Spotkanie po latach
Ewa Pągowska
Stara miłość nie rdzewieje. To przysłowie sprawdza się także w przypadku "Świerszczyka".
O jego istnieniu przypomniała mi kilka dni temu mama kolegi mojego syna. Zachęcona jej pozytywną opinią kupiłam egzemplarz. Jak odnajduję "Świerszczyk" po latach? Przede wszystkim muszę przyznać, że jest naprawdę w dobrej formie. Stoją za nim świetni autorzy i ilustratorzy literatury dziecięcej. Dobrze wygląda, ma poczucie humoru, jest mądry życiowo i potrafi sprowokować do rozmowy na trudne tematy. Ale ostrzegam, że jeśli już sobie jakiś wybierze, łatwo nie odpuszcza. Ja trafiłam na "dużo na temat złości nie tylko wśród ludności". Były więc m.in.: wierszyk o Boboku, który nie potrafił się zezłościć, sposoby radzenia sobie ze złością, matematyczna zagadka o rozzłoszczonym kocie, opowiadanie o Jaśku, który zezłościł się na babcię, a nawet pojednawczo-ugodowa krzyżówka obrazkowa i instrukcja wykonania Tarczo-poduchy Nerwucha. "Świerszczyk" potrafi podbić dziecięce serca, co dziwi tych, którzy uważają, że magazyn dla najmłodszych bez dołączonych filmów czy zabawek nie ma szans. W prywatnym rankingu mojego 7-latka ten dwutygodnik otrzymał 37 punktów. Nie znam zasad punktacji, ale mój syn twierdzi, że to świetny wynik.
ARCHIWUM WPISÓW
Najpopularniejsze wpisy

Jak zachęcić dziecko do jedzenia nowych potraw
Dwie proste rady i szczypta konsekwencji....








Komentarze