Jak radzić sobie z presją społeczną w sylwestra
Paulina Kmieć
Na ulicach stragany z błyskotkami i sztucznymi ogniami. W sklepach tony confetti, kawiarnie i restauracje organizują bale, w najzwyklejszych sklepach spożywczych półki uginają się od rosyjskiego szampana. Znajomi pytają o jedno: Co robisz w sylwestra? Jak się zamierzasz bawić?
Biada tym, którzy w czwartkową noc, 31 grudnia nie maja ochoty
na imprezę. Wyłamują się przecież w ten sposób z obowiązującego
ludzkość od 2055 lat zwyczaju hucznego obchodzenia zakończenia
roku.
Po raz pierwszy świętowano nowy rok 1 stycznia w 46 roku p.n.e.,
z rozporządzenia Juliusza Cezara, który był zwolennikiem kalendarza
gregoriańskiego.
Od tamtej pory, co roku, w Sylwestra trzeba się bawić. I nic z
tego, że na świecie funkcjonuje w sumie około 100 kalendarzy, a w
praktyce Nowy Rok obchodzony jest mniej więcej co 3 dni. I tak noc
z 31 grudnia na 1 stycznia należy uznawać za najbardziej wyjątkową
w roku.
Ci, którzy mają jakieś wątpliwości na ten temat, znajdują się pod
presją społeczną, która sprawia, że wbrew własnym potrzebom tańczą,
piją i bawią się do białego rana.
Czy istnieje jakiś sposób by się tej presji przeciwstawić?
Presja społeczna odczuwana jest w dwóch wymiarach - wewnętrznym
i zewnętrznym. Wiemy, że "wypada" iść w Sylwestra na imprezę, że to
tradycja, że "wszyscy" tak robią, że "wszyscy" to lubią, że
"wszyscy" dobrze się bawią. Boimy się nie dołączyć do "wszystkich",
boimy się braku akceptacji otocznia. Ktoś może powiedzieć przecież
- ale z ciebie nudziarz, dziwak, sami o sobie możemy myśleć jako o
outsiderach. I wbrew pozorom poradzenie sobie z naszymi własnymi
lękami, skojarzeniami jest dużo trudniejsze niż asertywne
odmawianie na sylwestrowe zaproszenia.
Jeśli czujesz, że w Sylwestra chcesz zostać w domu, oglądać
telewizją, albo położyć się o rozsądnej godzinie:
- Przemyśl sobie gruntownie umowność zabawy sylwestrowej.
Przecież wiesz, że ta noc nie jest ani magiczna ani wyjątkowa, z
praktycznego punktu widzenia nie różni się niczym szczególnym o
innych grudniowych nocy.
- Pomyśl czyjej oceny boisz się najbardziej i dlaczego.
- Zastanów się czy to czego się obawiasz jest realne, czy
istotnie jest to coś tak strasznego, że warto rezygnować z własnych
potrzeb by się temu podporządkować. Nawet jeśli twoja koleżanka
powie - jesteś nudziarą - co z tego? Czy ty jesteś nudziarą
naprawdę? Czy bycie nudziarą to coś najgorszego na świecie? Czy tak
bardzo trzeba się przejmować słowami tej właśnie koleżanki?
- Uświadom sobie, że nie jesteś sama. Nie jesteś jedyną osobą,
która nie lubi sylwestrowego święta. Być może jesteś w mniejszości
ale czy ta mniejszość naprawdę jest mała? Wystarczy poczytać
wypowiedzi na forach internetowych. Postów pt. "Co robić żeby mieć
spokój 31 grudnia wieczorem?" są setki jeśli nie tysiące.
- Czy uważasz, że umiejętność wyrażania własnych przekonań to
wartość? Jeśli tak - dobrze stanie się, jeśli dasz wyraz swoim
przekonaniom a propos Sylwestra. Możesz nawet być z siebie dumna
jeśli na przekór otoczeniu zostaniesz w domu, bo tak naprawdę masz
ochotę odpoczywać po świętach.
- Pomyśl o tych wszystkich ludziach, którzy co roku ulegają
presji społecznej i wbrew własnym potrzebom wybierają się na
sylwestrowy bal, by potem dyskretnie ziewać w kącie. Niektórzy z
bezsilności kłócą się z partnerami, upijają do nieprzytomności,
albo wyrzucają sobie po cichu swoją uległość. Czy chcesz do nich
dołączyć?
Artykuł został wydrukowany z serwisu www.mamazone.pl.