Polecamy:
1 2 3 4 5
Ocena: 4,2/5 Głosów: 2
883
Komentuj
a
Wyślij znajomemu Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana

E-mail znajomego:

Od:

Wiadomość:

(Oprócz twojej wiadomości zostanie wysłany link do polecanej treści serwisu)

Poród martwego dziecka

Dodano , ostatnia aktualizacja: 2012-08-10
, autor:
Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe.

Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe.

O porodzie martwego dziecka mówimy, gdy do śmierci płodu dochodzi po 20. tygodniu ciąży. Jakie są przyczyny tej tragedii, jak jej uniknąć i co zrobić, jeśli nas już spotka?

W większości przypadków przyczyny urodzenia martwego dziecka pozostają nieznane. Kiedy udaje się je ustalić, są to zazwyczaj:

  • wady rozwojowe płodu,
  • problemy z łożyskiem (przedwczesne odklejenie),
  • choroby matki (cukrzyca, nadciśnienie),
  • zbyt wolne wzrastanie płodu,
  • infekcje (matki i dziecka),
  • problemy z pępowiną (np. zawiązanie).

Co się dzieje, gdy dziecko umiera w łonie matki?

Jeśli dziecko umrze w łonie matki, konieczne będzie, niestety, przejście przez całą procedurę porodu naturalnego. Niezwykle ważne jest, by kobieta była wtedy otoczona szczególną opieką, by lekarze i położne, o ile to możliwe, uchronili ją od bólu fizycznego i odizolowali od innych rodzących oraz noworodków.

Jak radzić sobie z bólem?

Śmierć dziecka jeszcze przed jego narodzeniem jest tak samo bolesna jak strata starszego dziecka albo innej, kochanej osoby. Uczucia rozpaczy, rezygnacji, złości, a także poczucie winy są całkowicie naturalne, rodziców czeka też przejście przez okres żałoby. Oto rady, które w tym wyjątkowo trudnym czasie powinny choć trochę ci pomóc:

Pamiętaj, że to, co się stało, nie jest twoją winą. Poronienie i poród martwego dziecka mogą przytrafić się każdemu, na większość komplikacji, które do tego prowadzą, nie masz żadnego wpływu.

Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe, pozwól, by twój partner także rozmawiaj z tobą o swoim przeżywaniu żałoby.

Nie staraj się na siłę jak najszybciej zakończyć żałoby. Jeśli potrzebujesz więcej czasu na poradzenie sobie z bólem, daj go sobie.

Weź urlop. Odpoczynek od pracy i codziennej rutyny pomoże ci lepiej zrozumieć i zaakceptować to, co cię spotkało.

Nie oczekuj, że partner będzie tak samo przeżywał waszą stratę, jak ty. Każdy ma prawo do cierpienia na swój własny sposób, dlatego nie oceniaj pochopnie jego spokoju, który ty odbierasz jako nieprzejmowanie się całym wydarzeniem - być może on stara się być silny dla ciebie. Najważniejsze, byście oboje rozmawiali o swoich uczuciach, nie dusili ich w sobie.

Nie odcinaj się od ludzi. Choć może ci się to wydawać trudne, rozmawianie z innymi o swojej starcie pomoże ci lepiej poradzić sobie z uczuciami przygnębienia i żalu. Możesz być zaskoczona, ile wsparcia otrzymasz, jeśli otworzysz się na innych.

Poszukaj grupy wsparcia. To może być stowarzyszenie pomagające kobietom po poronieniu albo forum internetowe - ważne, byś spotkała się z ludźmi, którzy przeżyli to samo, co ty, i rozumieją twój ból.

 

Odwiedź FORUM STRATA DZIECKA.

Komentarze

Imię lub nick
Dodaj komentarz
19-07-2014

Moja kochana Córeczka Weronika odeszła do Aniołków w 38 tyg ciąży rok temu.Wszystko przez lekarzy ze szpitala jak i również pogotowie. którzy nam nie pomogli przez 3 dni odsyłając nas do domu.Pogotowie które przyjechało do nas nie zabralo mnie do szpitala twierdząc,że mam atak paniki.Ten nasz cały koszmar wydarzył się w Anglii gdzie niby jak wiele osób twierdzi jest niezawodna opieka lekarska.Moja córeczka ważyła 3kg 700 ,sekcja wykazała,że była zdrowa.Lekarze którzy nas tak potraktowali i nie udzielili nam odpowiedniej opieki nadal pracują w tym szpitalu.Założyliśmy sprawę Szpitalowi i Pogotowiu i czekamy... nikt nie zwróci nam córeczki ale może to będzie jakaś nauczka i uratujemy przez to chociaż jedną małą istotkę.Dziewczyny uważajcie na lekarzy rutyniarzy których nie obchodzą nasze dzieci tylko pieniądze i rutyna która się wkrada wszędzie.Ja już byłam jedną noga na drugim świecie ponieważ krwotok jaki dostałam doprowadził do utraty 6 litrów krwi ,przeżyłam ale moja córeczka ,której tak wyczekiwałam i pragnęłam odeszła do Aniołków.Teraz pytam jak żyć i dlaczego ja.. minął rok a ja jestem w tym samym punkcie.W takiej sytuacji nie pomaga nic.Przytulam w tym momencie Was wszystkie ,które straciłyście swoje Dzieciątka... wierzę że spotkamy się tam na Górze ze swoimi Aniołkami i będziemy z Nimi na zawsze ... ....a kiedy wreszcie już stanę z Tobą twarzą w twarz powiem Ci jak było tu.. Ciebie brak.. jak było Ciebie brak...

09-07-2014

Ja straciłam synka w 37 tyg. Pierwsza ciąża, książkowa, zero dolegliwości, nawet mdłości nie miałam. Serduszko przestało mu bić. Rodziłam siłami natury, ale poród odbył się bez komplikacji. Okazało się, że mój synek nie ważył nawet 2 kg. Miałam nie rozwinięte łożysko i nie dawało tyle składników Krystiankowi, ile powinno. Synka pochowaliśmy i mamy odbite jego stópki. Strasznie mi go brakuje. Mój Aniołek 16.06.2014

29-06-2014

Mam 34 lata 23 kwietnia urodziłam martwą corke w 39 tygodniu ciąży . Wszystko bylo dobże żadnych problemów komplikacji , mineły dwa miesiące a bul po stracie nie słabnie jak sobie z tym radzić . Zostala tylko ogromna pustka

27-06-2014

Ja dzisiaj pochowałam swojego synka Karolka. Pod koniec maja dostałam silnego krwotoku. Lało się ze mnie okropnie i na dodatek jeszcze skrzepy. Pojechałam do szpitala i okazało sie że mam dwa krwiaki,ale na szczęście z moim synkiem było wszystko wporządku. Leżalam tydzień i cały czas antybiotyk i kroplówki. 09czerwca pojechałam do swojej lekarki i okazało się że krwiaki zniknęły ale zaczęło odklejać się łożysko. Wróciłam do domu i z dnia na dzień czekałam co będzie. No i się stało. 18czerwca urodziłam swojego synka w 16tyg. Urodziłam Karolka w domu w łazience. Trzymałam go pół godz.w ręku dopóki karetka nie przyjechała. Najgorsze to że widziałam jak mu serduszko przestaje bić. Byłam w totalnym szoku.I znów szpital.Lekarz wyciągnął łożysko ale musiałam czekać na zabieg bo zostały mi resztki łożyska.W między czasie dali mi jakieś papiery do podpisania.Nawet nie wiedziałam co podpisuje. I najgorsze dopiero się zaczęło. Minął tydzień od tragedii a ja dostałam tel.z opieki że niby ja odmówiłam pochówku własnego dziecka. Nie wierzyłam co oni do mnie mówią. Myślałam że mi to sie śni. Ogarnęłam się wkońcu i na drugi dzień pojechałam załatwiać wszystkie sprawy związane z pochówkiem. Mój kochany aniołek wkońcu może spoczywać w spokoju.

23-06-2014

Mam 26 lat Moja ciąża przebiegała ksiazkowo, wszystko było idealne. Miałam rodzic pierwszy raz nie wiedziałam jak to bedzie.tydzień przed terminem dostala-m skurczy myslalam ze to juz, ze zobacze swoje maleństwo ale okazało się ze to skurcze przepowiadajace, serduszko malego silnie bilo wiec musieliśmy jeszcze troszkę poczekac. Dwa dni po planowanym terminie dostalam silnych skurczy wiedziałam ze to juz ze za niedługo nasz synek będzie znami pojechalismy do szpitala cali szczesliwi , zabrano mnie na kontrolne ktg i w tym momencie czas stanął w miejscu okazało się ze nie mogą wykryć bicia serduszka, w pierwszym momencie myslalam ze aparatura się zepsula nastepnie zabrano mnie na USG i tam zobaczylam ze serduszko nie bije. Najpiękniejszy dzień stal się najgorszym dniem w moim zyciu. Urodziłam syneczka i niewyobrazam sobie ze moglabym go nie przytulic i nie porzegnac sie z nim. Cały czas czuje pustkę po moim Aniołku. KOCHAM CIE

22-06-2014

Doskonale was panie rozumie, Rowniez urodziłam synka Wiktora 11.08.2011 do dziś nie znam przyczyny. Probowalam dowiedziec sie jaka przyczyna dlaczego tak sie stało ,ale bez skutecznie. Nie jestem wstanie zrozumieć dlaczego skoro byłam pod stała opieka lekarza.

11-06-2014

dobrze ktos napisal dlaczego medycyna tak malo wie o smierci dzieci w lonie matki, stracilam swoja corke w 39 tygodniu ciazy i boje sie ze nie dowiemy sie dlaczego co bylo powodem ze jej serduszko przestalo bic, Florentyna urodzila sie 20.05.2014 teraz zostala pustka i mysl jak dalej zyc

09-06-2014

Mam już dwojkę dzieci i wcale nie planowałam kolejnej ciaży,tym bardziej że byłaby to trzecia cesarka. O boje z męzem stwierdzilismy że kolejne dziecko to coś wspanialego.Cieszylismy się wszyscy jak wariaci.Badania prenatalne wyszły znakomicie,badania i usg u mojego prowadzacego ginekologa wychodziły idealnie.Moja ciaża była po prostu ksiażkowa. W 19tygodniu ciazy poszłam na kontrolne badania i swiat po prostu mi się zawalił.Podczas badania usg lekarz stwierdzil ze moja dzidzia nie zyje od dwoch tygodni. Nie wiem jak dojechałam do szpitala,cały czas płakałam i miałam wrażenie ze to wszystko nie dzieje się tak naprawdę. W szpitalu dostałam osobbny pokój i kazano mi normalnie rodzić. Rodziłam mojego Aniołeczka 24 godziny i były to najgorsze godziny w moim życiu. Po porodzie połozna zawineła moje maleństwo w ręczniczek i dała mi go przytulić. Chciałam umrzeć razem zz moim synkiem. Bol po stracie dziecka ,chocby takiego maleńkiego jest nie do opisania. Kłocę się z Bogiem ,dlaczego nie dał mi się nacieszyć moim chłopczykiem,dlaczego był tak okrutny i mi go zabrał. Wiem ze potrzeba dużo czasu abyśmy cała naszą rodzina pozbierali się po takiej tragedii. Na razie czuję straszna pustkę w moim sercu i ciągle mam przed oczami mojego Aniołka.

04-06-2014

Meggi ja rownież jestem we Francji w zeszłym roku także urodziłam tutaj martwa córeczkę bardzo mi przykro z Twojego powodu proszę podaj mi swojego maila doskonale wiem co czujesz :(

31-05-2014

Hej Hejja miałam cala ciążę problatyczna od 24 tygodnia stwierdzono wtedy u mnie malowideł i przerost łożyska i ze mój aniołek zatrzymał się w 20 tygodniu później stwierdzono ze przeszłam parwowirusa B 19;( w 34 tygodniu trafiłam do szpitala ze mam hipotrofie płodu leżałam przez 2 tygodnie po czym wyszlam ze szpitala tydzień później znalazłam się znowu w szpitalu aby mój ciąża był kontrolowana juz do końca leżałam i odliczanie dni do porodu w połowie 38 tygodnia nagle serduszko mojego aniołka Przestało Bić Mój Kochany Leos poszedł do nieba. Obecnie czekamy na wyniki sekcji aby dowiedzieć się co było przyczyną ;(((

29-05-2014

Musze jutro urodzic moje martwe perelko. To byla nielatwa ciaza ale nie bylismy na to przygotowanie. Nie wiem jak teraz zyc. Wiem ze moje blizniaki to male aniolki. Musze podiac decyzje czy chce je zobaczyc, i czy szpital ma Nam je oddac. Jestem we Francji nie wiem jakie tu Maja zasady. Tylko mysle i placze......

29-05-2014

witam i pogrążam się razem z wami w tej rozpaczy. Ja też strąciłam mojego kochanego synka Mateuszka 09.05.2014. Bardzo ciężko jest mi i bardzo współczuję wszystkim. Śpij dobrze aniołeczku,Nigdy Cię nie zapomnę. Kochamy Cię.

27-05-2014

Ja mam dwójkę dzieci, syna(10l.) i córkę(5l.). W lutym dowiedziałam się że jestem w ciąży... Byłam w szoku bo nie planowaliśmy ale później się cieszyliśmy. Poszłam do lekarza w 5/6 tyg. ale jeszcze nie było tętna więc lekarz kazał mi przyjść za 2 tyg. Wróciłam za dwa tygodnie i przy usg dopochwowym okazało się że mojej dzidzi nie bije serduszko :( Byłam w ciężkim szoku, cały czas wydawało mi się że takie rzeczy mnie nie dotyczą... a jednak :( Kiedy przyjechaliśmy z mężem do domu moje dzieci czekały już na zdjęcie z usg bo chciały zobaczyć zdjęcie rodzeństwa... A ja ze łzami w oczach nie wiedziałam co mam im powiedzieć, tak się cieszyli... Kiedy im powiedziałam wszyscy płakaliśmy jak bobry :( Po paru dniach poszłam do szpitala na tzw łyżeczkowanie. Mój pan doktor miał wtedy dyżur i miałam wrócić w tym samym dniu do domu. Niestety na izbie przyjęć siedziałam 3,5 godziny ponieważ mój "przypadek" był nie szkodliwy dla zdrowia dziecka, przecież moje dziecko już nie żyło... Niestety mój zabieg odbył się dopiero w następnym dniu i to w znieczuleniu miejscowym ponieważ anestezjolog nie miał czasu podejść. Zabieg miał trwać 5 minut a trwał 20. Po dwóch godzinach zrobili mi usg i okazało się że zostało jeszcze kawałek łożyska... Musiałam leżeć do następnego dnia i musiałam czekać na anestezjologa który miał tego dnia 6 cięć cesarskich, 8 zabiegów ginekologicznych i ja...Kiedy w końcu o 15.20 zawołali moje nazwisko byłam w szoku. Na szczęście mój lekarz był wtedy przy zabiegu i robił mi usg w trakcie zabiegu. W pełnym znieczuleniu wyczyścili mnie i mogłam wrócić do domu. Byłam załamana że nie dość że moje dzidzia ni żyło to jeszcze tyle musiałam siedzieć w tym szpitalu... Dziś minęło już 2 miesiące a ja płaczę po kątach tak żeby moje bąki nie widziały bo przeżywają to razem ze mną:(

15-05-2014

Witam. Mam 22 lat . pierwszy raz poroniłam jako 18 letnia dziewczyna, w 7 tygodniu ciąży nie przeżyłam tak tego. poleciała krew brzuch zabolał do końca nie dochodziło to tak do mnie. w maju 2013 roku dowiedziałm sie ze jestem w ciąży 9 tydien . byłam szczesliwa i jednoczesnie przerażona . moja ciąża przebiegała całkiem dobrze . po koniec 12 tygodnia dostałam zakarzenia pochwy. i zaczeło sie piekło.. wraz z sluzem zaczynała sie pokazywaz brunatna krew. odwiedzałam szpitale ale nie uzyskałam pomocy twierdzili ze man taką urode ze tak sie zdaza . w 15 tygodni dostałam slinego krwotoku... okazało sie ze mam juz od około 5 tygodni krawiaka miał on peawie 10cm. po tygodniu wyszłam ze szpitała .. lezałam plackiem w łuzku .. przyjmoałam leki.. 16 tydzien ciązy nagle poczułam bekniecie w brzuchu.. i.. wielka plama mokra ... okazało sie ze krwiak odkleił łozysko i straciłam dziecko... w bólach rodziłam maleństwo... połozna siedział przy mnie lekarze dawali mi leki na uspokoienie... i przeciw bolowe.. sam fakt ze urodze dziecko i nie bd ze mmą ... przerazał mnie i bolało coraz bardziej... obecnie jestem w ciązy w 15 tygodniu i jest wszystko w porządku... oprucz tego ma 5 letniego syna dzieki niemu przetrwałam złe chwile i szybko doszłam do siebie... wierze ze tą ciąże do nosze i bd szczęsliwe zakończenie :)

07-05-2014

Mój synek urodził sie 11 miesięcy temu po przez Cesarskie Ciecie w 33TYG Ciąży.. dziś jestem w 7 miesiącu ciąży jestem dobrej myśli choć że z synkiem do samego końca było wszystko w porządku 2 dni przed odejściem byłam u ginekologa wszytko było ok sekcja nic nie wskazała... Boje sie okropnie :( Tak Bardzo Cie kocham SYNKU

25-04-2014

Nie wiem jak mam zyc dalej. Wczoraj musielismy pochowac naszego synka Michalka. Zmarl w 28 tygodniu ciazy. W 23 tyg ciazy zalozono mi szew na syjke macicy z powodu rozwierajacej sie szyjki, lezalam ciagle. Bardzo dbalam aby nie pekl mi szew zebym nie urodzila zbyt wczesnie. Nikt jednak nie spodziewal sie ze zaczna odchodzic wody plodowe, ja niestety nie widzialam ze tak sie dzieje. Prawdopodobnie odchodzily po kropelce ze nie bylam w stanie tego zobaczyc, przestalam czuc ruchy, pojechalam na IP gdzie okazalo sie bezwodzie i brak czynnosci serduszka. Wywolano mi porod, musialam urodzic silami natury, maluszek byl ulozony posladkami porod ciezki jednak to nie bol fizyczny byl nie dozniesienia, a ten w sercu kiedy wiedzialam ze urodze, ale nie uslysze placzu malenstwa. Wiedzialam ze tak sie nie stanie ale do samego konca porodu wierzylam , ze to pomylka i ze stanie sie cud i uslysze placz dziecka, niestety tak sie nie stalo. Ciagle zadaje sobie pytanie dlaczego nie widzialam ze wody sie sacza, dlaczego nie czulam ze moj synek umiera we mnie. Moje serce rozpada sie na kawalki :(:( Gdybym mogla oddalabym mu swoje serce i dusze i umarla za niego,aby Misiu zyl. Niestety tak sie nie da... Michalku, Anioleczku nasz przepraszam, ze nie potrafilam Ci pomoc, KOCHAM CIE CALYM SERCEM. (*)

19-04-2014

Także zadaje sobie to pytanie DLACZEGO? I staram się odtworzyć wszystkie dni przed czy czegoś złego nie zrobiłam. Miłoszek słabiej się ruszał od tygodnia, ale byłam to sprawdzić na oddziale i wszystko było ok. Lekarz zrobił ze mnie panikarę. Mimo, ze nadal ruchy były słabsze, to uspokojona byłam wiedząc, ze jest dobrze. W poniedziałek przesunelam wizytę na następny dzień, żeby się uspokoić, bo wieczorem moja Kruszynka dawała ładnie o sobie znać. Niestety. Na usg brak akcji serduszka i zero ruchów. Nie potrafię tego zrozumieć. Wszystko było dobrze, badania, wcześniejsze usg. Aż tu nagle taki cios. Jestem 9 dni po porodzie. Nie potrafię tego pojąć. 4,5 roku temu straciliśmy Synka w 25 tygodniu, teraz Miłoszek w 24. Z milą chęcią polozylabym się i więcej juz nie obudziła, ale mamy Synka dla którego musze się jakoś trzymać.

16-04-2014

kochana czytam wasze wpisy...tez jestem mama aniolka...wiem co czujesz .ja po smierci matyldy zaraz zaszlam w ciaze..i urodzilam zdrowa michaline.teraz misiek moj konczyl 2 lata. jsak ja to mowie-wszystkie dzieci sa cudowne ale misiek czyli michalina jest zajebista!!!!

15-04-2014

Współczuję szczerze wszystkim mamom, naprawdę. Basiu, masz rację, że denerwują Cię słowa, że Bóg tak chciał - nie chciał! Bo to, że ktoś umiera, nie jest automatycznie wolą Bożą - ludzie litości. Panuje takie durne przekonanie, że jak coś złego się stało - wypadek, śmierć bliskiej osoby, to od razu, że Bóg tak chciał - a skąd do cholery możesz to wiedzieć?! Wypadek - nikt nie pomyśli, że winny jest nie Bóg, a pijany idiota nie? Tak samo w takiej sytuacji - jest wiele aspektów, genetycznych, medycznych, psychologicznych czy jeszcze innych które powodują stratę dzieciątka i mówienie, że to sprawka Pana Boga jest niedorzeczne. Bóg, który jest miłością nie może chcieć dla nas złego - przecież to takie logiczne! Jedyne co Bóg w tej sprawie robi, to jest z cierpiącymi i współodczuwa... Trzymajcie się cieplutko, pamiętam o Was w modlitwie. :)

15-04-2014

jeśli ktoś, w podobnej sytuacji, ma ochotę wymienić się doświadczeniami podaję e-maila malgorzatakurzawa@o2.pl


CIĄŻA I PORÓD
- NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE


Znajdź miejsca przyjazne rodzicom i dzieciom. Pomóż innym mamom i dodaj miejsca, które ty lubisz.