Polecamy:Współpracujemy z:Centrum Zdrowa Dziecka

Kobieta i alimenty

Dodano 2009-10-06, ostatnia aktualizacja: 2011-12-07, autor: Paulina Kmieć
Zastanów się, czy nie występując o alimenty, nie robisz krzywdy swojemu dziecku.

Zastanów się, czy nie występując o alimenty, nie robisz krzywdy swojemu dziecku.

Przywykło się sądzić, że problem z alimentami mają przede wszystkim osoby zobowiązane do ich płacenia. W Polsce są to zazwyczaj ojcowie dzieci. Tymczasem problem z alimentami ma także wiele kobiet. Z powodu własnych uprzedzeń i zahamowań nie składają pozwu alimentacyjnego.

Słowo alimenty ma dość pejoratywne znaczenie, wiele osób wzdryga się na sam dźwięk.

Gdzieś w podświadomym porządku znaczeń "alimenty" zdają się należeć do tej samej grupy wyrażeń co bękart albo panna z dzieckiem. Kojarzą się z nieprawością, naciąganiem, wyłudzaniem, wykorzystywaniem. To pozostałość jakże błędnego myślenia, że kobieta, która samotnie wychowuje dziecko, powinna dbać o nie sama, skoro "nie utrzymała mężczyzny przy sobie". Tego rodzaju przekonania w połączeniu z powszechnym przyzwoleniem na zły los i ubogie życie samotnych matek sprawiają, że wiele kobiet nie egzekwuje alimentów od ojców swoich dzieci. Nawet jeśli świadomie rozumieją zasadność "świadczeń alimentacyjnych", to znajdują w sobie dziesiątki ważnych powodów do tego, by nie wystąpić do sądu. W rezultacie tracą na tym wszyscy - matka, ojciec, dzieci, może nawet my, postronni obserwatorzy. I wcale nie jest oczywiste, kto traci najbardziej.

Oprócz pieniądza

Oboje rodzice, bez względu na to, w jakich okolicznościach doszło do poczęcia dziecka, są odpowiedzialni za jego istnienie i byt. Człowiek, który bierze udział w akcie seksualnym, automatycznie bierze na siebie odpowiedzialność za jego konsekwencje. Tak jest w życiu ze wszystkim. Czy tego chcemy czy nie - wszystko co robimy ma jakieś skutki i musimy się z tym liczyć.

Alimenty mają wymiar nie tylko praktyczny, finansowy. Są także, a może przede wszystkim, pewnym symbolem. Alimenty płacone regularnie, w rozsądnej kwocie, to ważne dla otoczenia potwierdzenie współodpowiedzialności rodziców. Chociaż musieli się rozstać, każde z nich ma swój wkład w utrzymanie dzieci, bo na tym to wszystko polega. To także informacja dla dzieci, że ich potrzeby, zarówno bytowe jak i emocjonalne, są respektowane. Dzieci potrzebują poczucia, że oboje rodzice się o nie troszczą. W niektórych wypadkach ta troska ma swoją wartość, nawet jeśli jest egzekwowana przez komornika.

W szerszej perspektywie społecznej alimenty są tym samym co emerytury dla osób starszych czy renty dla osób chorych. Istnieją, ponieważ nam wszystkim zależy na tym, aby potrzeby dzieci były szanowane. Warto, aby o tym również wiedziały. Troska o dzieci, osoby starsze czy chore jest jednym z zasadniczych wskaźników definiujących kulturowe zaplecze świata, w którym żyjemy. Dzięki niej ciągle się rozwijamy, jesteśmy tym, kim jesteśmy. To wyraz naszego szacunku dla siebie samych.

Warto lub nie warto

Dlatego tak samo niewłaściwe, jak uchylanie się od płacenia alimentów, jest nie ubieganie się o nie w imieniu dziecka. To także łamanie pewnego prawa, jednego z wielu, których nie bronią żadne kodeksy.

Dlaczego kobiety, czasem nawet borykające się z poważnymi problemami finansowymi, nie wykorzystują możliwości ubiegania się o alimenty (w Polsce tylko 3 procent ojców opiekuje się dziećmi po rozwodzie)?

Fałszywa duma, nieadekwatna w tej sytuacji chęć manifestowania swojej niezależności, lęk przed gniewem byłego partnera, niechęć do załatwiania spraw papierkowych, czasem poczucie winy albo chęć całkowitego odcięcia się od byłego partnera, niewiara w pozytywne skutki złożenia pozwu, nieświadomość - w każdym wypadku jest pewno trochę inaczej.

I chociaż życie pisze rozmaite scenariusze i czasem rzeczywiście najrozsądniej zapomnieć o alimentach, warto zastanowić się, czy rzeczywiście warto. Czy nie jest to tylko kwestia pewnej wygody, przełamania uprzedzeń, wstydu, które są tu i teraz. Skoro dla dziecka ten jeden krok może procentować przez lata?

 

Sonda


Czy walczyłabyś o alimenty, gdybyś została samotną mamą?

Głosuj
Zobacz wyniki

 




Komentarze

Imię lub nick
Dodaj komentarz
Samotna matka 21-06-2011

Panowie, jeśli płacicie alimenty na dzieci to przeczytajcie jeszcze raz to co napisaliście. Z Waszych poglądów wywnioskowałam, że ojcowie są biedni gdyż muszą dawać pieniądze matkom swoich dzieci i chyba wyobrażacie sobie, że one je wydają tylko na siebie. Tylko, że matka wychowująca dziecko musi mu zapewnić dach nad głową, wyżywienie, ubranie oraz wiele innych potrzeb niezbędnych do właściwego rozwoju. To matka jest przy dziecku gdy jest chore, gdy ma problem i to ona przedewszystkim jest odpowiedzialna za wychowanie. Oczywiście zgodzę się, że są i takie matki dla, których dobro dzieci jest na drugim miejscu. Ja stoję po drugiej stronie, mąż mnie zostawił z dnia na dzień z 3,5 letnią córką i w 6 miesiącu ciąży, planowanej. Od pół roku nie dostałam od niego nawet złotówki na utrzymanie dzieci, za dwa miesiące zostaję bez środków do życia. Czy nadal uważacie, że nie powinnam mężowi zakładać sprawy i żądać od niego alimentów. On chce mieć takie same prawa do córki a obowiązki spoczywają tylko na mnie, czy to jest w porzadu ? A co do przychylności sądów, to ja bym tego tak nie nazwała. Po 3 miesiącach odrzucono mi pozew o zabezpieczenie alimentów, brakowało tylko w pozwie podania kwoty pomnożonej przez 12 miesięcy, na pierwszą sprawę muszę czekać 9 miesięcy i to uważacie za korzyści. Tylko czy ktoś się zastanowił za co ja wyżywię dwójkę dzieci i siebie ? Nikogo to nie interesuje, a napewno nie Sąd ani Państwo. Nigdzie nie mogę liczyć na pomoc. W MOPS-ie powiedziano mi, że tak naprawde pomagają tylko pijakom. Do żlłobka dziecko może dostanie się za rok. A ojciec dzieci robi co chce, jeździ gdzie chce i jest wolny bez żadnych zobowiązań, problemów i trosk. Więc gdzie jest to wsparcie od Państwa ?!!!

Klaudiusz 19-04-2011

Matki bardzo czesto odpowiedzialne są za rozwód i do niego świadomie dążą. Robią to bezstresowo, stosują prowokacje, fałszywe oskarżenia, prowokują mężczyzn, mają przy tym zapewnione nie tylko poczucie bezkarności i przychylność instytucji, ale wręcz są zachęcane przez system panujący w Polsce. Rozwód bardzo często wiąże się wyłącznie z korzyściami dla nich tzn. dziecko zostaje przy matce, matka otrzymuje alimenty (zaznaczam że na siebie, nie na dziecko - dlaczego nie można ustalić że matka nie dostaje alimentów na swoje konto, tylko ojciec finansuje wydatki docelowe związane z dzieckiem typu wakacje, opłaty i wydatki szkolne, zajęcia pozalekcyjne, rzeczy dla dziecka, itd.), matka zachowuje pełną decyzyjność co do wychowania dziecka (ojciec nie ma na to faktycznego wpływu z pozycji gościa spotykającego się z dzieckiem od czasu do czasu), matka decyduje o kontaktach dziecka z innymi członkami rodziny np. dziadkami, matka często fałszywie uchodzi za tę pokrzywdzoną i wspieraną przez Państwo oraz pseudoprorodzinne instytycje nastawione na odbieranie ojcom dzieci, a dzieciom ojców pod pozorem dbałości ... o dobro dziecka (a faktycznie wyłącznie dobro matek). O słuszności tej tezy świadczy chociażby fakt, iż często ojcowie są szantażowani rozwodem i odebraniem dziecka. Pomimo tego wszystkie instytucje wychodzą z założenia, że przemoc psychiczna i fizyczna stosowana jest wyłącznie przez mężczyzn (choć badania wykazują, iż proporcje są równe z lekkim wskazaniem na kobiety. Ciekaw jestem czy kobiety tak chętnie wnosiłyby o rozwód (obecnie 75% przypadków), gdyby miały świadomość tego że może je spotkać obecny los mężczyzn i ojców opisany powyżej? Oczywiście , że nie. Obecnie wystarczy że kobieta wniesie o rozwód i pobieżnie udowodni iż nastąpił rozkład pożycia (do którego np. ona sama doprowadziła), to sąd nawet orzekając o winie kobiety (co jest praktycznie niemożliwe) przyzna jej dziecko i alimenty nienaruszając jej dobrego samopoczucia. Pytanie dlaczego tak jest, dlaczego winny rozpadu rodziny nie powinien być z niej usunięty z wszystkimi tego konsekwencjami lub też zobowiązany do poprawy jeżeli chce w niej zostać. Obecnie niezależnie od winy z rodziny usuwany jest zawsze ojciec i dodatkowo zamieniany w bankomat. Uważam jak osoba poniżej, że skutkami takiej pozbawionej sensu decyzji powinno być obarczone Państwo lub ewentualnie osoba wnosząca pozew (bo to ona ostatecznie z pomocą Państwa doprowadza do rozbicia rodziny - celowo nie piszę rozwodu).

Ojciec 18-07-2010

Jak pisze wyżej "obydwie osoby, biorące udział w akcie seksualnym, biorą na siebie odpowiedzialność..." jest zmuszeniem do odpowiedzialności za naturalny popęd fizjologiczny i prawo do posiadania potomstwa, co nie jest zgodne z jakimkolwiek prawem wolności człowieka. Tak samo nie można egzekwować obowiązku do opłat za wodę zużytą przez człowieka, który miał fizjologiczną potrzebę zaspokojenia pragnienia. Każde ze zdrowych i normalnych umysłowo rodziców, tak samo matka jak i ojciec, będzie starało się o zapewnienie jak najlepszego bytu swojemu potomstwu bo to jest również naszą potrzebą wyższą, to jest nasze potomstwo, które uczymy i wychowujemy według naszych własnych reguł i poglądów, któremu przekazujemy tradycję nas samych. Dorastające córki pomagają matkom w przygotowaniu posiłków a dorastający synowie pomagają ojcom w pracach domowych ucząc się swoich ról w zdrowym i samodzielnym życiu. Sytuacja wygląda inaczej kiedy jednemu z rodziców ogranicza się dostęp do własnego potomstwa przez np. umożliwienie zamieszkania z jednym z rodziców. Dlaczego głównie ojcowie nie płacą? Żadna matka nie zapłaci tak samo za posiłek, którego nie zje ani za ubranie, które nosi ktoś inny. Ojcowie, po wyrokach sądowych o rozwód są odsuwani od możliwości wychowania swoich własnych dzieci, za które wzięli odpowiedzialność w momencie aktu seksualnego, według własnych tradycji rodzinnych i własnych przekonań i poglądów. Żadno dziecko nie pomoże mu w malowaniu mieszkania ucząc się ani w przyniesieniu zakupów zdobywając siłę. Ojcowie zdani są tylko na siebie tak, jak obywatele bez obywatelstwa. Dlaczego mają więc płacić za "ubranie, które nosi ktoś inny"? Może Państwo, które tak chętnie odbiera ojcom ich prawo do wychowania potomstwa nie analizując szczegółowo powodów do rozwodu, przejmie samo odpowiedzialność za zapewnienie odebranym dzieciom bytu. TAK, TE DZIECI SĄ OJCOM ODEBRANE. Tak byłoby sprawiedliwie. Skoro te dzieci mają w przyszłości pracować na podatki dla Państwa i utrzymanie innych i skoro w budżecie są środki na budowę stadionów czy urzędów to powinny znaleźć się środki na utrzymanie swoich (odebranych) dzieci.

Zarejestruj się

MAMA
- NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE


Znajdź miejsca przyjazne rodzicom i dzieciom. Pomóż innym mamom i dodaj miejsca, które ty lubisz.