przykre, ale to tylko piekna teoria :( nikt mnie nie pytal, czy zycze sobie przyspieszania porodu, - bo przeciez juz jest 1 (slownie: JEDEN) dzien po terminie (!), a rozwarcia nie ma (KTG idealne), oksytocyny w ilości, po ktorej zsiniały mi rece do lokci, lewatywy, przekluwania pechrza, masazu szyjki (masakra..), naciecia krocza, wyciskania dziecka, ba, o obecnosci studentow nie wspomne... Poranne badania (lezalam w szpitalu 2 tyg. przed porodem "na wszelki wypadek, bo nie bedzie miejsc na porodowce") w obecnosci 10 osob to byl standard, przepraszam za określenie, ale czułam się jak krowa na targu. Niektorzy byli bardziej zazenowani od nas, pacjentek...I nie chodzi o sam fakt, ze studenci byli obecni, praktyczna nauka jest niezbedna, to jest dla mnie oczywiste, ale godnosci, zabraklo zwyklego poszanowanowania godnosci... Na moja uwage dotyczaca zapisu w karcie praw uslyszalam: "trzeba bylo isc do innego szpitala". Rodzilam w Madurowiczu w Lodzi. Za to na oddziale poporodowym - bajka:)























Komentarze