Polecamy:
1 2 3 4 5
Ocena: 5/5 Głosów: 1
866
Komentuj
a
Wyślij znajomemu Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana

E-mail znajomego:

Od:

Wiadomość:

(Oprócz twojej wiadomości zostanie wysłany link do polecanej treści serwisu)

Poród martwego dziecka

Dodano , ostatnia aktualizacja: 2012-08-10 , autor:
Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe.

Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe.

O porodzie martwego dziecka mówimy, gdy do śmierci płodu dochodzi po 20. tygodniu ciąży. Jakie są przyczyny tej tragedii, jak jej uniknąć i co zrobić, jeśli nas już spotka?

W większości przypadków przyczyny urodzenia martwego dziecka pozostają nieznane. Kiedy udaje się je ustalić, są to zazwyczaj:

  • wady rozwojowe płodu,
  • problemy z łożyskiem (przedwczesne odklejenie),
  • choroby matki (cukrzyca, nadciśnienie),
  • zbyt wolne wzrastanie płodu,
  • infekcje (matki i dziecka),
  • problemy z pępowiną (np. zawiązanie).

Co się dzieje, gdy dziecko umiera w łonie matki?

Jeśli dziecko umrze w łonie matki, konieczne będzie, niestety, przejście przez całą procedurę porodu naturalnego. Niezwykle ważne jest, by kobieta była wtedy otoczona szczególną opieką, by lekarze i położne, o ile to możliwe, uchronili ją od bólu fizycznego i odizolowali od innych rodzących oraz noworodków.

Jak radzić sobie z bólem?

Śmierć dziecka jeszcze przed jego narodzeniem jest tak samo bolesna jak strata starszego dziecka albo innej, kochanej osoby. Uczucia rozpaczy, rezygnacji, złości, a także poczucie winy są całkowicie naturalne, rodziców czeka też przejście przez okres żałoby. Oto rady, które w tym wyjątkowo trudnym czasie powinny choć trochę ci pomóc:

Pamiętaj, że to, co się stało, nie jest twoją winą. Poronienie i poród martwego dziecka mogą przytrafić się każdemu, na większość komplikacji, które do tego prowadzą, nie masz żadnego wpływu.

Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe, pozwól, by twój partner także rozmawiaj z tobą o swoim przeżywaniu żałoby.

Nie staraj się na siłę jak najszybciej zakończyć żałoby. Jeśli potrzebujesz więcej czasu na poradzenie sobie z bólem, daj go sobie.

Weź urlop. Odpoczynek od pracy i codziennej rutyny pomoże ci lepiej zrozumieć i zaakceptować to, co cię spotkało.

Nie oczekuj, że partner będzie tak samo przeżywał waszą stratę, jak ty. Każdy ma prawo do cierpienia na swój własny sposób, dlatego nie oceniaj pochopnie jego spokoju, który ty odbierasz jako nieprzejmowanie się całym wydarzeniem - być może on stara się być silny dla ciebie. Najważniejsze, byście oboje rozmawiali o swoich uczuciach, nie dusili ich w sobie.

Nie odcinaj się od ludzi. Choć może ci się to wydawać trudne, rozmawianie z innymi o swojej starcie pomoże ci lepiej poradzić sobie z uczuciami przygnębienia i żalu. Możesz być zaskoczona, ile wsparcia otrzymasz, jeśli otworzysz się na innych.

Poszukaj grupy wsparcia. To może być stowarzyszenie pomagające kobietom po poronieniu albo forum internetowe - ważne, byś spotkała się z ludźmi, którzy przeżyli to samo, co ty, i rozumieją twój ból.

 

Odwiedź FORUM STRATA DZIECKA.

Komentarze

Imię lub nick
Dodaj komentarz
16-04-2014

kochana czytam wasze wpisy...tez jestem mama aniolka...wiem co czujesz .ja po smierci matyldy zaraz zaszlam w ciaze..i urodzilam zdrowa michaline.teraz misiek moj konczyl 2 lata. jsak ja to mowie-wszystkie dzieci sa cudowne ale misiek czyli michalina jest zajebista!!!!

15-04-2014

Współczuję szczerze wszystkim mamom, naprawdę. Basiu, masz rację, że denerwują Cię słowa, że Bóg tak chciał - nie chciał! Bo to, że ktoś umiera, nie jest automatycznie wolą Bożą - ludzie litości. Panuje takie durne przekonanie, że jak coś złego się stało - wypadek, śmierć bliskiej osoby, to od razu, że Bóg tak chciał - a skąd do cholery możesz to wiedzieć?! Wypadek - nikt nie pomyśli, że winny jest nie Bóg, a pijany idiota nie? Tak samo w takiej sytuacji - jest wiele aspektów, genetycznych, medycznych, psychologicznych czy jeszcze innych które powodują stratę dzieciątka i mówienie, że to sprawka Pana Boga jest niedorzeczne. Bóg, który jest miłością nie może chcieć dla nas złego - przecież to takie logiczne! Jedyne co Bóg w tej sprawie robi, to jest z cierpiącymi i współodczuwa... Trzymajcie się cieplutko, pamiętam o Was w modlitwie. :)

15-04-2014

jeśli ktoś, w podobnej sytuacji, ma ochotę wymienić się doświadczeniami podaję e-maila malgorzatakurzawa@o2.pl

15-04-2014

Moja ciąża rozwijała się wręcz książkowo... Czułam się wspaniale, nie mialam żadnych dokuczliwych dolegliwości, zdrowo się odżywiałam, byłam w ciąglym ruchu...Nagle,29 października 2013r na ostatniej rutynowej wizycie kontrolnej, okazało się,że lekarz nie wyczuwa tętna mojej córeczki... Ta wiadomość spadła na nas jak grom z jasnego nieba... Wcześniej niewyobrażałam sobie nawet,że dzieciatko może tak po prostu umrzeć... Tak po prostu... W szpitalu przeżyłam kolejny horror... o 9.30 trafiłam do szpitała, dopiero o 15.00 zostałam przyjeta na oddział i zrobili mi usg potwierdzając diagnozę... Trafiłam na osobną salę ok.17.00 dostalam tabletki na wywolanie porodu... Przez całą noc nie zajrzała do mnie żadna lekarka, ani pielęgniarka... jestem pewna, bo nie zmrużyłam oka. Lekarka zajrzała do mnie dopiero o 6 rano miałam już rozwarcie na 7 cm... Julkę urodzilam o 7.30 Nie otrymalam żadnej pomocy psychologicznej. Tata, który przemierzył ponad 300km by pomóc mi przeżyć te okropne chwile, usłyszał od lekarki,że rodzina tylko przeszkadza na oddziale... zero empatii... Bardzo to przeżyłam, minęlo 5 miesięcy, ale nadal nie mogę w to uwierzyć, a tym bardziej się pogodzić z tym, co się stało. Sekcja zwłok nie wykazały żadnych nieprawidlowości badanie łożyska także nie dało odpowiedzi na wciąż nurtujące pytanie DLACZEGO... I ten brak zrozumienia wśród lekarzy, którzy chyba sami się nie słyszą mówiąc kobiecie w takiej chwili ,,Takie rzeczy się zdarzają to czysta fizjologia, jest Pani ładna młoda, będzie Pani miala jeszcze dzieci"

13-04-2014

witam ponownie...kochane mamy,czy mozna odswiezyc wczesniejsze wpisy?

12-04-2014

Szukam kontaktu z ludźmi, którzy przez to przeszli lub mogą w jakiś sposób pomóc, bo czuję się z tym sama. 26 lub 27 lutego 2014r. zmarła nagle moja córeczka. Byłam w 34 tygodniu ciąży. 2 marca ja Urodziłam po wywołaniu porodu.Nie mogę w to nadal uwierzyć i zrozumieć co się stało. Ciąża prócz mdłości na początku, drobnych dolegliwości typowych dla ciężarnych oraz bólów bioder (ograniczały mnie dość mocno) przebiegała bezproblemowo. Tydzień przed tą tragedią miałam wizytę kontrolną u położnej,gdzie było badane bicie serca malutkiej i pobierano mi krew do badań. Wszystko było idealnie. Nagle się coś stało. ostatnie ruchy jakie pamiętam były w środę wieczorem. Następnego dnia dowiedziałam się, że Ala nie żyje. Szczęście w nieszczesciu,że przebywam obecnie w Anglii (słyszałam jak to się wszystko odbywa w polskich szpitalach) i tu otrzymałam ogromne wsparcie ze strony szpitala i położnych. Dzięki temu oraz dzięki wsparciu rodziny, znajomych i wielu innych osób przetrwalismy te najgorsze w życiu chwile. Czekamy na wyniki badań sekcji zwłok. Przeraża mnie myśl,że mogę się nigdy nie dowiedzieć co się stało. Podobno tak często przyczyna pozostaje nieznana. Nie mogę przez to zaznać spokoju. Nie mogę pojąć jak ona mogła tak po prostu umrzeć. Wszystkie badania przez całą ciążę były idealne i nagle coś ja zabiło i nikt mi nie potrafi powiedzieć co!! Przeszukalam juz chyba cały internet,przeczytałam wszystkie materiały i jestem zszokowana,że tak mało się w medycynie wie na ten temat. Tak wielu rodziców zostaje bez odpowiedzi. Szukam kontaktu z osobami w podobnej sytuacji. Nic nie wróci życia mojej ukochanej córci, ale rozmowy z innymi może choć trochę pomogą mi to wszystko zrozumieć. Może jakiś lekarz udzielilby porady. Może ktoś ma ochotę po prostu wymienić się doświadczeniami. A może ja w jakiś sposób mogłabym kogoś wesprzeć.mój adres e-mail: aniolkowamama86@wp.pl

03-04-2014

współczuje wam kobietki bardzo wiem co czujecie ja 1 marca urodziłam martwego synka. Byłam w 23 tygodniu ciąży miałam tylko 2 badania usg na poczatku w 5 miesiacu chciałam poznać płeć dziecka ale lekarz znów nie zrobił usg zaniepokojona zapytałam czy mój brzuszek nie jest za malutki był nie widoczny. dotknął brzuch mówi ze wszystko jest dobrze.ZA 3 tyg. miałam usg i straszne słowa ze czuć tętna Dacie wiare ze pod sercem nosiłam 1.5 miesiaca martwe dziecko mój syn był fioletowy nie dawno dostałam silnego krwotoku lało sie ze mnie do tego mam silny ból brzucha jeżeli chcecie pisać to mój nr.506225323 pomoge w cierpieniu bo sama to przeszłam

01-04-2014

Mijają właśnie dwa tygodnie odkąd czuję tą okropną pustkę. Straciłam mojego syneczka w 26 tygodniu ciąży. O tym że nie bije serduszko mojego Dawidka dowiedziałam się 18 marca 2014r., dokładnie w 1 rocznicę śmierci mojego taty. To okropne gdy przez te 26 tygodni wszystko jest wzorowo, wszystkie badania i prenatalne też są wręcz idealne, a tu nagle słyszysz te okropne słowa od lekarza:"brak tętna" i wpatrujesz się w ten monitor, patrząc na to małe serduszko, a ono rzeczywiście nie bije, maluszek nie kopie. Boże dlaczego ja!!!! I co dalej? Musisz urodzić to maleństwo, wiedząc, że nie zapłacze, a ty go nie przytulisz. Obok w salach słychać jak rodzą kobiety, a ich maleństwa po raz pierwszy płaczą, a u mnie ta przerażająca cisza, masakra!!!! A potem co? Pogrzeb-pożegnanie, i mnóstwo pytań, które wciąż krążą po głowie. Przepraszam Cię mój syneczku, może zrobiłam coś nie tak, może za dużo nerwów, może, może, może..... Nasz mały Aniołek.

27-03-2014

Jak wspaniale, że są takie fora! Dziękuję wszystkim uczestniczkom i modlę się do naszych Aniołków! Pozdrawiam

23-02-2014

ja straciłam swoje dzieciątka w 14 tyg była to ciaza blizniacza strasznie to przeżyłam kolejna ciaża była dla mnie ogromnym szcześciem dzieciątko rozwijało sie prawidłowo badania super w 25 tyg na usg dowiedziałam sie ze moja córeczka nie żyje ,ból nie do opisania ,szpital,8 dni leżałam z moją martwą córeczką zanim zaczął się poród, przeżycie nie do opisania ,mineły dwa miesiące a ja nie mogę się pogodzic z tym co sie stało tak strasznie tesknie za moim aniołkiem .

15-02-2014

Ja stracilam swojego aniolka 12.01.2014 nigdy nie zapomne wyrazu twazy kobiety ktora robila usg! nie moglam uwirzyc w to co uslyszalam! a pozniej uczucie... swiat sie zalamal! co naj gorsze do tej pory nie wiemy co bylo przyczyna a nawet jakiej pleci byl nasz aniolek! w 21 tygodniu lekarze chyba potrafia rozroznic plec?? wielkie wsparcie ze strony mojego partnera i za to mu z calego serca dziekuje! wiem ze jego strasznie tez to boli a bolu nie da sie ukryc nawet jak o nim sie nie mowi! czy postawilam sie na nogi? staram sie jak moge! ale bol, zal i smutek jak narazie wygrywaja! wszystkim mamom wytrwalosci i wiary na leprze jutro!!!

30-01-2014

Czesc wszystkim mam na imie Aneta 23 lutego2013 urodzilam swoja ksiezniczke byla juz niezywa w moim lonie okolo 3 tyg. Pochowalismy ja z zalem. Po 5 miesiacach postanowlismy sprobowac jeszcze raz w 26 tyg pojechalm na wizyte do lekarza bo nie czulam ruchow przez 3 dni lekarz wyslal mnie na USG I tam stwierdzono ze dziecko nie ma wystarczajaco wod plodowych wiec postanowiono zrobic mi cesarke po 15 min moj synek zmarl. Dlaczego spotkalo mnie to 2 razy? To takie oktotne pochowalam synka 2014 .1.12 tak bardzo za nimi tesknie. Nie wiem co ma ze soba robic mam dziure w sercu!

30-01-2014

Czesc wszystkim mam na imie Aneta 23 lutego2013 urodzilam swoja ksiezniczke byla juz niezywa w moim lonie okolo 3 tyg. Pochowalismy ja z zalem. Po 5 miesiacach postanowlismy sprobowac jeszcze raz w 26 tyg pojechalm na wizyte do lekarza bo nie czulam ruchow przez 3 dni lekarz wyslal mnie na USG I tam stwierdzono ze dziecko nie ma wystarczajaco wod plodowych wiec postanowiono zrobic mi cesarke po 15 min moj synek zmarl. Dlaczego spotkalo mnie to 2 razy? To takie oktotne pochowalam synka 2014 .1.12 tak bardzo za nimi tesknie. Nie wiem co ma ze soba robic mam dziure w sercu!

29-01-2014

Ja przestałam czuć ruchy córki...poszłam do lekarza i okazało się,że jej serduszko już nie bije...38 tydzień ciąży.Ból tak ogromny...i te pytania bez odpowiedzi-DLACZEGO????Poród martwego dziecka jest kolejnym okropnym przeżyciem. Wciąż wraca ten ból,śni mi się siedzi w głowie jak zadra.Wiem jedno-trzeba się wypłakać,wygadać.Nie wiem jak długo potrwa moja żałoba...staram się być dzielna bo wiem,że są ludzie dla których musze żyć-moją córka 3 letnia i mąż.Gdyby nie ta śmierć dziś było by nas troje a tak od dwóch miesięcy zapalam znicz na grobie naszego Aniołka.

24-01-2014

Dziewczyny jestescie niesamowiete i super dzielne czytalam wasze wpisy i ryczalam zewnymi lzami znalazlam to forum bo moja przyjaciolka tez urodzila martwego dzidziusia ciaza przebiegala prawidlowo zadnych nieprawidlowosci a tu masz informajca spadla na nas jak grom z jasnego nieba.jak sie dowiedzialm to ryczalm dwa dni.Dziewczyny trzymam za Was wszystkie kciuki jestescie wielkie i calym sercem lacze sie z Wami w bolu. wierze ze kazda z Was bedzie miec szanse ukoic swoj bol trzymnajac malutka istotke a dzisiaj przed snem obiecuje pomodlic sie za wszystkie wasze slodkie Aniolki malutkie. Musicie wierzyc i nie poddawac sie kiedys i tak tam wszyscy sie spotkamy.Sciskam Was mocno!

10-01-2014

moj kamilek byl dosc ruchliwy potem troche mniej. Do konca sie wypinał więc myślałam że jest ok. 27.12.2013 po całonocnych bólach pojechalam na szpital i niestety ktg nie wykazało bicia jego serduszka.ponoc od kilku dni nie żył choć ważył 3520g.długi58cm.sekcja nic nie wykazała ponoć był zdrowy.mam jeszcze 2 synów ale to ciężkie.Kamilka tatuś krzysztof k. miał go gdzieś nawet jego śmierć i pogrzeb mi jako bezrobotnej nawet zasiłek pogrzebowy sie nie należał a opieka mi nawet nie pomogła

27-12-2013

Mój synek urodził się 16 grudnia 2013 o 13:15 w 39tyg ciąży, poprzez cięcie cesarskie, automatycznie po wyjęciu go z macicy umarł. Nie była nam dana nawet sekunda. A ze strony lekarzy wciąż brak wyjaśnienia, bo oni niestety nie wiedzą jak to się mogło wydarzyć. Nie wyobrażam sobie na chwile obecną jak miałabym kiedykolwiek zaufać medycynie i lekarzom ponownie.

20-12-2013

zagląda tu dużo matek i wszystkie ściska serce. Mam troje dzieci, są cudowne i bardzo je kocham, ale rok i 4 miesiące temu w 38 tyg. straciłam Aniele a dwa miesiące temu w 17 tyg. przestało bić serduszko Aleksandrowi. Żeby nie zwariować od razu wróciłam do pracy. Niby żyje normalnie, praca, dom, rodzina ale wszystko się zmieniło. Jak myślę o moich nienarodzonych dzieciach odczuwam fizyczny ból nie do opisania. Na grób chodzę sama bo mój szloch dla mojego męża, który dla mnie zgrywa bohatera jest nie do wytrzymania. Jedyna myśl trzyma mnie w kupie, nie jestem na świecie sama. Jest nas bardzo dużo i wszystkie musimy żyć i wierzyć, że kiedyś przytulimy nasze aniołki w niebie.

16-12-2013

stracilam krzysia w 37 tygodniu :( dlaczego zycia nas tak karze i za co?

16-12-2013

urodziłam moją córeczkę miesiąc temu, tęsknimy za nią co dzień w domu jest cicho i pusto, a najbardziej denerwują słowa pocieszenia że Bóg tak chciał ...

FORUM DLA MAM Rozmowy o trudnych doświadczeniach

CIĄŻA I PORÓD
- NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE


Znajdź miejsca przyjazne rodzicom i dzieciom. Pomóż innym mamom i dodaj miejsca, które ty lubisz.