Polecamy:
1 2 3 4 5
Ocena: 4,5/5 Głosów: 3
902
Komentuj
a
Wyślij znajomemu Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana

E-mail znajomego:

Od:

Wiadomość:

(Oprócz twojej wiadomości zostanie wysłany link do polecanej treści serwisu)

Poród martwego dziecka

Dodano , ostatnia aktualizacja: 2012-08-10
, autor:
Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe.

Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe.

O porodzie martwego dziecka mówimy, gdy do śmierci płodu dochodzi po 20. tygodniu ciąży. Jakie są przyczyny tej tragedii, jak jej uniknąć i co zrobić, jeśli nas już spotka?

W większości przypadków przyczyny urodzenia martwego dziecka pozostają nieznane. Kiedy udaje się je ustalić, są to zazwyczaj:

  • wady rozwojowe płodu,
  • problemy z łożyskiem (przedwczesne odklejenie),
  • choroby matki (cukrzyca, nadciśnienie),
  • zbyt wolne wzrastanie płodu,
  • infekcje (matki i dziecka),
  • problemy z pępowiną (np. zawiązanie).

Co się dzieje, gdy dziecko umiera w łonie matki?

Jeśli dziecko umrze w łonie matki, konieczne będzie, niestety, przejście przez całą procedurę porodu naturalnego. Niezwykle ważne jest, by kobieta była wtedy otoczona szczególną opieką, by lekarze i położne, o ile to możliwe, uchronili ją od bólu fizycznego i odizolowali od innych rodzących oraz noworodków.

Jak radzić sobie z bólem?

Śmierć dziecka jeszcze przed jego narodzeniem jest tak samo bolesna jak strata starszego dziecka albo innej, kochanej osoby. Uczucia rozpaczy, rezygnacji, złości, a także poczucie winy są całkowicie naturalne, rodziców czeka też przejście przez okres żałoby. Oto rady, które w tym wyjątkowo trudnym czasie powinny choć trochę ci pomóc:

Pamiętaj, że to, co się stało, nie jest twoją winą. Poronienie i poród martwego dziecka mogą przytrafić się każdemu, na większość komplikacji, które do tego prowadzą, nie masz żadnego wpływu.

Mów otwarcie o swoich przeżyciach i uczuciach, nie obawiaj się, że mogą być niewłaściwe, pozwól, by twój partner także rozmawiaj z tobą o swoim przeżywaniu żałoby.

Nie staraj się na siłę jak najszybciej zakończyć żałoby. Jeśli potrzebujesz więcej czasu na poradzenie sobie z bólem, daj go sobie.

Weź urlop. Odpoczynek od pracy i codziennej rutyny pomoże ci lepiej zrozumieć i zaakceptować to, co cię spotkało.

Nie oczekuj, że partner będzie tak samo przeżywał waszą stratę, jak ty. Każdy ma prawo do cierpienia na swój własny sposób, dlatego nie oceniaj pochopnie jego spokoju, który ty odbierasz jako nieprzejmowanie się całym wydarzeniem - być może on stara się być silny dla ciebie. Najważniejsze, byście oboje rozmawiali o swoich uczuciach, nie dusili ich w sobie.

Nie odcinaj się od ludzi. Choć może ci się to wydawać trudne, rozmawianie z innymi o swojej starcie pomoże ci lepiej poradzić sobie z uczuciami przygnębienia i żalu. Możesz być zaskoczona, ile wsparcia otrzymasz, jeśli otworzysz się na innych.

Poszukaj grupy wsparcia. To może być stowarzyszenie pomagające kobietom po poronieniu albo forum internetowe - ważne, byś spotkała się z ludźmi, którzy przeżyli to samo, co ty, i rozumieją twój ból.

 

Odwiedź FORUM STRATA DZIECKA.

Komentarze

Imię lub nick
Dodaj komentarz
21-11-2014

dzieczyny a wy widzialyscie soje aniolki w trumnience?? sory ze tak pytam ale ciagle mam na sumieniu ze tam nie zajzalam ... mysle ze jestem wyrodna matka !! zeby ostatni raz na nia nie spojzec. nie iem ale wtedy nie chcialam tak bardzo balam sie ja zobaczyc.. po porodzie trzymalam ja na rekach i tylko tyle potem zaklad pogrzeboy przywiozl ja do kosciola. trumny nie otworzylismy.. a teraz ciagle zaluje.. a wy kiedy ostatni raz widzialyscie swoje serduszka??

20-11-2014

Kochane MAmy.. Moj aniolek odszedl w dniu urodzin.minelo 10 tygodni..rownez nie potrafie plakac mysllam ze cos ze mna nie tak przeciez Umarlo moje kochane wyczekiwane dziecko... Ewo ja tez mysle ze nie ma co sie spieszyc. z kolejna ciaza..chociaz przyznam ze ja bardzo bym chciala ale jest strach E to sie powtorzy ze 39tyg zdrowej super ciazy i nagle w niu porodu ktg pokaze brak tetna..to cos strasznego. J.musze odczekac a tak bardzo chcialabym didziuska... Mamo Szymka masz racje ze dziecko ktore masz dodaje sil i dla niego trzeba zyc nie wiem.co bym zroa gdyby nie moje ziemskie dziecko..musimy byc silni dla zyjacyhh..a czy Wy tez macie wrazenie ze czas sie zatrzymal ?w dniu smierci dziecka?

18-11-2014

Ewa stracilysmy dziecko w podobnym czasie,,dzisiaj mija 2 miesiace jak nie ma mojego synka,ale dalej tak samo boli,moze nawet bardziej caly czas mysle o nim,mam jego buzie przed oczami,pustka w sercu jest niedoopisania,,,u mnie tez wszyscy mysla ze jak nie placze przy nich to jest ok,ale nie jest i nigdy nie bedzie,mam starszego synka i on dodaje mi sily,prawie codziennie odwiedzam mojego aniołka na cmentarzu,wyobrazam sobie jakby teraz wygladal co robil,,zycie jest niesprawiedliwe,tak bardzo brakuje mi go,nie potrafie sie pogodzic z tym ze Bóg mi go zabrał,widziałam go dopiero w dzien pogrzebu w trumience,,,moj kochany Aniołku mamusia zawsze bedzie cie kochac,zawsze bedziesz w moim sercu,,ściskam was i zapalam światełko dla naszych Aniołków

18-11-2014

17 pochowalismy ja .. to byl moj termin porodu..

18-11-2014

Ja wiem co czujecie .. slyszalam ze lzej jest jak sie urodzi nastepne dziecko , ale mi to chyba by bylo jescze gorzej ze to oliwia powinna tak zaplakac jak ta dzidzia co sie urodzila ze to oliwci tak nie karmilam po porodzie .. minelo 2 miesiace a ja ciagle mysle o niej godziny nie ma zebym nie pomyslala. wszyscy mysla ze mi przeszlo bo nie placze ale to nie tak . juz nie placze przy wszystki bo nie wiem moze juz sily nie mam na placz. ale jest gorzej bo nosze ten ciezar w sercu. tak bardzo chcialabym was wszystkich przytulic powiedziec ze mi tez to sie przytrafilo ze musimy byc silne. my tylko my wiemy jaki to bol.... Kocham cie ty moj aniele .. bylas taka piekna i jeszcze cieplutka .. a potem zabrali mi ciebie a ja nawet nie wiedzialam ze to juz ten moment przyszedl rozstania. taka obolala lezalam .. a ty nawet nie wiem gdzie. Maz leczy depresje a ja nawet nie chce. kochaniutka moja iskereczko.Boze serce z zalu peka;-((

13-11-2014

Ewa tak bardzo mi przykro..przechodze to samo

12-11-2014

Ja urodzilam Iliwie w 40 tygodniu. 13 wrzesnia tego roku. pojechalam do szpitala a tam brak tetna i usg. dziecko martwe.. potem ten koszmar ,porod . oliwia przyszla na swiat 10.45 i ta cisza .Boze jak teskno mi do niej jak ja ja kocham. Tak blisko bylo. czemu my dziewczyny?? w domu jej siostrzyczka czekala na nia ma 1.5 roku. jak przyjechalamjuz nie pokazywala gdzie dzidzia. Tak mi teskno do Oliwi jest. Boze dopomoz nam wszystkim to przetrwac:-((

06-11-2014

witam,,ja urodziłam martwego synka w 37 tyg ciązy,18.09.2014,,dzien przed szykowałam torbe do szpitala i pokoj dla synka,,na drugi dzien rano obudzilo mnie dziwne uczucie,po chwili zorientowalam sie ze odeszly mi wody,okazalo sie ze dostalam krwotoku,okropnie bolal mnie brzuch,od razu pojechalam do szpitala,w drodze czulam ze cos jest nie tak bo nie czula ruchow ,w szpitalu od razu wzieli mnie na ktg,nie bylo slychac tetna,w jednej chwili swiat mi sie zawalil,zabrano mnie na sale operacyjna i zrobiono cc,gdy sie obudzilam po narkozie ,nastala cisza,od siostry dowiedzialam sie ze moj skarb nie zyje,nie chcialam w to uwierzyc i caly czas pytalam gdzie moj synek,minelo 7 tyg a ja dalej nie moge sie z tym pogodzic,pochowanie dziecka byla strasznym przezyciem,przed pogrzebem moglam wziasc synka na rece i przytulic,wygladal jakby spal ale niestety sie nie obudzil,,zal i ogromna pustka pozostala,do tej pory nie wiadomo dlaczego tak nagle odkleilo sie lozysko bo do tego strasznego dnia wszystko bylo wporzadku,,

02-11-2014

mój synek odszedł w 30 tygodniu, rodziłam siłami natury z wyboru, poród w Anglii. Trwało to 37 godzin...

19-10-2014

witam ja 9 .09.2014 urodzilam marywa coreczke w 39tc. cala ciaza idealnie przebiegala. cztery dni wczesniej bylam u lekarza. wszystko pk usg prawidlowe... wyniki gbs ujemne czyli nie ma stanu zapalnego. we wtorek skurcze regularne. dojezdAm na porodowke podlaczaja ktg..brak tetna. i pelne rozwarcie noe czulam bolow tal jak z pierwsza ciiaza bole byly mniej bolesne ..porod w 10minut..Mala bez oznak zycia reanimacja 40 min.bez skutku. w sekcji niedotlenienie.zakazenie i histopatologii wykazaly zapalenie blon plodowych..nie wiadomo czy stalo sie to na. skutek smierci dziecka czy dziecko umarlo w wyniku zapalenia blon...nigdy sie tego.nie dowiem..oczywiscie po tym porodzie nie pobrano mi wymzaow. takze ustalenie bakterii ktore.mogly to spowodowac jest nieozliwe do odtworzenia..psychokog ktora przyszla na rozmowe z gory zalozyla ze mi nie pomoze. zaczela oceniac mnie o mojego meza do nas nawzajem..beznadziejna kobieta.. po porodzie lezalam w drugiej sali porodowej obok porodowki glownej.i slyszalam jak podlaczaja ktg kolejnej osobie o slyszalam zapis..bijace pieknie tetnomm to mnie zmiazdzylo zupelnie..lacze sie w bolu ze wszystkomi Aniolkowymi Mamami

16-10-2014

moje malenstwo umarlo w 13 tyg w 12 mialam usg serduszko bilo jeszcze tydz.pozniej nastepne usg i niestety ta straszna nowina ze nie ma ruchow dziecka i serduszko nie bije...teraz czeka mnie wylyzeczkowanie o ktore sama prosilam wspolczuje wam dziewczyny..jestem w totalnej rozsypce..ciagle placze i zadaje sobie pytanie dlaczego...moje malenstwo mierzylo tylko 6cm nie wiem jak bym przezyla gdybym musiala urodzic martwego maluszka silami natury dlatego dziewczyny wspolczuje wam bardzo bo wiem jaki to bol nie tylko fizyczny ale tez psychiczny ktory pozostawia slad w sercu na zawsze..i ciezko z tym zyc..

16-10-2014

Moja Hania zmarła w 39 tygodniu była owinięta pępowiną 4 razy. Minęło już 2 lata i 6 miesięcy, a ja tak bardzo za Tobą tęsknie. Kocham Cię córeczko.

13-10-2014

Nasza Malwinka umarła w ostatni czwartek, w 40 tc. Na jutro (14.10.) miałam termin porodu. Z ciążą do tej pory wszystko było ok, wyniki idealne itd. W środę wieczorem siedzieliśmy z mężem w domu, zjedliśmy po miseczce lodów, dziecko nie zareagowało, a zawsze bardziej się ruszała, jak zjadłam coś słodkiego. Na wszelki wypadek podjechaliśmy na IP.. dla własnego spokoju. Okazało się, że serduszko Malwinki już nie biło, nasza córcia już nie żyła. Noc na oddziale była najdłuższą nocą w moim życiu, głaskałam mój brzuszek, ale już nie reagował. Kolejny dzień to koszmar 8 godzin potwornego bólu, lekarze dla mojego dobra postanowili wywołać poród, rodziłam sn. Poród siłami natury, gdy wiadomo, że dziecko już nie żyje, to zupełnie inny ból.. Nie myślałam, że człowiek jest w stanie aż tyle znieść. Malwinka miała 52 cm, ważyła 3100. Byłam naprawdę ślicznym dzieckiem. Trzymając Ją na rękach miałam wrażenie, że tylko śpi.. Ale już się nie obudziła.. Kiedy musiałam Ją oddać, moje serce całkiem pokruszyło się na kawałki. Sekcja zwłok jednoznacznie powinna określić przyczynę zgonu, jednak prawie pewne jest, że nasza córeczka udusiła się pępowiną. Miała owiniętą pępowinę cztery razy wokół szyi i raz wokół barków. Lekarze powiedzieli, że bardzo duża część dzieci ma owiniętą pępowinę wokół szyi i nie zagraża to życiu dziecka. Taki przypadek jak nasz praktycznie się nie zdarza, a jednak nas to spotkało. Konsultowaliśmy naszą sytuacje z niejednym specjalistą, wszyscy byli zgodni - nie mogliśmy nic zrobić, dziecko mogło się owinąć pępowiną w każdej chwili. 7 dni wcześniej byliśmy na USC u mojej ginekolog i dziecko nie było jeszcze owinięte, puls idealny, wszystko było ok. Na ip pani doktor powiedziała, że dziecko musiało umrzeć jakieś 5 godzin przed naszym zgłoszeniem się do szpitala, bo na usg nie było jeszcze nawet widać żadnych skrzepów. Przed nami ciężkie chwile związane z pogrzebem, dochodzeniem do siebie i fizycznie i psychicznie. Na ten moment nie wyobrażam sobie dalszego życia, bez naszej córeczki, ale jakoś będziemy musieli sobie z tym poradzić....

04-10-2014

Antoś miał się urodzić na początku listopada, jednak Bóg miał inne plany...Urodziłam go 23 września (33 tydzień ciąży). Dzień wcześniej trafiłam do szpitala gdyż zaniepokoiło mnie to,że nie wyczuwam ruchów- ktg trwało wieczność- niestety nie odnaleziono serduszka, usg, które zaraz mi zrobiono jednoznacznie potwierdziło, że serduszko naszego Antosia nie bije... Poród wywołany kroplówką z oksytocyną - trauma związana z narodzinami martwego dziecka nie do opisania... Antoś ważył 1400,miał 40cm długości,lekarz stwierdził, że łożysko jest zbyt małe, a dziecko z hipotrofią. Pochowaliśmy go 27 września, Kochany Aniołku na zawsze pozostaniesz w naszych sercach

26-09-2014

Oh dziewczyny. Moj maly Antos... 32 tydzien... Do tego czasu wszystko bylo idealnie. W niedziele zabralismy sie za skladanie mebli dla malego... w pn mialam zaplanowana wizyte kontrolna. W nocy dostalam silnego skurczu, wzielam goracy prysznic i polozylam sie spac. Nad ranem obudzily mnie mdlosci. Pospiesznie udalam sie do lekarza. Pielegniarka po wysluchaniu moich obaw od razu zrobila echo... Ta cisza.... Szpital, wywolanie ciazy, porod naturalny... cisza... Mieszakmy w niemczech, teraz od tych czterech dni jak w koszmarze przechodze przez procedury w konsulacie, krematorium... Te wszystkie papiery, biurokracja pieprzona.... I brak odpowiedzi DLACZEGO MY? |Dlaczego nasz maly Antos? Najpiekniejsze dziecko na swiecie. Cale 42 cm szczescia naszego szczescia. Czy mozna odzyskac spokoj po takiej tragedii?

26-09-2014

Do ANIA bardzo dobrze wiem co czujesz,u mnie też minął miesiąc i niby staram się żyć normalnie ale ta pustka we mnie jest straszna. Serce mnie boli kiedy wychodzę z domu i widzę szczęśliwe mamy z wózkami na spacerach - wtedy zastanawiam się i zadaje cały czas nurtujące mnie pytanie zawsze to samo - Dlaczego ja? Ja rodziłam naturalnie lekarz od razu powiedział że cesarka jest wykluczona z powodu częstych komplikacji i możliwości krwotoku. Aniu i reszta dziewczyn - damy radę, musimy być silne.

24-09-2014

ja nasze malenstwo stracilam miesiac temu w 39tyg ciazy.wszystko bylo dobrze i nagle szok.serduszko przestalo bic.rodzilam przez cesarke.komplikacje straszne.dopiero terazdochodze do siebie fizycznie.bo psychicznie to jestem w totalnej rozsypce.czytam wasze wpisy i placze.musimy sie trzymac.

09-09-2014

Witam moje maleństwo urodziłam w 32 tygodniu ponieważ była to ciąża bliżniacza blizniaki różniły sie tym ze jeden był wiekszy a drugi miejszy .W 32 tygodniu dowiedziałam sie ze mniejszy nie zyje.Trafiłam do szpitała a tam zaczełam rodzic najpierw martwego synka waga 390 gram potem zdrowego 2160 martwego nie widziałam .Teraz móje szczescie ma juz 3 miesiace i jest cały i zdrowy bardzo dziekuje bogu za niego pozdrawiam...

09-09-2014

Wiktorek urodził się 25.08.2014 r. byłam w 35 tygodniu ciąży. Ciężko jest mi o tym pisać bo minęły zaledwie dwa tygodnie od momentu kiedy usłyszałam że serduszko mojego synka przestało bić. Ciąża przebiegała idealnie, wszystkie wyniki bardzo dobre, USG też, sama czułam się bardzo dobrze. Mój synek był bardzo ruchliwy więc dobrze wyczuwałam jego ruchy w brzuszku i nagle przestałam wyczuwać jego kopnięcia - zgłosiłam się do szpitala. Na początku myślałam ze jestem przewrażliwiona, że dziecko przecież nie musi się cały czas ruszać ale musiałam się upewnić i poszłam do szpitala. Tam wyrok, okazało się że mój aniołek nie żyje. Na drugi dzień od rana wywoływali mi poród urodziłam o 23.00 Wiktorek ważył 3050 g i miał 50 cm jak dali mi go na ręce byśmy razem z mężem się z nim pożegnali wyglądał jakby spał - nie mogłam uwierzyć że nie żyje. Teraz po dwóch tygodniach nadal mam wrażenie że jest to jakiś zły sen, ale mam wielkie wsparcie męża i rodziny to dzięki nim się trzymam i wierze że przy następnym dziecku wszystko zakończy się pomyślnie. Teraz czekamy na wyniki - może dowiemy się co się stało. Wszystkim kobietom które przeżyły to co ja chciałabym powiedzieć, ze wiem co czujecie i wiem że jest ciężko ale nie możemy się poddawać.

19-07-2014

Moja kochana Córeczka Weronika odeszła do Aniołków w 38 tyg ciąży rok temu.Wszystko przez lekarzy ze szpitala jak i również pogotowie. którzy nam nie pomogli przez 3 dni odsyłając nas do domu.Pogotowie które przyjechało do nas nie zabralo mnie do szpitala twierdząc,że mam atak paniki.Ten nasz cały koszmar wydarzył się w Anglii gdzie niby jak wiele osób twierdzi jest niezawodna opieka lekarska.Moja córeczka ważyła 3kg 700 ,sekcja wykazała,że była zdrowa.Lekarze którzy nas tak potraktowali i nie udzielili nam odpowiedniej opieki nadal pracują w tym szpitalu.Założyliśmy sprawę Szpitalowi i Pogotowiu i czekamy... nikt nie zwróci nam córeczki ale może to będzie jakaś nauczka i uratujemy przez to chociaż jedną małą istotkę.Dziewczyny uważajcie na lekarzy rutyniarzy których nie obchodzą nasze dzieci tylko pieniądze i rutyna która się wkrada wszędzie.Ja już byłam jedną noga na drugim świecie ponieważ krwotok jaki dostałam doprowadził do utraty 6 litrów krwi ,przeżyłam ale moja córeczka ,której tak wyczekiwałam i pragnęłam odeszła do Aniołków.Teraz pytam jak żyć i dlaczego ja.. minął rok a ja jestem w tym samym punkcie.W takiej sytuacji nie pomaga nic.Przytulam w tym momencie Was wszystkie ,które straciłyście swoje Dzieciątka... wierzę że spotkamy się tam na Górze ze swoimi Aniołkami i będziemy z Nimi na zawsze ... ....a kiedy wreszcie już stanę z Tobą twarzą w twarz powiem Ci jak było tu.. Ciebie brak.. jak było Ciebie brak...


CIĄŻA I PORÓD
- NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE


Znajdź miejsca przyjazne rodzicom i dzieciom. Pomóż innym mamom i dodaj miejsca, które ty lubisz.