Polecamy:
1 2 3 4 5
Ocena: 4,6/5 Głosów: 4
928
Komentuj
a
Wyślij znajomemu Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana

E-mail znajomego:

Od:

Wiadomość:

(Oprócz twojej wiadomości zostanie wysłany link do polecanej treści serwisu)

Poród martwego dziecka

Dodano , ostatnia aktualizacja: 2014-12-19
, autor:
Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe.

Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe.

O porodzie martwego dziecka mówimy, gdy do śmierci płodu dochodzi po 20. tygodniu ciąży. Jakie są przyczyny tej tragedii, jak jej uniknąć i co zrobić, jeśli nas już spotka?

W większości przypadków przyczyny urodzenia martwego dziecka pozostają nieznane. Kiedy udaje się je ustalić, są to zazwyczaj:

  • wady rozwojowe płodu,
  • problemy z łożyskiem (przedwczesne odklejenie),
  • choroby matki (cukrzyca, nadciśnienie),
  • zbyt wolne wzrastanie płodu,
  • infekcje (matki i dziecka),
  • problemy z pępowiną (np. zawiązanie).

Czytaj też: 10 przyczyn poronień


Co się dzieje, gdy dziecko umiera w łonie matki?

Jeśli dziecko umrze w łonie matki, konieczne będzie, niestety, przejście przez całą procedurę porodu naturalnego. Niezwykle ważne jest, by kobieta była wtedy otoczona szczególną opieką, by lekarze i położne, o ile to możliwe, uchronili ją od bólu fizycznego i odizolowali od innych rodzących oraz noworodków.

Posłuchaj, co ginekolog mówi na temat postępowania w przypadku poronienia.

Czytaj też: Jak sobie radzić po stracie ciąży?


Jak radzić sobie z bólem?

Śmierć dziecka jeszcze przed jego narodzeniem jest tak samo bolesna jak strata starszego dziecka albo innej, kochanej osoby. Uczucia rozpaczy, rezygnacji, złości, a także poczucie winy są całkowicie naturalne, rodziców czeka też przejście przez okres żałoby. Oto rady, które w tym wyjątkowo trudnym czasie powinny choć trochę ci pomóc:

Pamiętaj, że to, co się stało, nie jest twoją winą. Poronienie i poród martwego dziecka mogą przytrafić się każdemu, na większość komplikacji, które do tego prowadzą, nie masz żadnego wpływu.

Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe, pozwól, by twój partner także rozmawiaj z tobą o swoim przeżywaniu żałoby.

Nie staraj się na siłę jak najszybciej zakończyć żałoby. Jeśli potrzebujesz więcej czasu na poradzenie sobie z bólem, daj go sobie.

Weź urlop. Odpoczynek od pracy i codziennej rutyny pomoże ci lepiej zrozumieć i zaakceptować to, co cię spotkało.

Nie oczekuj, że partner będzie tak samo przeżywał waszą stratę, jak ty. Każdy ma prawo do cierpienia na swój własny sposób, dlatego nie oceniaj pochopnie jego spokoju, który ty odbierasz jako nieprzejmowanie się całym wydarzeniem - być może on stara się być silny dla ciebie. Najważniejsze, byście oboje rozmawiali o swoich uczuciach, nie dusili ich w sobie.

Nie odcinaj się od ludzi. Choć może ci się to wydawać trudne, rozmawianie z innymi o swojej starcie pomoże ci lepiej poradzić sobie z uczuciami przygnębienia i żalu. Możesz być zaskoczona, ile wsparcia otrzymasz, jeśli otworzysz się na innych.

Poszukaj grupy wsparcia. To może być stowarzyszenie pomagające kobietom po poronieniu albo forum internetowe - ważne, byś spotkała się z ludźmi, którzy przeżyli to samo, co ty, i rozumieją twój ból.

Czytaj też: Powrót do zdrowia po poronieniu

 

Odwiedź FORUM STRATA DZIECKA.

Komentarze

Imię lub nick
Dodaj komentarz
28-07-2015

Długo się zastanawiałam czy napisać, do tej pory tylko czytałam. Dziewczyny u mnie 25.08 minie rok od kiedy w 36 tygodniu urodziłam martwego synka. Cała ciąża idealna, wyniki OK, samopoczucie idealne nigdy nie pomyślałabym że spotka mnie to co mnie spotkało. Brak tętna dziecka, ciężki poród i pogrzeb a potem ta pustka. Sekcja nic nie wykazała więc nie wiem co się stało. Tak na niego czekaliśmy na nasze malutkie szczęście. Czy jest mi lżej, czy z biegiem czasu mniej boli- wcale NIE. Każda wizyta na cmentarzu kończy się tak samo - płaczem i tym samym pytaniem co ja takiego zrobiłam że spotkało to właśnie mnie. Teraz staramy się z mężem o kolejne dziecko i modle się żeby tym razem wszystko było OK. Trzymajcie się mocno dziewczyny.

23-07-2015

Witam!Po raz kolejny zbieram się do opisania mojej historii która tak strasznie boli...To był juz 6miesiac,po wszystkich badaniach nawet amiopunkcja wyszła iż będziemy mieli zdrowego synka!po takiej wiadomości szaleństwo radość nie miała granic zaczęłam w końcu przygotowania pranie ubranek,prasowanie,układanie szukanie wózka...właśnie szykowalismy się a wyjazd na parę dni nad morze aby wynagrodzić sobie cały ten stres:) az tu nagle przestałam czuć ruchy,maz uspakajal abym nie panikowala ze ostatnio tyle szalalam z przygotowaniami ze mały też jest zmęczony ale następnego dnia dalej nic,szybko zadzwoniłam do swojej pani doktor kazała zjeść nospe i magnez dużo popić i poleżeć chwile ale On dalej sie nie ruszał,wsiadlam w samochod i pojechałam do gabinetu weszłam poza kolejka głowica od usg pokazała mojego malutkiego Synka w bezruchu bez pięknego bicia serduszka tylko jednostajny szum wód...!krzyknelam co się dzieje NIE NIE NIE dlaczego???skierowanie do szpitala,wywołanie porodu okropnie nieziemskie bóle i urodzenie Synka w ciszy bez Jego płaczu,lekarz mowi ze byl owiniety pepowina 4ry razy,nie mialam na to wplywu potem pożegnanie chrzest. Na drugi dzien po porodzie wyszłam do domu to była niedziela a w poniedziałek załatwianie aktu zgonu,odebranie ciałka i pogrzeb cały świat mi się zawalił! Chowam się w domu przed ludźmi przed znajomymi,nie daje już rady!tak strasznie się boje co będzie dalej juz bym chciała być znowu w ciąży aby zapełnić ta pustkę!

20-07-2015

Witam ja w 35 tygodni urodzilam sliczna coreczke niestety martwa bol jest nie do opisania szybciej byly dwa poronienia.Mam nadzieje ze to wszystko minie bo nie da sie funkcjonowwac a czeka nas jeszcze pogrzeb.

19-07-2015

Urodziłam 2 zdrowych dzieci, a 3 dziecko które było bardzo oczekiwane zmarło w 24 tygodniu ciąży.Jaka jest tu sprawiedliwość jedni bardzo chcą dzieci i im umierają ,a inni przez całą ciąże piją,ćpaja i rodzą ŻYWE dzieci.Gdzie jest ten BÓG bo ja już sama nie rozumiem.

17-07-2015

Ja straciłam juz druga ciąże w 10 tyg i straciłam juz nadzieje

04-06-2015

Dziewczyny musicie być silne, też straciłam córkę. W 18 tyg odeszły mi wody i niestety nie dało się uratować małej, to było ponad 2 lata temu. Do tej pory z mężem modlimy się za nią. Czas leczy rany, uznałam, że Bóg tak chciał, że to nie był odpowiedni moment... Po przełamaniu strachu znów jestem w ciąży w 34 tyg, jednak wciąż boję się, że stracę dziecko. Radość zostawiam na czas narodzin. Myślę, że aniołek będzie czuwał nad rodzeństwem, z resztą chyba już to robi.

28-05-2015

i powiem jeszcze jedno! Jestem zła na los, na dziewczyny które dokonują aborcji(co prawda nie znam ich sytuacji) ale one przynajmniej mają wybór urodzić- nie urodzić??A nam się nasz wybór zabiera, chcemy dziecka, modlimy się o niego a i tak otrzymujemy martwe! Wiem że mój komentarz jest nie na miejscu, ale musiałam go napisać, bo ta strata bardzo boli!!!

28-05-2015

Wiem co czujecie! Ja też straciłam swojego Synka, to był już 20 tydzień. Nie wiem co się stało, po prostu nagle przestałam czuć ruchy dziecka. Lekarze twierdzą, że to przypadek, a ja w to nie wierzę, coś musiało się stać! Bardzo często obwiniam siebie, że może to.. może tamto..??Najgorsze to to, że byłam pewna że będzie wszystko dobrze, że Go urodzę zdrowego a nie martwego! Też nosiłam Go przez 4 tygodnie martwego pod sercem, o niczym nie wiedząc! Jak byłam w ciąży to bardzo się o Niego modliłam a Bóg postanowił inaczej! Nie wiem naprawdę dlaczego tak musiało być? Myślę, że tak naprawdę żadna z nas nie znajdzie na to odpowiedzi!!Trudno żyć, to dopiero miesiąc po mojej stracie, ale ja nie czuję że żyję, czuję tylko że istnieję! Wiem tylko że muszę się podnosić dla męża, bo on mnie potrzebuje! Nie wiem czy pomyślę o kolejnej ciąży, teraz bardzo się boje! Niestety jest nas dużo ,,mam które straciły swoje dzieci jeszcze nienarodzone'' musimy się wspierać i mieć nadzieję że jeszcze kiedyś dla nas zaświeci słońce!

21-05-2015

W ta poniedziałek rano dowiedziałam się że moje maleństwo zmarło w 8 tygodniu ciąży a byłam już w 12. To bardzo boli dowiedzieć się że nosiło się pod sercem martwe dziecko. Tego samego dnia w nocy z domu zabrało mnie pogotowie bo traciłam przytomność a w sierode miałam mies zabieg usuwania. Nie doczekała tego dnia. Urodziłam 8-mio stygodniowe maleństwo tamtej nocy. Do dziś spać nie mogę bo za każdym razem jak zamykam oczy widzę moje maleństwo i te maleńkie oczka. GOSKA wiem jak się czujesz. Jest to uczucie nie do opisania. 18.05.15 data krtora zostanie w moim sercu do końca życia ; ( ; ( ; (

02-05-2015

Dzisiaj w nocy wywoływali mi płód mojego martwego synka byłam w 16 tyg ciąży a on zmarł 2 tyg temu . Nosiłam go martwego 2 tyg a taki był śliczny wszystkie paluszki , żeberka wszystko na miejscu. Boże jak to boli

18-02-2015

Ja staram się z mężem o dziecko jestem po 8 poronieniach teraz jestem w szpitalu na ostatnich badaniach jestem w 8 miesiącu mam nadzieję że Weronisia urodzi się zdrowa no i żywa......

18-02-2015

Jestem w ciąży w 6 miesiącu ciąży wczoraj dowiedziałam się że Kacperek jest martwy byłam załamana dzisiaj będę miała operacje usunięcia martwego dziecka do już drugi raz gdy poroniłam obok tata śmierci 28.8.2003😢

17-02-2015

Ja zaszłam w ciąże gdy miałam 23 lata bardzo się ucieszyłam (jak każdy)pierwszy raz u ginekologa drugi,trzeci,czwarty,itp.no i ostatnia wizyta 3 dni przed porodem męczyłam się 18 godzin i nie było warto Amelka urodziła się martwa

17-02-2015

Moje dziecko zmarło 3 godziny po porodzie byłam przy nim gdy mój Wojtuś umierał obok data śmierci 24.1.2015

17-02-2015

Ja mam 21 lat i zaszłam w ciąże Proszę powiedzieć czy jedzenie sporej dawki orzechów jest bezbieczne? p.s 7 miesiąc 😊😉

09-02-2015

31.01.2015r straciłam dwóch synów Fabianka i Natanka w 21 tygodniu bardzo przezywam to poniewaz to juz 2 ciąza gdzie straciłam dzieci pochowałam je i bardzo boli to ze tylko zobaczyłam je kiedy urodziłam . bardzo tak chciałam dzieci i pozostało tylko smutek,rozpacz i zal. Ale pogodziłam sie stym ze wtrafili tam gdzie PAN BÓG zaopiekuje sie nimi tak jak waszymi Aniołkami . ale trzeba dalej zyc w sercu do konca zycia bedziemy miec ich ale to jeszcze nie koniec zeby nie miec dzieci poprostu tak musiało byc ja straciłam dzieci poniewaz była to ciąza blizniacza jednokosmólkowa gdzie dłuzo tumaczyli lekarze ze moze tak byc ze mogą potkrasc sobie krew ja wszystko robiłam ale nic nie dało sie zrobic poniewaz nie wiedziałam kiedy nadziejdzie taki czas ze tak bedzie ze podkradnie krew . przyszedł czas na badania a ja dowiedziałam sie ze nie bije serce mojim synom . bardzo straszny ból ale nie ma co sie załamywać.

29-12-2014

Sylwia doskonale Cię rozumię Twój Pawełek dołączył do grona aniołków,mój Franiu się nim zaopiekuje(*)28.11.2014,jakbyś chciała porozmawiać daj znać,bądż silna.

17-12-2014

Wczoraj pochowaliśmy naszego synka.. Pawełka :( Urodził sie martwy 12.12.2014 w 17 tyg ciąży bo Jego serduszko przestało bic :( Nie widziałam mojego skarba :( Nie moge sie z tego pozbierać... Maj miał być najszczęsliwszym miesiącem mojego życia.. Mam nadzieje ze Mój Aniołek jest z Innymi Aniołkami.

17-12-2014

Moja coreczkea urodzila sie martwa w 7 tyg ciazy w piatek 12-12 ... zatrzymanie akcji serca. W czwartek (jutro) pogrzeb nie moge sie pozbierac.... Moja Lilianka jest już wsrod aniolkow a ja nawet nie zdazylam jej przytulic powiedziec jak bardzo ja kocham . Nikt nie wie co sie stalo. Wszystko bylo ok ale ja czulam ze jednak cos jest nie tak. iestety musialam urodzic naturalnie na co nie bylam przygotowana ( w tym przypadku porod w terminie mialbyc przez cc) Urodzilam naturalnie... przy pomocy meza. Mam nadzieje ze mojej coreczce jest dobrze jednak to tak boli... sciskam i caluje wszystkie mamy ,ktore przezyly to co ja ...

15-12-2014

Witam wszystkie Aniołkowe Mamy. My z mężem straciliśmy naszą córeczkę na początku listopada. Ciąża idealna, wszystkie badania w normach, w maju byłyśmy wprawdzie na amniopunkcji bo po badaniach prenatalnych wyszło podwyższone ryzyko trisomii ale wszystko przeszłyśmy pomyślnie i okazało się, że Malutka jest zdrowa. W 40 tygodniu 4 dni przed terminem córeczka nadal rozrabiała w brzuchu choć może już nie z takim impetem jak wcześniej. Na dzień przed terminem porodu miałam termin badania w przychodni i to chyba było najdłuższe badanie usg jakie przeżyłam... Nic nie mówił, patrzyłam na jego twarz, kręcił głową z niedowierzaniem i chyba nie wiedział co powiedzieć, jak... Tętna nie było... Pędem do szpitala na konsultacje bo może pomyłka, może nie umiał znaleźć, może sprzęt się popsuł... W szpitalu kolejne usg, równie długie i nagle słowa, których brzmienia nie zapomnę do końca moich dni "mam dla Państwa najgorszą z możliwych wiadomości... ta ciąża jest martwa"... I nastąpiła cisza. Szybko przyjęli mnie do szpitala, podpięli do kroplówki żebym jak najszybciej urodziła. Spędziłam samotną noc na łóżku porodowym ponieważ mężowi nie pozwolili zostać przy mnie. Odruchowo głaskałam brzuch i wyczekiwałam cudu, że może Mała jednak się poruszy, może się pomylili. Dodam, że nikt ze mną nie rozmawiał, pielęgniarki wchodziły, patrzyły na kroplówkę i wychodziły tak jakby mnie nie było. Rano nadal nic, mąż przyjechał z samego rana, zmieniła się też położna, która zaczęła ze mną rozmawiać jak z człowiekiem. Koło 12-tej podłączyli mi 5 jednostkę oxytocyny i za godzinę zaczęły się naprawdę porządne bóle, zaczęły odchodzić wody i zrozumiałam, że rodzę. O 16-tej przyszła na świat nasza córeczka... w ciszy... mąż przytulił mnie i czułam tylko jego łzy spływające po mojej twarzy, ja nie umiałam płakać, może byłam zbyt wycieńczona. Położna ochrzciła naszą córeczkę żebyśmy mogli Ją bez przeszkód pochować. Sekcja wykazała, że córeczka była zdrowa, łożysko i pępowina również, Malutka była owinięta pępowiną ale podobno nie było to przyczyną śmierci. Nikt nie wie co się stało. Minął już miesiąc a ja nie umiem się pozbierać do kupy. Lekarz radził poczekać pół roku i próbować dalej... jeśli się uda to strach będzie ogromny.


CIĄŻA I PORÓD
- NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE


Znajdź miejsca przyjazne rodzicom i dzieciom. Pomóż innym mamom i dodaj miejsca, które ty lubisz.