W sieci toksycznych związków
Adriana Klos, psycholog i psychoterapeuta
Kobiety kochające „za bardzo” nie robią tego przez przypadek. Kierują się w życiu doświadczeniami zdobytymi w czasie dorastania i wychowywania się w rodzinach, z których przejęły charakterystyczne wzorce relacji między najbliższymi.
W takiej przeciętnej rodzinie, z której mogłaby się wywodzić
kobieta ze skłonnościami do wchodzenia w toksyczne związki, można
mówić na różne tematy, ale nigdy na tematy kluczowe. Nie wspomina
się na przykład o problemach, które sprawiają, że rodzina nie
funkcjonuje prawidłowo. Nikt nie może mówić o tym, co czuje, czego
mu brak. Dramat rodzinny, na przykład alkoholizm ojca lub romans
matki, jest utajniony. Rodzina zaprzecza faktom według zasady: "u
nas się o tym nie mówi", obowiązuje zmowa milczenia, tworzą się
tematy tabu.
Z takich doświadczeń z kolei wynika nieumiejętność radzenia
sobie z ludźmi, z trudnymi sytuacjami, po prostu z życiem. Kobieta
"kochająca za bardzo" nie potrafi zauważyć, że związek, w którym
trwa, nie wychodzi jej na dobre. Nie może odejść od człowieka,
który jej szkodzi, i pogrąża się w niewygodnym i wyniszczającym
układzie. Nie dba o własne dobro, nie ufa swoim uczuciom i
potrzebom, oszukuje sama siebie. Pociąga ją niebezpieczeństwo i
skomplikowane sytuacje, podobne do tych, w jakich dorastała, stale
otrzymuje ciosy od najbliższych. Jest do tego przyzwyczajona, jakby
naprawdę wierzyła, że "kochać, to musi boleć".
Charakterystyka kobiet kochających za
bardzo
Możesz podejrzewać u siebie skłonności do wchodzenia w toksyczne
związki, jeśli:
- dorastałaś w rodzinie dysfunkcyjnej, w której nie dbano o twoje
podstawowe potrzeby emocjonalne;
- twoi rodzice byli nieprzystępni emocjonalnie, wiec teraz
pociągają cię nieprzystępni, nieczuli partnerzy;
- jesteś nad wyraz odpowiedzialna i odczuwasz często poczucie
winy;
- nie doznałaś wsparcia i troski, więc teraz starasz się to komuś
zapewnić, najczęściej partnerowi, który według ciebie tego
potrzebuje;
- bardzo boisz się odrzucenia i opuszczenia, więc zrobisz
wszystko, byle tylko związek przetrwał. Nie potrafisz istnieć bez
mężczyzny i bez cierpienia;
- masz niskie poczucie własnej wartości, nie wierzysz w siebie
ani w swoje prawo do szczęścia;
- przywykłaś do braku czułości i wzajemności, więc jej nie
oczekujesz. Sądzisz, że na to nie zasługujesz, ale wciąż się
starasz zapracować na ten przywilej;
- w związku żyjesz marzeniami, a nie widzisz realnej
sytuacji;
- swoje niezaspokojone potrzeby emocjonalne możesz zastępczo
zaspokajać poprzez nadużywanie alkoholu, leków, narkotyków lub
słodyczy;
- masz skłonność do depresji;
- mężczyzn sympatycznych i zrównoważonych uważasz za nudnych i
nie jesteś nimi zainteresowana;
- lubisz być pomocna i opiekować się partnerem, a tak naprawdę
potrzebujesz kontroli i panowania nad związkiem. Wynika to z
niezaspokojonej w dzieciństwie potrzeby bezpieczeństwa.
Kontrola i dominacja
Kobiety, które w swych związkach przejmują odpowiedzialność za
siebie i partnera, robią dla mężczyzny coś, co on mógłby zrobić
sam. Niechętnie przyznają, że jest to próba dominacji. Tylko małemu
dziecku możemy planować codzienne zajęcia, podpowiadać mu, radzić,
ostrzegać czy przypominać. Nie można pozbawić nikogo ponoszenia
konsekwencji własnych czynów. Jeśli kobiety to robią, oznacza to,
że chcą zapanować nad partnerem, mieć kontrolę w związku, kierować
jego i własnymi uczuciami.
Panując nad otoczeniem, kobieta próbuje zapewnić sobie poczucie
bezpieczeństwa, którego nie zaznała w życiu rodzinnym. Nie chce
żadnych wstrząsów, niespodziewanych zdarzeń ani uczuć. Uczucia,
jakie zwykle przeżywała w dzieciństwie, to wstyd, ból, gniew,
strach, bezsilność, smutek, rozpacz, niechęć czy wstręt. Woli więc
teraz, na wszelki wypadek, nie czuć nic.
Oczywiście, nie da się - niestety - zapanować nad uczuciami ani
nad drugą osobą. Im bardziej będziemy się starać, tym gorzej dziać
się będzie w naszym związku.
Wyleczone
Próby zmiany drugiego człowieka zawsze przynoszą przygnębienie i
złość. Ale warto wykorzystać swoją moc, aby ulepszać własne
życie.
Kobiety "kochające za bardzo" muszą uwierzyć, że nie są w stanie
zmienić swego partnera, bez względu na to, co on robi. Nie jest to
ich obowiązkiem, celem ani nie leży w ich mocy. Muszą szanować jego
prawo do odrębności i odpowiadania za własne czyny. Czasem trudno
to osiągnąć bez pomocy psychologa czy psychoterapeuty, ale jest to
na pewno możliwe.
Swoją energię warto przenieść z partnera na samą siebie,
zobaczyć, że można mieć ciekawe i satysfakcjonujące życie, także
bez udziału mężczyzny. Można iść własną drogą, realizować swoje
pasje i marzenia, rozwijać się i realizować nie tylko jako żona czy
partnerka. Kobieta, która zrezygnuje ze swego oddania i
poświęcenia, staje się wolna i gotowa wieść własne życie. Tylko
taka kobieta jest atrakcyjna i interesująca dla mężczyzny. Taka
kobieta może wreszcie być szczęśliwa.
Na podstawie: Robin Norwood, "Kobiety, które kochają za
bardzo"
Artykuł został wydrukowany z serwisu www.mamazone.pl.