1 2 3 4 5
Ocena: 4,9/5 Głosów: 4
a
Wyślij znajomemu Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana

E-mail znajomego:

Od:

Wiadomość:

(Oprócz twojej wiadomości zostanie wysłany link do polecanej treści serwisu)

Jak nacina się krocze

Poznaj wskazania do nacięcia krocza podczas porodu. Sprawdź, czy kobieta może nie zgodzić się na zabieg i zobacz, w jaki sposób nacina się krocze:

Nacięcie krocza to zabieg wykonywany podczas porodu drogami natury. Nacięcie krocza przeprowadza się, aby zapobiec głębokim samoistnym pęknięciom krocza i chronić niedojrzałą głowę dziecka przed nadmiernym uciskiem w przypadku porodu przedwczesnego. Najczęściej wskazaniem do nacięcia krocza są:

  • zaburzenia akcji serca dziecka w końcowej fazie porodu,
  • poród przedwczesny, kiedy istnieje ryzyko zbyt dużego ucisku na niedojrzałą główkę wcześniaka,
  • poród zabiegowy z użyciem kleszczy lub próżnociągu,
  • zbyt mała podatność tkanek krocza na rozciąganie, co może być przyczyną dużych pęknięć.

Zabieg polega na nacięciu specjalnymi nożyczkami skóry, śluzówki pochwy, mięśnia opuszkowo- jamistego i mięśnia poprzecznego powierzchownego krocza. Możliwe rodzaje nacięcia to nacięcie pośrodkowe w kierunku odbytu i nacięcie boczne w stronę guza kulszowego.  

Dobrze wykonane nacięcie krocza nie powinno boleć, ponieważ przeprowadza się je w czasie intensywnego parcia, kiedy mięśnie są mocno napięte i odnerwione. Po porodzie położna znieczula miejscowo ranę i zszywa nacięte krocze, zakładając szwy rozpuszczalne. Szwy rozpuszczą się w ciągu 2-3 tygodni. Przez ten czas rana po nacięciu zagoi się.

Sprawdź, jak szybko goi się krocze po porodzie.

Komentarze

Imię lub nick
Dodaj komentarz
08-07-2014

Witam,tez mialam naciete krocze.w szpitalu musialam zostac 5 dob bo coreczka urodzila sie wczesniakiem i miala zoltaczke.W 4 dobie sciagnieto mi zewnetrzne szwy i moglam swobodnie chodzic i delikatnie siadac.Maz byl zachwycony:)nie myslalam ze bede miala zycie seksualne po porodzie a okazalo sie ze jednak mialam:)

04-07-2014

Miałam nacięcie, duże. Nie miałam problemu ani z siusianiem ani z wyproznianiem. Po tygodniu nie pamiętałam o tym. Po 6 tygodniach wg zaleceń lekarza wróciłam do normalnego seksu. Stosowałem sie do zaleceń położnej. Po porodzie podmywalam sie specjalna płukanka i suszylam suszarka. Nie nosilam majtek przez klika dni po porodzie. Wietrzylam ranę. Dziewczyny nie zawsze jest tragicznie. Nie straszcie sie wzajemnie. Pozdrawiam i życzę udanego porodu wszystkim oczekującym.

03-07-2014

No, nacięcie krocza to cos cudownego :) można po nim sikać tylko pod prysznicem, z zaciśniętymi zębami, a o robieniu kupy nawet nie ma mowy ;) po 2 tygodniach można dopiero usiąść na tyłku, a jak jeszcze w tym czasie rana sie rozejdzie, albo szwy są za mocno ściągnięte, to juz w ogóle super :)

02-07-2014

ja jestem ZA... nie chodzi o to czy mnie bedzie bolalo... chodzi o dziecko, zeby bylo dotlenione! wole cierpiec rok przez rane na tylku niz rehabilitowac dziecko latami!

01-07-2014

Synka rodzilam 4 lata temu w Bydgoszczy szpitalu nr 2 mialam cudowna opiekę. Położne pytaly mnie o zdanie. Synek ważył 4320 i nie mialam nacinanego krocza! I nie peklam prawie w cale.ranka mala szybko sie zagoila.ale 1 rzecz 3 tyg. Przed porodem rozpoczelam masaż krocza to dalo taki efekt!teraz czekam na 2 dzieciatko;)

24-06-2014

Jak się rodzi na leżąco to trudno się dziwić, że krocze może nie wytrzymać... Dobra położna potrafi tak poprowadzić poród i ocenić stan krocza, by zminimalizować konieczność nacięcia (np, widzi, że ew. pęknięcie będzie niewielkie).

08-05-2014

A warunki rodzenia w Polsce są różne w różnych szpitalach. Ja nie zgodziłabym się np na poród w sali wieloosobowej z parawanem - za nic w świecie. Dlatego wybieram inny szpital.

08-05-2014

Jak czytam takie teksty "mówcie nie nacięciu krocza" to mi witki opadają. Nie każda kobieta "pęka" i np tak jak w materiale pęknięcie nie następuje samoistnie np w porodzie przedwczesnym - dziecko jest małe, a ucisk na nierozwiniętą do końca główkę jest tak duży, że może dojść do uszkodzeń mózgu. Najważniejsze podczas porodu to słuchać położnej, słuchać lekarza. Każda z nas jest inna, ma inne mięśnie, inne tkanki, inaczej zbudowane narządy, każdy poród przebiega inaczej - tak jak powiedziała położna na filmie - ocena co należy zrobić uzależniona jest od wielu, wielu czynników.

06-02-2014

Jak slysze i czytam o warunkach rodzenia w Polsce, to dziekuje niebu, ze dano mi przechodzic ciaze i porod gdzie indziej. Poza tym, z tego co wiem, pekniecie latwiej sie goi, bo skora peka tam, gdzie jest najslabsza i najciensza, wzdluz miesnia, bez przerywania tegoz miesnia, czyli latwiej o zagojenie sie cienszej tkanki. Ja peklam, az do odbytu. Po zszyciu, moglam juz siedziec tego samego dnia. Byc moze mialam szczescie, moze wyjatkowo dobrze mnie zszyto, moze mam dobra tolerancje na bol, moze, moze, moze... Zdecydowanie mowcie NIE nacinaniu krocza.

18-01-2014

Pierwszy poród - nacięcie + dodatkowe pęknięcie=chyba 10szwów, zszycie bezproblemowe. Rana bolała okropnie, ale tylko miejsce po pęknięciu. To po nacięciu zagojone i cacy. Siadałam tylko w jednej pozycji... Drugi poród - bez nacięcia + popękałam w dwóch miejscach= szycie to był horror, do tej pory jak sobie przypomnę to mam ciarki, jedno pęknięcie było blisko cewki moczowej, dodatkowo bolało przy siusianiu, drugie przy odbycie, no koszmar, znieczulenie nie działało wcale, nie wiem dlaczego, całość bolała chyba 6 miesięcy, długo nie mogłam siedzieć na pupie... WNIOSKI: Jak dla mnie to tylko nacinanie krocza. Przebieg rany jest "kontrolowany", brzegi rany są równe, łatwo się zrastają. Pęknięcie może być wszędzie, może być ich kilka, brzegi są nierówne, dłużej się goi. Oczywiście zszycie zależy od lekarza i jego ręki... Ale to tylko moja opinia...

16-11-2013

I najgorsze jest to, ze kazda kobieta słyszy po wszystkim ze to bylo konieczne. I kto ich sprawdzi czy faktycznie tak bylo....powinny być za to kary,ze nadużywają tego zabiegu. Rozmawiałam jakiś czas temu ze znajoma położną z dużym stażem to przekonywała mnie, że taki zabieg jest niezbędny bo w przeciwnym razie narządy rodne wypadają potem na starość. To ciekawe czemu mojej babci, która była w swoim życiu 2 razy nacięta i tak potem narządy wypadały. Kiedy sie zmieni podejście do nacinania w Polsce??????

16-11-2013

Jestem w czwartym miesiącu i muszę przyznać, że z całego porodu najbardziej boję się właśnie nacinania.Rozglądam się za szpitalem gdzie nie jest to standardowy zabieg i gdzie mogę sie na to nie zgodzić i ktoś bedzie respektował moje prawa. Jak to jest,ze w innych krajach nie praktykuje się tego a silniej pęka tylko 2 procent kobiet. Polski czarnogród. Boję się bardzo tego nacinania bo z tego co mówicie kobiety traktowane sa jak zwierzęta bez praw

13-10-2013

Ja nie czułam nacięcia ani zszycia ale ból później był okropny,nie mogłam siedzieć,chodzić a nawet leżeć.Nie chciałabym tego przechodzić po raz drugi.

02-04-2013

Jak czułam nacięcie może dlatego że mam duże ale na szczęście zszycie to bajka zero bólu.

12-02-2013

ja samego cięcia pewnie bym nie poczuła gdyby nie fakt że widziałam jak położna bierze nożyce do ręki i poczułam jakby mi coś strzeliło, natomiast jeśli chodzi o szycie to robił to ginekolog i bolało mnie strasznie;/ a ten się darł żebym nie podnosiła pośladków modliłam się tylko zeby juz skończył, bo nie miałam siły na kłótnie. A później oczywiście ból taki że siedzieć nie mogłam wogóle. naszczęście szwy były rozpuszczalne i nie trzeba było wyciągać nic. Z całego porodu najgorzej wspominam szycie :(

31-01-2013

a ja nie czułam ani nacinania krocza, ani zakładania szwów, dodatkowo Pani która to robiła zapewniła że jak tylko poczuję jakikolwiek ból przy zszywaniu to mam ją poinformować i dostanę zastrzyk ze znieczuleniem miejscowym. Nie miałam po tym żadnych problemów z siadaniem i szybko zapomniałam o bliźnie, znacznie bardziej bolały mnie plecy po trzech nieudanych próbach podania znieczulenia w trakcie porodu :)

02-12-2012

ja byłam nacinana w 88' skalpelem!! przez położną, która podczas nacinania "syknęła" sobie pod nosem...bo wiedziała, że zrobiła mi krzywdę. Zszywał mnie ginekolog..ale przed szyciem zapytał "siostry" jak ma to zszyć...bo zobaczył co mi zrobiła. Bolało cholernie długie m-ce, zagoiło się powierzchownie (szwy były normalne - do wyciągania)..a wewnątrz, ból i okropne kłucie...nie wspomnę o trudności w siadaniu...po latach mam rozlazłą bliznę...więc apel do położnych , nie czyńcie czegoś czego nie potraficie

16-08-2012

statystyki pokazują jednoznacznie że nacinanie w Polsce jest rutyną...i nie ma nic wspólnego z uchronieniem przed samoistnym pęknięciem III i IV stopnia...takie pęknięcia mają miejsca tylko w 2%porodów...natomiast w polsce chirurgicznego nacięcia wykonuje się u 80%pierworódek i 60% wieloródek...dla porównania statystyka WHO i straych krajów UE (oraz USA) to 10-13%... ponadto trzeba podpisać zgodę na wykonanie każdego zabiegu z osobna! ogolna zgoda nie ma żadnyh podstaw prawnych!wykonanie nacięcie (lub jakiegokolwiek innego zabiegu)bez zgody pacjentki (czy też pisenmej czy dorozumnej)podlega 2-letniej karze pozbawienia wolności!dobrze znać swoje prawa!trzeba walczyć z gupotą i rutyną w polskich szpitalach!!!a nie pokornie znosić panoszenie medyków!

16-06-2012

Byłam nacinana. Mimo mojej współpracy z doświadczoną położną bolało jak cholera - najgorszy moment porodu !! Jestem już 10 tyg po porodzie, rana niby wygojona a wciąż jest promieniujący na okolicę ból!!! 2godz. spacer z dzieckiem sprawia mi problem, wieczorami bywa, że nie mogę zasnąć. Byłam u lekarza to powiedział mi, że pewnie mam wciągnięty nerw skórny w ranę i dużą wrażliwość na ciało obce. Bałam się nacięcia ze względów estetycznych a okazało się czymś znacznie gorszym w skutkach. Szczerze mówiąc to wolałaby drugi raz rodzić (rodziłam bez znieczulenia) niż teraz przechodzić przez to!!!

11-11-2011

Rodziłam 2 razy i za pierwszym zostałam nacięta, ale było to już na samym końcu po prawie godzinie parcia - po prostu musieli już pomóc córci wyjść. Szwy były rozpuszczalne na długości około 4cm. Sam ból przy gojeniu nie był aż taki duży i bez problemu mogłam po 5h od porodu chodzić i zajmować sie dzieckiem. Za to przy drugim porodzie już nie było potrzeby nacinania - chociaż coś tam pękło i 3 szwy musiały być założone. Problemu z seksem po nacięciu nie było żadnego moze na początku uczucie większego luzu, ale po 6 miesiącach od porodu i to zniknęło. Na pewno nie zamieniłabym tych porodów na cesarkę.