ciąży - progesteron

Tematy: progesteron, PMS, problemy z zajściem w ciążę, baby blues, żeńskie hormony

Komentarze