Polecamy:
1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Głosów: 3
a
Wyślij znajomemu Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana

E-mail znajomego:

Od:

Wiadomość:

(Oprócz twojej wiadomości zostanie wysłany link do polecanej treści serwisu)

Czas na rozwód

Dodano , ostatnia aktualizacja: 2011-12-07 , autor:
Jeśli czujesz, że związek pozbawia cię godności, pora pomyśleć o rozwodzie.

Jeśli czujesz, że związek pozbawia cię godności, pora pomyśleć o rozwodzie.

Po czym poznać, że związku nie da się już uratować i pora się rozwieść?

Przychodzi taki moment, w którym masz dość, chcesz się rozstać. On zawiódł, ty już nie kochasz, nie pasujecie do siebie, macie różne wizje przyszłości. Ale pojawiają się wątpliwości: bo może coś się zmieni, może da się naprawić, bo wspólny kredyt, bo dzieci, bo wstyd przed rodziną, bo tyle razem przeszliście… Ostateczna decyzja o rozwodzie musi być poprzedzona wieloma godzinami trudnych przemyśleń.

Przekraczanie granic

Wśród powodów rozwodu wymienianych przez kobiety na forach internetowych króluje zdrada, nowy związek partnera albo ich własny, brak zainteresowania domem i rodziną ze strony męża, ale także jego niezaradność, agresja, alkoholizm, przemoc fizyczna.

Terapeuci małżeńscy zwracają uwagę na skłonność kobiet do wchodzenia w rolę opiekunki nawet wtedy, gdy jedynym sposobem na wyleczenie partnera np. z alkoholizmu jest zostawienie go samemu sobie, sprawienie, by dotknął dna. Albo gdy bijący czy zdradzający mąż wciąż łamie kolejne obietnice poprawy. "Widziałam w mężu zagubionego chłopca, któremu muszę pomóc w imię naszej miłości. A on? Perfidnie wykorzystywał moje oddanie, kradł moje pieniądze i oszukiwał!" - Agata (32 lata) mówi wprost, że wstydzi się swojej głupoty.

Każdy gdzie indziej wyznacza granicę, po przekroczeniu której nie chce kontynuować związku. Dla jednego będzie to jednorazowa zdrada partnera, dla innego lata kłamstw i upokorzeń. Warto znać swoje granice w najważniejszych życiowych sprawach, określić je najpierw dla samego siebie, a potem przedstawić ukochanej osobie. Dzięki temu w razie kryzysu oboje będziecie wiedzieć, że niebezpiecznie zbliżacie się do "punktu krytycznego", albo że właśnie go przekroczyliście.

Alicja rozwiodła się po 12 latach małżeństwa. "Kiedy dowiedziałam się o zdradzie męża, kompletnie się załamałam. Mój szok był jeszcze większy, gdy okazało się, że on nie widzi w swoim postępowaniu żadnego problemu. Byłam zrozpaczona i skołowana, w końcu uwierzyłam, że… to ja histeryzuję i przesadzam! Trwałam w tym chorym układzie jeszcze 5 lat, potem dowiedziałam się, że on ma dwoje nieślubnych dzieci! Nigdy nie czułam się bardziej upokorzona."

Wewnętrzny konflikt, sprzeczność między tym, w co wierzysz i uważasz za słuszne, a tym, co robisz, powoduje frustrację i odbiera godność. Potwierdza to Alicja: "Po tych wszystkich latach czułam się wrakiem człowieka. Żałuję, że nie byłam wierna swoim przekonaniom i nie zdecydowałam się na szybkie cięcie, czyli natychmiastowy rozwód."

Wspólna decyzja

Zdecydowanie łatwiej o wyważoną decyzję, kiedy oboje małżonków podejmuje ją wspólnie. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy wyciszycie negatywne emocje i nie będzie zależeć wam na zemście i upokorzeniu partnera.

Decyzja Pauliny (38 lat) nie była prosta, ale podjęła ją razem z mężem na spokojnie, kierując się przede wszystkim dobrem swojego syna. "Jestem po rozwodzie, byłam w związku 15 lat, a prawie 10 lat po ślubie. Nie miałam nikogo innego przed mężem, to była moja pierwsza miłość. Mamy dziecko i niejedno przeszliśmy, niejeden kryzys, ale do decyzji doszliśmy w momencie, kiedy oboje stwierdziliśmy, że gdzieś się wypaliliśmy i nie jesteśmy w stanie już sobie pomóc, że narastające konflikty negatywnie wpływają na dziecko i to ono tak naprawdę cierpi najbardziej."

Marta (28 lat) była w bardziej komfortowej sytuacji, bo z mężem nie mieli dzieci, a ich związek trwał zaledwie 2 lata. "Po wielu rozmowach zgodziliśmy się, że nie ma sensu trwać w układzie, w którym oboje się nie spełniamy. Nic już nas nie łączyło, rozwiedliśmy się w tydzień."

Większość historii rozwiedzionych kobiet pokazuje jednak, że do decyzji o rozstaniu dojrzewamy powoli, nieraz latami okupionymi cierpieniem, próbujemy naprawiać małżeństwo i często karmimy się złudzeniami. Do rozwodu dochodzi dopiero w momencie, gdy wyczerpiemy wszystkie siły, rzadko kiedy jest to efekt impulsu. Kiedy warto dłużej się zastanowić i podjąć walkę?

Praca nad związkiem

Ewelina (33 lata) ostrzega: "Rozwód możesz zawsze wziąć. Tylko że potem wiele kobiet żałuje tego kroku. Ja przed podjęciem decyzji o rozwodzie musiałam być pewna, że to jedyne rozwiązanie, i że nie będę ryczeć po nocach w poduszkę." Ewelina postanowiła rozwieść się dopiero wtedy, gdy roczna terapia małżeńska nie przyniosła efektów, a ona sama zakochała się w innym mężczyźnie. Zyskała pewność, że stara miłość się skończyła.

Renata (29 lat) jest obecnie szczęśliwą mężatką, chociaż niewiele brakowało, by stała się nieszczęśliwą rozwódką. "Codzienne kłótnie doprowadzały mnie do szału, miałam wrażenie, że zupełnie się nie dobraliśmy. Nadeszła w końcu chwila, kiedy rzuciłam na stół papiery rozwodowe, ale mąż się nie poddał, przekonał mnie do terapii małżeńskiej. Miesiące wspólnej, ciężkiej pracy uratowały nasz związek, teraz wiem, że nie należy się spieszyć i podejmować pochopnych decyzji."

Kiedy czas się rozwieść:

  • Czujesz, że związek pozbawia cię godności.
  • Jedyny powód, który powstrzymuje cię przed rozwodem, to lęk, że sobie nie poradzisz, boisz się podejmowania własnych decyzji.
  • Małżeństwo niszczy twoje zdrowie, czujesz się psychicznie i fizycznie wyczerpana, bierzesz leki uspokajające.
  • Przynajmniej jedno z was nie widzi sensu walki o związek (drugie być może wciąż się łudzi).
  • Boisz się partnera, on krzywdzi ciebie lub wasze dziecko.
  • Jesteś pewna, że nie kochasz partnera, trzyma cię przy nim jedynie strach przed samotnością.
  • Jesteś zła na siebie, że nie potrafisz odejść, mimo że chcesz to zrobić, uważasz się za osobę słabą.

 

Komentarze

Imię lub nick
Dodaj komentarz
02-02-2014

jezeli maz lub zona pije bije itp to zawsze wydawalo mi sie naturalnym ze trzeba lub powinno sie rozwiesc moj przypadek jest inny moj moz twierdzi ze mnie kocha kupuje drogie prezentyitp jednak jego zachowanie mowi cos innego traktuje mnie jak sluzaca nie ma ze cos moge tylko musze "to nalezy do moich obowiązków" od czasu kiedy nie pracuje to jest nie do wytrzymania zadne rozmowy nie daja efektu. jedyne co nas laczy to kredyt....... to juz nie ma sensu lata uplywaja a ja coraz bardziej sie wypalam

29-12-2013

Widzę że wypowiadają się tylko kobiety,więc może wtrącę swój wątek a mianowicie moja żona(19 lat staż)nie widzi świata poza swoją"mamusią" która traktuje ją jak"szmatę do wycierania podłogi". Gdy ja się wtrącam to jestem najgorszy,już mam dość kłótni o jej"mamusię",czy to jest powód do rozwodu? Żona twierdzi że tak,woli mamę która ma ją za nic,trochę smutne ale trudno.

13-12-2013

Ja tak dalej nie mogę.Jestem u kresu wytrzymałości i po dwóch próbach samobójczych. Mamy male dziecko i poroniłam niedawno synka w czwartym miesiącu. Mąż pije, zaniedbuje mnie i naszą córkę,nie pracuje, nie leczy się i wyzywa mnie od wariatek. Pomóżcie...

30-09-2013

mąż pił zaniedbywał nas nic go innego nie obchodziło wreszcie odeszłam do innego mężczyzny wtedy sie obudził wtedy dosiegnoł dna ale wtedy juz było za pózno a mówiłam mu nie raz ze przyjdzzie taki dzien ze zrozumie ze alkohol zniszczył jego zycie i miałam racje nadszedłale wtedy juz było za pózni na co kolwiek nie pomogły łzy nie pomogło nic. kochanie kochałam cie prosiłam cie ale ty nie widziałes nic tylko alkohol . chciałam ci oddac cały swiat którym byłes dla mnie ty ale ty tego świata nie chciałes a świat nie chciał juz nas. mimo ze jestem z innym męzczyzną i tak kochac bede na zawsze cie. kocham

30-09-2013

mój mąż zniszczył nasz zwiażek pijąc ,,, juz nie chce tak zyc ,,, mam dosc ,,, jestem zaniedbywana pod kazdym wzgledem,, nie czuje sie kobietą,,, a nie pare dni temu sie dowiedziałam ze jest zemną tylko dla dziecka,,, czuje ze nadszedł czas na rozwód,,, musze byc silna i przejsc przezz to jakos i zacząc cieszzyc sie zyciem tak jak dawniej,,,

31-08-2013

4 z powyżej wymienionych powodów do rozwodu, a raczej wizji końca związku widzę u siebie a ja się wciąż mamię, że może nagle ponownie się zakocham... brakuje odwagi

09-08-2013

Płakać mi się chce. Ja kocham mojego męża ale on mnie nie. Do tego jestem poniżana, odtrącana przez męża i jego rodzine. Boje się cokolwiek zrobić ze względu na dziecko...Jestem tak zmęczona psychicznie tym wszystkim.

09-08-2013

Płakać mi się chce. Ja kocham mojego męża ale on mnie nie. Do tego jestem poniżana, odtrącana przez męża i jego rodzine. Boje się cokolwiek zrobić ze względu na dziecko...Jestem tak zmęczona psychicznie tym wszystkim.

23-04-2013

http://prawodlawszystkich.blogspot.com/p/blog-page.html

20-03-2013

Bogu dziękuj ,że teraz Ciebie zostawia a nie jak będziesz miałam 50 lat, to zdecydowanie gorzej dla kobiety..u mnie jest tak.. 33 lata pożycia 6 lat temu zdemaskowanie oszusta ale wmówł mi ,że jestem stuknięta, w tamtym roku 2 miesiące życia osobno..potem wszystko sobie wujasniliśmy i zaufałam..3 tygodnie temu dowiedziałam sie o lewym kredycie...już postanowiłam -rozwód, jest dziecko więc łagodnie podejdę czyli na spokojnie..żałuję ,ze nie rozwiodłam się kilka lat temu..niepotrzebie straciłam kilka lat, teraz jestem na lekach a jak wchodzi do domu to mam silną zgagę..nie wiem czy starczy mi żołądka na dłuzej

19-03-2013

mąż chce się ze mną rozwieść, poznał kogos . na początku się wypierał, ale znalażłam dowody. płakałam przez trzy dni, dzisiaj czuję się już lepiej i myślę że nie jest mnie wart. bardzo mi jednak cięzko , już nie wiem, co tak naprawdę do niego czuję , moje życie się zawaliło.

15-01-2013

czy tylko kobiety majątakie wątpliwości?

02-12-2012

Ksenobia (97) jest szczęśliwą żoną. Ale niewiele brakowało a byłaby nieszczęśliwą ROZ-wódką. Ale tylko ROZ...

02-12-2012

Czy jest prawdą Szadraku, Meszaku i Abed-Mego, że nie czcicie żon swoich?:)

30-07-2012

Boże pomóżcie mi, nie umiem odejść od męża ,boję się że gdy tylko się rozejdziemy będzie korzystał z życia w każdym tego słowa znaczeniu a ze mną nie może wyjść nawet do knajpy nie mówiąc o wakacjach on mnie nie na widzi ja go kocham ale nie mogę już znieść cierpienia.Ciągle płacze ważniejsze jest dla niego komputer i praca a jak przychodzi do łóżka to jest grobowa cisza oglądamy tv w milczeniu nie dotykając się już ,to strasznie boli dlatego chcę odejść,jak to zrobić.?

16-03-2012

szczerze, to już nie chce mi się czytac tych wszystkich komentarzy. W 99% winny jest facet,a to nie prawda. Moja zona zdradziła mnie 8 lat temu...a potem jeszcze oczerniała mnie wymyślając różne pikantne historie na mój temat. Nie chciałem rozbijać rodziny. Kwestia wychowania...religii..Cały czas liczyłem, że jakoś to rozwiążemy. Cały czas próbowałem zapomnieć i przebaczyć, a ona w tym czasie pracowała nad tym by mnie zdyskredytować w oczach rodziny i przyjaciół. Zniszczyła mnie jako ojca, mamy 4 synów, każdy kto ma dzieci wie, że chłopcy w okresie dojrzewania bardziej utożsamiają się z matką niż z ojcem. Nie chciałem niszczyć ich uczuć do matki...wierzyłem,że prawda i tak zwycięży... byłem naiwny! Kobiety są zdolne do jeszcze większego okrucieństwa niż faceci. Wiele lat musiałem udowadniać moim synom, że nie zawsze kobieta jest w związku stroną poszkodowaną. Dzisiaj efekt jest taki, że dwóch synów mnie akceptuje, utrzymując jednocześnie stały kontakt z matką...ale dla pozostałych dwóch jestem raczej obojętny. Nigdy nie próbowałem skłócić ich z matką...to byłaby dla mnie tylko jeszcze większa porażka. Wiodło nam się bardzo dobrze. Przez 15 lat sam utrzymywałem nas...potem moja żona się włączyła. Za moja namową kupiliśmy działkę nad jeziorem i wybudowaliśmy duży dom letniskowy. Choć moja żona już właściwie była temu przeciwna, bo w tym samym czasie kupiliśmy piękny dom mieszkalny dla naszej rodziny... a potem, samochody, zagraniczne wycieczki itd... Gdy przestalismy patrzec razem w tym samym kierunku, wszystko się zmieniło. Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda jak pole po przejściu szarańczy. Nie rozmawiamy (mimo moich prób)ze soba od ponad roku. Nasza sytuacja finansowa jest dramatyczna. Komornik zajął mój samochód...moja firma podupada, bonie jestem w stanie podźwignąć wszystkich obciążeń...popadam w alkoholizm. Mamy niespłacone kredyty i niewielkie długi po rodzinie. Żona wszystkie zaległości i kłopoty scedowała na mnie...wiem,że sam nie dam sobie z tym rady. A wstyd mi prosić po rodzinie ...tym bardziej po przyjaciołach. Stracimy wszystko, to tylko kwestia czasu. Na szczęście 3 synów już się od nas wyprowadziło, został "tylko" najmłodszy...ten, jak twierdzi, nienawidzi mnie najbardziej choć wg mnie to zwykły młodzieńczy bunt, ma 17lat, ale cały czas jest pod wielkim wpływem matki. Nie mam do niego żalu. Zawsze, jak tylko mogę, zapewniam go, że nie wierzę w tę jego nienawiść... to nie jest jego wina. Mógłbym tak pisać w nieskończoność, ale to nie o to chodzi...Jestem przekonany,że takich facetów jak ja jest dużo więcej...Chciałbym byście uwierzyli w jedno, że kobiety również potrafią być okrutne...

UCZUCIA NA FORUM Rozmowy o emocjach, seksie i macierzyństwie

MAMA
- NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE


Znajdź miejsca przyjazne rodzicom i dzieciom. Pomóż innym mamom i dodaj miejsca, które ty lubisz.