Bezrobotna - i co dalej
Każda osoba pozbawiona pracy wpada w czarną chmurę negatywnych i przybijających myśli na swój temat. Nic dziwnego, utrata pracy to jak strata twarzy, pozycji społecznej, wizerunku. Jak mantra powtarzają się w nich dwa zdania: "Nie mam pracy, jestem bezrobotna". A tymczasem wcale tak nie jest. Twoją pracą stało się właśnie... szukanie pracy. Co prawda, nikt ci jeszcze za to nie płaci, ale zobacz, jakiego fajnego masz pracodawcę!
To ty decydujesz, o której wstajesz, ile zrobisz i kiedy skończysz wykonywanie zadań. Prawda, że komfortowo brzmi? Jeżeli więc zadajesz sobie pytanie: czy jesteś nikomu niepotrzebna, masz już na nie odpowiedź: jesteś potrzebna sama sobie.
Z bezrobotnego do milionera
Oczywiście, nikt nie chce przekonywać o tym, że bycie bezrobotnym jest świetnym stanem. Warto natomiast go wykorzystać dla siebie. Po świecie krąży wiele zwłaszcza amerykańskich historii o tym, że ktoś, będąc bezrobotnym, nagle zrobił coś niesamowitego, co odmieniło jego życie.
W połowę tych historii można nie wierzyć, ale warto przytoczyć
jedną i to prawdziwą, a w dodatku z rodzimego podwórka. Była
dziennikarka Newsweeka Katarzyna Bonda, po tym jak odeszła z pracy,
spędziła cztery miesiące, będąc bezrobotną. W tym czasie napisała
powieść erotyczno-kryminalną "Sprawa Niny Frank", dobrze przyjętą
przez krytykę. Dzisiaj jest dziennikarką TVP i jakiś czas temu
skończyła swoją trzecią książkę. I chociażby dlatego warto było - w
jej przypadku - być bezrobotną.
Oczywiście, możesz nie mieć talentu literackiego, nikt też nie
oczekuje od ciebie tego, żebyś była Billem Gatesem. Nie wszystko
bowiem jest możliwe, chociaż niektórzy tak twierdzą. Dlatego,
wykorzystaj ten czas nie na snucie planów, które nigdy raczej się
nie spełnią (np. "Gdybym teraz wygrała w totolotka milion
dolarów…"), ale na realistyczne pomyślenie o tym, w czym będziesz
się czuła szczęśliwa. Być może nigdy nie będziesz jeździła czarnym
porsche (tylko fiatem Punto), ale za to dowiesz się, co cię uczyni
szczęśliwą.
Otwórz się na zmiany
Nie słuchaj trąbienia o kryzysie i o tym, że ludzie zaczynają pracować za 1000 zł miesięcznie. Być może szukając pracy, warto nie tylko zmienić miejsce zamieszkania, miasto lub kraj, ale także swój zawód. Jeżeli jesteś specjalistą w wąskiej dziedzinie, nie dziw się, że nie możesz znaleźć pracy w 6-cio tysięcznym mieście. Nie bój się, takie zmiany rozwijają.
Pamiętaj, kim jesteś
To, że w tej chwili jesteś bez pracy, nie określa cię jako człowieka. Nie stawiaj się w pozycji ofiary, bo to uniemożliwia ci działanie. Jeżeli będziesz myślała o sobie: "Zwolnili mnie, biedną, co ja teraz pocznę?" - możesz się liczyć z tym, że właśnie wkroczyłaś na ścieżkę ku depresji. Nadszedł czas, żeby zwrócić się ku innym wartościom, niż praca - ku przyjaciołom, rodzinie, pasji. Ciesz się, że nie jesteś pracoholiczką, bo dla niej utrata pracy jest utratą sensu życia.
Unikaj rozpamiętywania przeszłości, odtwarzania w myślach sceny zwalniania. Nie roztrząsaj, dlaczego to ty padłaś ofiarą zwolnienia, a nie koleżanka z sąsiedniego biurka, która - jak wiadomo - gorzej od ciebie pracowała.
"A może to jednak ja gorzej pracowałam?" - myślisz. Zamiast obwiniać siebie, zamknij ten rozdział i pozwól myślom skierować się ku przyszłości.
Kup sobie notes
I codziennie wieczorem zapisuj w nim godzina po godzinie, jaki masz plan na następny dzień. Oprócz planów związanych z szukaniem pracy (pisanie CV, telefony, maile, rozmowy kwalifikacyjne), pamiętaj o czasie wolnym i rozrywkach, bo stres cię zje. Masz do wyboru tanie przedpołudniowe seanse filmowe, bieganie, rower, mnóstwo kulturalnych rozrywek dostępnych za darmo: wystawy, wernisaże, spotkania z ciekawymi ludźmi. A może na jednym z nich spotkasz przyszłego pracodawcę lub wspólnika?
Pod koniec dnia zrób bilans tego, co się udało i nie udało zrobić. Sprawy niedomknięte wpisz na listę na dzień następny. Warto też zapisywać swoje wydatki, bo popadnięcie w długi komplikuje proces wracania na rynek pracy.














Komentarze