Jak sobie radzić po stracie ciąży?

Ocena: 2.89/5 Głosów: 6
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Robienie zdjęć nienarodzonym dzieciom jest trudnym tematem, bo fotografowanie ludzi po śmierci jest uznawane za niesmaczne, ale dla rodziców to może być jedyna pamiątka. Albo mają to zdjęcie, albo nic.

Żałoba po poronieniu może trwać rok. Fot. Shutterstock
Żałoba po poronieniu może trwać rok.

Wywiad z psychologiem Marleną Trąbińską-Haduch, która prowadzi grupy wsparcia dla kobiet po poronieniu.

- Co kobieta, która straciła ciążę może zrobić, by sobie pomóc?

- Na pewno powinna pozwolić sobie na przeżywanie żałoby - wszystkich jej etapów. Zaakceptować fakt, że to musi trwać.

- Jak długo?

- Mówi się, że żałoba związana ze zgonem lub odejściem bliskiej osoby trwa rok. Podobnie jest w przypadku poronienia. Jeśli jednak kobieta traci już narodzone dziecko, to żałoba może trwać nawet dwa lata. Oczywiście to nie jest tak, że po upływie tego czasu zapomina się o dziecku, ale siła i natężenie emocji związanych ze stratą są mniejsze. One już nie dezorganizują życia.

- Jakie są kolejne etapy żałoby?

- Pierwszy etap kobiety opisują często jako "zapadanie się w sobie". Mówią o bólu, cierpieniu i wycofywaniu się z relacji. Ale też niektóre reagują zupełnie inaczej - biorą się w garść i nadal wypełniają swoje obowiązki, tak jakby nic się nie zmieniło. Ten pierwszy etap to faza szoku.

- Ile trwa?

- 1-2 tygodnie - bardzo krótko. Drugi etap żałoby to etap zaprzeczania. Do kobiety zaczyna docierać, co się wydarzyło, ale nie ma w niej na to zgody. Nie chce przyjąć tego do wiadomości. Myśli o dziecku, wraca do pamiątek po nim. Potem, po 3-6 miesiącach, przychodzi etap głębokiego, trwałego smutku, który dezorganizuje życie. Pojawiają się problemy w relacjach z partnerem, spadek efektywności w pracy. Kobiety skarżą się, że każda czynność wymaga od nich wielkiego wysiłku. Niektóre mają pełnoobjawową depresję. Oczywiście to, co teraz opisuję, to sytuacja skrajna. Nie wszystkie kobiety przeżywają stratę tak intensywnie.

- Kiedy zaczynają sobie jakoś radzić ze stratą?

- Dochodzi do tego na czwartym etapie żałoby tzw. "etapie organizacji", czyli przyłączania trudnego doświadczenia do swego życia. Wtedy zaczynamy te klocki, które się rozpadły, powoli ustawiać. Budujemy swój domek, który już nie jest taki sam, jak był. Ma nową jakość. Być może mamy już trochę inne poglądy na życie, a na pewno nowe doświadczenia, z których także możemy czerpać. To nie znaczy, że zapomnimy o dziecku, przestaniemy się wzruszać, czy czasem płakać, ale po zakończeniu tego czwartego etapu będziemy mogły już normalnie żyć.

- Co pani sądzi o pożegnaniach z nienarodzonymi dziećmi? Słyszałam o ich pogrzebach, a nawet robieniu im zdjęć. Dla niektórych to szokujące…

- Pożegnanie z dzieckiem to bardzo ważny element żałoby. Jeśli tracimy bliską, dorosłą osobę, to zwykle przywiązujemy ogromną wagę do pochówku. Liczy się każdy szczegół: kwiaty, trumna… Kiedy tracimy nienarodzone dziecko, to też chcemy zachować pamięć o nim. Stąd te zdjęcia, odciskanie dłoni na kartce, ubranko, mała tabliczka na rodzinnym grobowcu… To może być szokujące dla osób, które w tym nie uczestniczą. Nie są z tym emocjonalnie związane.

- Może być też bardzo trudne, dla osób, które bezpośrednio dotknęła strata, bo przecież wygląd dziecka urodzonego na wczesnym etapie ciąży może bardzo odbiegać od naszych wyobrażeń o nim.

- Ale matka widzi to dziecko innymi oczami. Nie koncentruje się na tym, że ono jest w jakiś sposób ułomne. Dla niej ważnej jest to, że ma z nim kontakt i może go dotknąć. Ja bym więc nie rozpatrywała tego w kategoriach trudne lub nie. Poza tym jeśli kobieta traci dziecko na początkowym etapie ciąży, to nie zawsze je widzi. Czasem dostaje mały pojemniczek zawinięty w szatkę, który jest symbolem dziecka. Zdaję sobie sprawę z tego, że robienie zdjęć nienarodzonym dzieciom jest trudnym tematem dla naszego społeczeństwa, bo fotografowanie ludzi po śmierci jest uznawane za niesmaczne, ale proszę pamiętać, że dla rodziców to może być jedyna pamiątka. Albo mają to zdjęcie, albo nic.

- Możemy liczyć na to, że personel szpitala nie będzie sprzeciwiać się takiemu pożegnaniu?

- Myślę, że tak. Jest coraz więcej szkoleń dla położnych i lekarzy, podczas których uczy się, jak pomóc kobiecie w takich sytuacjach, jak się zachować. Proszę jednak pamiętać, że kobieta w szoku nie zawsze jest w stanie zadbać o to pożegnanie. Dlatego powinny się nim zająć osoby z jej otoczenia - może rodzice, może partner. Kobieta będzie im potem za to wdzięczna. Ale jeśli stanowczo odmawia, nie można naciskać. Jeśli kobieta czuje, że pożegnanie byłoby wbrew niej,niech się nie zmusza.

- A co z kobietami, które nie tylko nie mają ochoty na pożegnanie, ale też mają poczucie, że nie przeżywają swojej straty "wystarczająco mocno"? One czasem czują się z tego powodu winne.

 

Czytaj dalej na następnej stronie: jak sobie radzić po stracie ciąży.

Tematy: depresja, poronienie, strata ciąży, strata dziecka, żałoba

Komentarze