Koniec zarażania

Ocena: 3.83/5 Głosów: 4
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Jeśli pani postawi w przedszkolnej łazience litrowy baniak z płynem „no name”, który śmierdzi jakimś żurem, to żadne dziecko nie będzie chciało myć rąk. A przecież w przedszkolach największym problemem są właśnie choroby brudnych rąk.

Najlepszą metodą zapobiegania infekcjom jest dbanie o czystość. Fot. Shutterstock.com
Najlepszą metodą zapobiegania infekcjom jest dbanie o czystość.

 

Wywiad z pediatrą dr. n. med. Pawłem Grzesiowskim z Instytutu Profilaktyki Zakażeń.

 

- Rodzice przedszkolaków narzekają, że dzieci wciąż chorują. Czy możemy oczekiwać od przedszkola jakichś działań, które chociaż trochę ograniczą rozprzestrzenianie się chorób?

-  Oczywiście! Przecież przedszkole to główna wylęgarnia infekcji u dzieci. Największym problemem są infekcje wirusowe i bakteryjne, którymi dziecko zaraża się, dotykając najpierw powierzchni, na której te drobnoustroje się znajdują, a później ust, czyli choroby brudnych rąk. To głównie choroby układu pokarmowego - począwszy od łagodnych biegunek, przez biegunki rotawirusowe, na bakteryjnych, jak zakażenie salmonellą czy pałeczkami coli, kończąc oraz choroby układu oddechowego jak przeziębienie, grypa, czy zakażenie pneumokokowe lub meningokokowe.

Żeby te wirusy i bakterie się nie rozprzestrzeniały, trzeba regularnie myć wszystkie zabawki i powierzchnie w otoczeniu dzieci. Dlatego oczekujemy od personelu przede wszystkim utrzymywania czystości i promowania nawyków dbania o higienę wśród przedszkolaków. Nie chodzi o to, by stworzyć jałowe środowisko, ale żeby nie było brudu. Sprzątanie łazienki raz dziennie nie wystarczy. Trzeba kilka razy przetrzeć środkiem chlorowym toalety i wszystkie elementy, które są często dotykane, jak deska sedesowa, kurki, krany czy klamki.

Czytaj też: Jak wzmocnić odporność dziecka

 

- Możemy oczekiwać, że przedszkole zapewni też ręczniki jednorazowe?

- Powinno zapewnić. Dzisiaj wieszanie ręczników tekstylnych w publicznych toaletach jest uważane za błąd. Można zastąpić je również elektryczną suszarką do rąk, której używanie dostarcza wiele radości dzieciakom, i sprawia, że mycie rąk staje się czynnością atrakcyjną.

 

- Czy powinno też zapewnić jednorazowe podkładki na deskę sedesową?

- Tak, bo na desce można znaleźć wszystko, co osoba, która była wcześniej w toalecie miała w kale, a więc np. salmonellę czy pałeczki coli. A pamiętajmy, że właśnie w stolcu jest ich bardzo duże stężenie. Jeśli więc dziecko usiądzie na nieodkażonej desce, to bakterie i wirusy przeniosą się na jego skórę, a potem np. podczas ubierania majtek, na ręce. Teraz tylko wystarczy, by dziecko podniosło na chwilę dłoń do nosa czy ust i już choroba może zacząć się rozwijać.  Większość biegunek wirusowych i bakteryjnych przenosi się właśnie drogą pokarmową.

 

- Jakie rozwiązanie poza jednorazowymi podkładkami wchodzi w grę?

- Podkładki można zastąpić płynem do dezynfekcji - przed skorzystaniem z toalety i po, spryskujemy deskę sedesową i przecieramy ręcznikiem papierowym, alternatywnie możemy zastosować jednorazowe chusteczki nasączone płynem dezynfekcyjnym.

 

- I to wystarczy?

- Oczywiście. Tylko proszę pamiętać, że to nie mają być nawilżane chusteczki do wycierania pupy niemowlakom, tylko specjalne ściereczki nasączone płynem do dezynfekcji.

 

- Co pan sądzi o dawaniu dzieciom płynów antybakteryjnych, którymi można myć ręce bez użycia wody?

- To może być dobre rozwiązanie dla dzieci w wieku szkolnym, bo w szkolnych toaletach oprócz zimnej wody zwykle nie ma żadnych innych środków do higieny osobistej.

 

- Te płyny są bezpieczne dla dzieci?

- Tak. Proszę zwrócić uwagę na skład - w nich jest około 50 proc. alkoholu, a cała reszta to substancje natłuszczające i zapachowe. Nawet jeśli dziecko posmaruje nimi ręce i potem dotknie ust, nic mu nie grozi, bo alkohol wyparowuje w ciągu 20-30 sekund od wtarcia go w dłonie. Natomiast nie dawałbym takiego płynu dziecku w wieku przedszkolnym, bo jeśli wpadnie na pomysł, żeby go wypić, albo dać innym do wypicia, może być niebezpiecznie. Lepiej już wręczyć opakowanie chusteczek do higieny rąk i powiedzieć: słuchaj jak nie ma wody, to sobie wyjmij taką chusteczkę i wytrzyj nią dokładnie ręce. Taka paczuszka przyda się zwłaszcza na wycieczce, czy  w jakichś awaryjnych sytuacjach, bo w przedszkolu oczywiście musi być dostęp do ciepłej wody i płyn do mycia rąk z dozownikiem.

 

- Każde dziecko powinno mieć swój?

- Tak. Warto wybrać kolorowy, pachnący, ładny, żeby dziecko go lubiło i lubiło jak ma czyste, pachnące rączki. Bo jak pani wstawi brudny litrowy baniak do łazienki z płynem "no name", który śmierdzi jakimś żurem, to żadne dziecko nie będzie chciało myć rąk. Przekaz musi być spójny - jeśli coś ma służyć do utrzymywania czystości, samo też musi być czyste, higieniczne i przyjazne.

 

- Pozostaje jeszcze nauczyć dziecko prawidłowo te ręce myć.

- To prawda i powiedzieć, że trzeba to robić zawsze przed posiłkiem i po każdym skorzystaniu z toalety czy pobycie w ogrodzie albo w większym skupisku ludzi. Chociaż powiem pani, że jak w zeszłym roku odwiedzaliśmy przedszkola z okazji Światowego Dnia Mycia Rąk i ćwiczyliśmy prawidłowe mycie rąk, a potem sprawdzaliśmy rezultaty przy pomocy specjalnych znaczników, to okazywało się często, że dorośli mieli z tym większy problem. Bo mieli większe ręce, dłuższe paznokcie, panie miały biżuterię, której nie zdejmowały do mycia. Kucharki też! Pierścionki, obrączki, zegarki… no jak tu umyć ręce? Nie da się!

Sprawdź, co masz na rękach i dowiedz się, jak je prawidłowo myć

 

- Czy zwrócić uwagę kucharkom, jeśli zobaczymy, że mają na rękach biżuterię?

- Oczywiście! Pamiętajmy, że dzieci biorą przykład dorosłych - jeśli opiekunki, kucharki nie myją prawidłowo rąk, dzieci też tego nie będą robić.

 

- A mycie zębów? Czy przez szczoteczki dzieci mogą się od siebie czymś zarazić?

- Tak, i to bardzo łatwo.

 

- Czym?

- Wszystkimi bakteriami i wirusami, które są w ślinie ­- pneumokokami, meningokokami, paciorkowcem odpowiadającym za anginę, pałeczkami coli, wirusami grypy i przeziębienia… Po myciu zębów szczoteczka jest pełna mikrobów. Dlatego trzeba bardzo dbać o jej stan, dokładnie ją płukać gorącą wodą przed i po myciu zębów oraz odpowiednio przechowywać. Zwłaszcza w przedszkolu. Niedopuszczalne jest, by szczoteczki bez opakowań stały we wspólnych szklankach. Powinny być w specjalnych, podpisanych pudełeczkach, żeby dzieci nie mogły ich pomylić. Trzeba tego bardzo pilnować, podobnie jak tego, by dzieci miały swoje naczynia i sztućce.

Czytaj dalej na następnej stronie: Koniec zarażania

Tematy: choroba dziecka, ospa wietrzna, pasożyty, odra

Komentarze